Tzw. Państwo Islamskie ponownie w ofensywie. W weekend dżihadyści weszli do Palmyry i odbili część miasta z rąk armii Baszara Al-Asada. Najnowsze informacje wskazują, że islamiści przejęli ponownie kontrolę również nad starożytnymi zabytkami.
Jak informuje "Financial Times", tzw. Państwo Islamskie ponownie ma w swoich rękach zabytkową strefę znajdującą się w syryjskiej Palmyrze. Bojownicy rozpoczęli swoją ofensywę w tym rejonie w piątek. Wówczas chwalili się filmikami, na których było widać uciekających w popłochu żołnierzy Baszara Al-Asada. Palmyra z pewnością jest ważna dla ISIS ze względów propagandowych. Islamiści lubują się w niszczeniu starożytnych artefaktów, a także ich handlu skradzionymi zabytkami na czarnym rynku. Jednak ważniejszy cel to prawdopodobnie przejęcie kontroli nad złożami ropy naftowej, które znajdują się w pobliżu Palmyry. Miasto ma też strategiczne dla działań wojennych położenie.
Dżihadyści z IS po wygranych kilku starciach z wojskami reżimu Asada, wkroczyli do pustego miasta. Widać to na jednym z filmów, opublikowanym przez agencję prasową tzw. Państwa Islamskiego – opuszczone domy, samochody i sprzęt wojskowy, w tym czołgi.
Jak ISIS ponownie przejęło Palmyrę?
Bojownicy IS przejęli kontrolę nad miejscem, wpisanym na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, w 2015 r. Dopiero w marcu 2016 r., po 10 miesiącach, armii Asada udało się wyzwolić starożytne miasto. Sukces reżim syryjski zawdzięcza pomocy Rosjan, którzy założyli potem bazę wojskową w Palmyrze i przystąpili do rozminowywania tego terenu. Wówczas nie spełniły się najczarniejsze scenariusze. Okazało się, że zniszczenia dokonane przez islamistów są duże, jednak ok. 80 procent zabytkowych budowli pozostało nietkniętych. Archeolodzy już szykowali się do rekonstrukcji zniszczonych obiektów, jednak wszystko poszło na marne. Rosyjskie media informują, że armia rosyjska prowadzi intensywne naloty na pozycje ISIS na przedmieściach Palmyry. Asad miał również wycofać część swoich oddziałów spod Aleppo i skierować je w rejon wspomnianego miasta.

Przeczytaj także
Gdy armia syryjskiego reżimu odbiła Palmyrę z rąk islamistów, pierwotnie posuwała się dalej, wypierając bojowników IS z kolejnych pozycji. Wspominało się nawet o zaatakowaniu głównej bazy dżihadystów w Syrii – Ar-Rakki. Kilka miesięcy później Rosja wysłała lotniskowiec Kuzniecow na Morze Śródziemne i rozpoczęła intensywne bombardowania… Aleppo. Wydaje się, że Baszar Al-Assad oraz jego syryjscy sojusznicy kompletnie zignorowali zagrożenie ze strony ISIS. Zamiast walczyć z tzw. Państwem Islamskim, skupili swoje siły na zniszczeniu rebelii, od której to zaczęła się wojna domowa w Syrii. Aleppo było najwyraźniej solą w oku syryjskiego przywódcy.
#Palmya: Tanks captured by #ISIS in #Palmyra. Part 1 pic.twitter.com/p9MZuP98Ro
— WorldOnAlert (@worldonalert) 12 grudnia 2016
Ofensywa rządowa na Aleppo przy pomocy rosyjskich nalotów bombowych doprowadziła do tego, że – według różnych źródeł – Asadowi udało się odzyskać 95-98 proc. terytorium miasta. Niewykluczone, że lada moment syryjski reżim będzie mógł ogłosić kolejny sukces w walce z opozycją. Tymczasem tzw. Państwo Islamskie przegrywa w Iraku, tracąc kolejne tereny. Obecnie wciąż jeszcze broni się w Mosulu obleganym przez wojska koalicji międzynarodowej. Niedawno bojownicy IS zostali wyparci ze swojej libijskiej twierdzy Syrty. Stany Zjednoczone poinformowały zaś w piątek, że od 2014 r. w Syrii i Iraku zginęło łącznie ok. 50 tys. "żołnierzy" tzw. Państwa Islamskiego.
Pytanie, na ile skuteczny w dłuższej perspektywie okaże się atak na Palmyrę, osłabioną prawdopodobnie wycofaniem wojsk, które wcześniej odbijały Aleppo.
Na szczęście udało się ewakuować ludność cywilną z Palmyry – zabytkowa strefa to tylko część sporej metropolii. Bez względu na to, ile tym razem potrwa okupacja przez siły IS, istnieją obawy, czy dżihadyści nie zechcą dokończyć swojego dzieła zniszczenia.





























































