Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował w środę, że zaatakował dwa amerykańskie statki i osiem tankowców w Zatoce Perskiej w reakcji na wcześniejsze ostrzelanie przez USA pięciu tankowców z Iranu - przekazała agencja Reutera.


IRGC oświadczył, że zaatakowane jednostki próbowały wpłynąć na „zakazany i niebezpieczny” obszar w cieśninie Ormuz.
Patrioty w akcji, baza USA pod ostrzałem. Teheran mści się za zniszczone tankowce
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował w nocy z wtorku na środę o ataku przeprowadzonym na siły amerykańskie stacjonujące w bazie Al-Azrak w Jordanii. Według Teheranu była to odpowiedź na wcześniejsze uderzenia USA na irańskie tankowce.
Atak, którego celem miało być „ukaranie agresora”, miał uszkodzić m.in. miejsca stacjonowania samolotów F-35, F-16 i F-15 oraz schrony dla maszyn bojowych w bazie Al-Azrak, około 100 km na wschód od Ammanu – przekazał Korpus Strażników, cytowany przez państwową agencję IRNA.
Opublikowane w serwisie X nagrania z Jordanii pokazują intensywną pracę obrony powietrznej. Według części analityków białego wywiadu systemy Patriot przechwytywały m.in. pociski balistyczne z głowicami kasetowymi.

Z doniesień krajowych mediów wynika, że rakiety wystrzelono z 12 różnych miast w Iranie. Był to najpoważniejszy irański ostrzał od kwietnia - oceniło izraelskie radio wojskowe.
Jak powiadomiły media z Izraela, w kierunku Jordanii wystrzelono co najmniej 35 rakiet. Jordańska agencja prasowa, powołując się na siły zbrojne, poinformowała, że z terytorium Iranu nadleciało 20 rakiet balistycznych, z czego 18 zostało zniszczonych przez jordańskie systemy obrony powietrznej, zaś dwie spadły na terenach niezamieszkanych. Nikt nie zginął.
Baza Al-Azrak w minionych miesiącach była wielokrotnie atakowana przez siły irańskie, ostatni raz 31 sierpnia.
Korpus Strażników zapowiedział również odwetowe ataki na tankowce znajdujące się w pobliżu Kuwejtu i Bahrajnu, wzywając ich załogi do „natychmiastowego opuszczenia statków”. Groźbę uzasadniono tym, że Kuwejt i Bahrajn goszczą siły amerykańskie, przez co – zdaniem Teheranu – uczestniczą w amerykańskich działaniach przeciw Iranowi.
Przedstawiciel USA poinformował we wtorek gazetę „Jerusalem Post”, że amerykańska armia zaatakowała irańskie tankowce, a media w Teheranie donosiły o eksplozjach w pobliżu wyspy Chark, irańskiego węzła naftowego, będącego głównym punktem rafinacji i eksportu ropy naftowej.
Poprzedniego dnia „Wall Street Journal” poinformował o irańskim ataku na okręty marynarki wojennej USA. Amerykański ostrzał irańskich tankowców był odpowiedzią na tę operację.
USA: Zniszczyliśmy pięć irańskich tankowców transportujących surową ropę
We wtorek późnym wieczorem armia USA poinformowała o zniszczeniu pięciu irańskich tankowców w Zatoce Perskiej w odwecie za przeprowadzone w dwóch ostatnich dniach ataki IRGC na okręt amerykańskiej marynarki wojennej. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) podało, że przed uderzeniami wezwało załogi do opuszczenia statków.
Szef dyplomacji USA, Marco Rubio, który przebywa z wizytą w Kolumbii, ostrzegł, że Stany Zjednoczone będą kontynuować ataki na irańskie tankowce, ilekroć wojska tego kraju zaatakują amerykańskie okręty wojenne.
Z kolei szef sztabu irańskich sił zbrojnych gen. Ali Abdollahi zapowiedział, że „każdy atak na irańskie tankowce spotka się z uderzeniami sił zbrojnych Islamskiej Republiki Iranu na amerykańskie bazy w regionie” – podała AFP.
Korpus Strażników Rewolucji poinformował ponadto we wtorek o „przejęciu jednego z najnowocześniejszych podwodnych dronów amerykańskiej armii przy wejściu do cieśniny Ormuz”. Armia USA podała natomiast, że jeden z jej dronów „starszego modelu” uległ awarii w rejonie cieśniny, nie precyzując, czy chodzi o urządzenie przejęte przez Iran.
AP podkreśliła, że w ostatnich dniach nasiliły się wzajemne ataki sił Iranu i USA, mimo obowiązującego od kwietnia zawieszenia broni.
Negocjacje dyplomatyczne pozostają w impasie, a obie strony spierają się o kontrolę nad cieśniną Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przechodzi jedna piąta światowego eksportu ropy i gazu. Od pierwszych dni wojny, którą Izrael i USA zaczęły 28 lutego, ruch jest tam niemal sparaliżowany z powodu irańskiej blokady, co zakłóca światowy rynek energii i prowadzi do wzrostu cen ropy.
Iran wymaga obecnie, by statki uzyskiwały zgodę na przepłynięcie przez cieśninę. Sprzeciwia się temu kilka państw regionu oraz Stany Zjednoczone, które ze swojej strony utrzymują blokadę irańskich portów.(PAP)
baj/ piu/































































