REKLAMA
Tour de spółki

Sprawa "nabitych w mBank" wraca do sądu - wyrok uchylony

2015-05-14 15:26
publikacja
2015-05-14 15:26
EastNews

Sąd Najwyższy ws. "nabitych w mBank" uwzględnił w czwartek kasację banku. SN uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia przez ten sąd. Sprawozdawca sędzia Mirosław Bączyk powiedział, że wyrok SA nie mógł być utrzymany, gdyż był "wadliwy".

Skarga kasacyjna dotyczyła wyroku łódzkiego Sądu Apelacyjnego sprzed roku. Wyrok ten nakazywał bankowi wypłatę 1247 frankowiczom odszkodowań za zawyżone oprocentowanie rat kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich.

Wcześniej mBank (poprzednio BRE Bank) przegrał w dwóch instancjach postępowania z pozwu kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty we frankach.

"Właściwie od strony procesowej to jest przegrana banku, bo wszystkie zarzuty procesowe, które podniósł bank, uznajemy za nietrafne, poza jednym" - mówił w czwartek sędzia sprawozdawca SN Mirosław Bączyk. Dodał jednak, że Sąd Najwyższy zajął w czwartek takie, a nie inne stanowisko, bo orzeczenie SA "jest wadliwe".

Komentarz eksperta

analityk Bankier.pl
Precedensowa sprawa, skomplikowane losy

Sprawa "nabitych w mBank" jest pod wieloma względami wyjątkowa w historii polskiej bankowości. Po raz pierwszy klienci wykorzystali z powodzeniem nowe narzędzie, jakim jest pozew zbiorowy. Sądy dwóch instancji przyznały im rację, ale Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną mBanku.

Konstrukcja "kredytów starego portfela" nie bez przyczyny budzi wątpliwości. Bank miał sporą swobodę w kształtowaniu ceny pieniądza, jednostronnie modelując ważny element umowy. Część klientów zdecydowała się za namową banku przejść na model "LIBOR + marża", ale dla kilku tysięcy kredytobiorców takie rozwiązanie było nie do przyjęcia.

Zapowiada się kolejny etap długiej batalii, w której ważną rolę mają odegrać, zgodnie z zaleceniem SN, biegli sądowi. Klienci pozywający bank będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Są do tego dobrze przygotowani - spierają się z kredytodawcą od 2010 roku.

W werdykcie Sądu Apelacyjnego w Łodzi zabrało bowiem, zdaniem SN, ustalenia obowiązku kontraktowego, który bank w umowie z kredytobiorcami naruszył, a także ustalenia kosztów "uzyskania kapitału kredytowego" przez bank.

Sędzia sprawozdawca zwrócił uwagę, że łódzki SA ustalił abuzywność (tj. wadliwość - PAP) klauzuli o zmiennym oprocentowaniu kredytów, a zatem jej bezskuteczność, uznając tym samym brak podstaw do zmiennego oprocentowania.

"Powstaje zasadnicze pytanie i to jest oś tej sprawy, czy to jest dobre rozumowanie? Proszę zwrócić uwagę na sposób ujęcia abuzywności przez oba sądy. Sąd jak gdyby twierdzi tak, mówiąc w skrócie: ponieważ jest abuzywność, jest naruszenie umowy. I dalej mówi: wykonując postanowienia klauzuli abuzywnej, bank wykonuje nienależycie umowę" - mówił sędzia Bączyk.

"Otóż nie można twierdzić, tak jak sąd napisał, że stosowanie klauzuli niezgodnej z prawem prowadzi do odpowiedzialności kontraktowej. Najpierw trzeba się zapytać, i to jest istota naszej sprawy, jaki obowiązek kontraktowy został naruszony" - dodał zaznaczając, iż właśnie tego zabrakło w wyroku SA w Łodzi z 30 kwietnia 2014 r.

Zdaniem SN bowiem, choć klauzula o zmiennym oprocentowaniu była niezgodna z prawem, "to wcale z tego nie wynika, że bank nie wykonał umowy". Tę klauzulę, dodał Bączyk, należało "rozpołowić jak arbuza": jedną część uznać za możliwą do stosowania, a w sprawie drugiej poczynić dodatkowe wyjaśnienia. Zdaniem Sądu Najwyższego SA przedwcześnie zrezygnował z opinii biegłego i nie dokonał analizy, "kto ponowi większe ryzyko zmiany stopy procentowej" - czy bank, czy klient.

"Jeżeli będziemy mieli odpowiedź biegłego, który policzy nam koszty, to wtedy odpowiedź będzie znacznie prostsza" - mówił sędzia Bączyk. "Wtedy powiemy na przykład, że bank naruszył obowiązek automatycznej zmiany stopy procentowej w związku z odpowiednim poziomem kosztów" - dodał.

Sąd Najwyższy uznał jednocześnie, że w tej sprawie "następuje dopuszczalność postepowania grupowego". Możliwe też było "połączenie postępowania grupowego z postepowaniem incydentalnym". Zdaniem SN sprawę można także uznać za proces "o ustalenie odpowiedzialności odszkodowawczej". "Ustalenie odpowiedzialności odszkodowawczej banku, przy założeniu, jaki obowiązek kontraktowy został naruszony, miałoby sens" - powiedział Bączyk.

Przyznał, że niezależnie od werdyktu SN podchodzi z szacunkiem do pracy wykonanej przez Sąd Apelacyjny, "bo sprawa prosta na pewno nie jest".

Wyjaśniał też, dlaczego sprawę uchylono do SA. "Sądem merytorycznym jest Sąd Apelacyjny, a państwu też chyba zależy na tym, żeby sprawa zakończyła się w rozsądnym terminie" - zaznaczył sędzia sprawozdawca.

"Remis" między mBankiem a klientami

Klienci mBanku, którzy tłumnie stawili się w czwartek w Sądzie Najwyższym, opuszczali rozprawę z niewesołymi minami. "Wszystkich, którzy uczestniczyli w pozwie, trzeba prosić jeszcze o cierpliwość i dalszą walkę w Sądzie Apelacyjnym" - mówił dziennikarzom pełnomocnik klientów mBanku Iwo Gabrysiak. "Wygląda na to, że wskazaniem Sądu Najwyższego będzie powołanie biegłego, sprawa jest na takim etapie i nic tu więcej powiedzieć nie można" - dodał.

Uznał też, że uzasadniona jest teza wygłoszona w czwartek przez sędziego sprawozdawcę SN, że na dziś jest "remis" między mBankiem a jego klientami. "Cześć dochodów banku została uznana przez sąd jako takie, które mu się należą, a część nie" - zwracał uwagę. "Ta część, która się nie należy, powinna być uznana za szkodę, po uwzględnieniu wniosków biegłego" - dodał Gabrysiak.

Rzecznik mBanku Krzysztof Olszewski powiedział dziennikarzom, że bank jest zadowolony z werdyktu SN. Wyjaśnił, że mBank właśnie dlatego złożył skargę kasacyjną, bo sądy poprzednich instancji orzekały bez analizy wszystkich dowodów. "Naszym zdaniem taka ponowna analiza w Sądzie Apelacyjnym daje prawo do tego, abyśmy mogli jako bank wyjaśnić, w jaki sposób stosowaliśmy klauzulę, o jakiej sąd mówił" - powiedział Olszewski. Dodał, że niezależnie od postępowania sądowego mBank prowadzi "negocjacje z klientami z pozwu zbiorowego".

Wieloletnia batalia klientów z mBankiem

30 kwietnia 2014 r. SA w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, który uznał powództwo grupy frankowiczów w stosunku do mBanku (dawniej BRE Bank). Oba sądy uznały, że stosowana wobec tych klientów klauzula zmiany oprocentowania kredytów jest nieprecyzyjna i stwierdziły, że nie wiąże ona klientów.

W efekcie mBank zobowiązano do wypłaty 1247 klientom odszkodowań za zawyżone oprocentowanie rat kredytu hipotecznego. Bank wniósł kasację do SN.

Podczas kwietniowej rozprawy przed SN pełnomocnicy mBanku wnieśli o uchylenie wyroków sądu pierwszej instancji i SA. Podważali zasadność pozwu zbiorowego, twierdząc, że pojęcie "naruszenia interesów konsumentów" jest kategorią indywidualną. Tymczasem, jak mówił reprezentujący bank mec. Paweł Pietkiewicz, umowy kredytowe zawierane były przez różne osoby, w różnych celach, o różnym stanie świadomości.

Inne stanowisko prezentował w kwietniu Gabrysiak, który wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej. "Nie ma dla mnie wątpliwości, że klauzula, którą posługiwał się bank, była klauzulą niedozwoloną" - mówił. "W sposób jawny ustalała ona dysproporcje między prawem konsumenta a prawem banku, a po drugie na bazie tej klauzuli bank miał uprawnienie, by samodzielnie pobierać z rachunków klientów pieniądze i robił to, naruszając umowę" - dodał.

Stąd mBank - przekonywał pełnomocnik - powinien zwrócić klientom pieniądze za cały okres, w którym podniósł oprocentowanie w stosunku do oprocentowania zaoferowanego w dniu zawarcia umowy.

Pozew zbiorowy przeciw bankowi o ustalenie jego odpowiedzialności odszkodowawczej wniósł Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie Małgorzata Rothert. Zarzuciła ona bankowi nienależyte wykonywanie umów o kredyt hipoteczny waloryzowany kursem franka szwajcarskiego, zawartych w latach 2005-2006.

W czwartek Małgorzata Rothert powiedziała PAP, że jest "mocno zaskoczona" werdyktem SN. "Miejmy nadzieję, że Sąd Apelacyjny będzie wiedział, jak to zbadać" - zaznaczyła.

Klienci banku uważali, że w umowach tzw. starego portfela znajduje się budzący zastrzeżenia zapis regulujący zmiany oprocentowania. Wskazywali, że przy niekorzystnej dla nich zmianie pewnych parametrów ekonomicznych bank podnosił oprocentowanie kredytu, a przy zmianie korzystnej - nie obniżał go lub obniżał w niewystarczającym zakresie. Ich zdaniem od stycznia 2009 r. do końca lutego 2010 r. stracili wskutek tego ok. 5 mln zł.

W lipcu 2013 roku łódzki sąd okręgowy uznał, że BRE Bank (obecnie mBank) powinien zapłacić 1247 klientom odszkodowania za zawyżone oprocentowanie rat kredytu hipotecznego. Przyznał rację klientom banku, uznając, iż klauzula była niezgodna z dobrymi obyczajami i rażąco naruszała ich interesy. Określenia w niej zawarte były mało precyzyjne i były interpretowane na ich niekorzyść. Umowy o kredyt hipoteczny były nienależycie wykonywane. Sąd podkreślił, że roszczenia grupy klientów były w pełni zasadne. Uznał, że bank powinien zapłacić klientom odszkodowanie za zawyżone oprocentowanie rat i zwrócił uwagę, że teraz mogą oni dochodzić konkretnych kwot od banku.

Od tego wyroku odwołali się przedstawiciele banku. Najpierw do SA w Łodzi, który nie uwzględnił ich stanowiska, a potem poprzez kasację do SN.

Sprawa dotyczy okresu jeszcze sprzed styczniowego "czarnego czwartku", gdy po gwałtownym wzroście kursu franka problem frankowiczów stał się istotny politycznie i społecznie.

Możliwość składania pozwów zbiorowych, pozwalających osobom poszkodowanym dochodzić roszczeń w jednym grupowym postępowaniu cywilnym, przewiduje ustawa, która weszła w życie w połowie lipca 2010 r. Pozew zbiorowy może złożyć przynajmniej 10 osób; warunkiem złożenia takiego pozwu jest oparcie go na jednakowej podstawie prawnej. Ze względu na rangę spraw rozpatrywanych w tym typie, postępowania mogą być prowadzone jedynie przed sądami okręgowymi.

Oświadczenie mBanku

Jesteśmy usatysfakcjonowani decyzją Sądu Najwyższego i liczymy na to, że ponowne rozpoznanie sprawy opierać się będzie na analizie dowodów i racji obu stron.

Przypominamy, że mBank, wnosząc skargę kasacyjną, skorzystał z przewidzianych prawem możliwości obrony swoich argumentów – biorąc pod uwagę fakt, że Sądy orzekał w sprawie bez analizy dowodów, które bank zamierzał przedstawić.

Niezależnie od postępowania sądowego, mBank uczestniczy w negocjacjach z przedstawicielami klientów, którzy przystąpili do pozwu zbiorowego. Od kilku lat nieprzerwanie proponuje też zmianę sposobu ustalania oprocentowania kredytów i ta propozycja wciąż jest aktualna (przejście na oprocentowanie oparte na stałej marży i stopie LIBOR).

mBank jest jedynym polskim bankiem, który usiadł do negocjacyjnego stołu z przedstawicielami klientów i wspólnie z nimi na przełomie 2009 i 2010 roku wypracował kompromisową ofertę. Skorzystała z niej część kredytobiorców, inni zdecydowali się przedstawić swoje argumenty w sądzie.


pś/ gma/

Źródło:Bankier24
Tematy
Indywidualna opieka Doradcy, kursy walut Premium, ochrona przed cyber przestępcami.

Indywidualna opieka Doradcy, kursy walut Premium, ochrona przed cyber przestępcami.

Advertisement

Komentarze (55)

dodaj komentarz
~Michał
mBank nabija ludzi nie tylko na kredytach. Za konta też każe słono płacić!
Np. za pobranie historii w formacie mt940, 50 zł miesięcznie za każde konto!
Na szczęście znalazłem bezpłatny konwerter na stronie www.mt940.eu

~Magda
Witam,
Proszę o wypełnienie ankiety, która dotyczy kredytu mieszkaniowego. Mogą wypełnić osoby zarówno, które zaciągnęły kredyt w PLN oraz w innej walucie. Badanie jest prowadzone w celu napisania pracy magisterskiej. Z góry bardzo dziękuję. Link:http://www.ankietka.pl/ankieta/188463/finansowanie-nieruchomosci-mieszkaniowych-
Witam,
Proszę o wypełnienie ankiety, która dotyczy kredytu mieszkaniowego. Mogą wypełnić osoby zarówno, które zaciągnęły kredyt w PLN oraz w innej walucie. Badanie jest prowadzone w celu napisania pracy magisterskiej. Z góry bardzo dziękuję. Link:http://www.ankietka.pl/ankieta/188463/finansowanie-nieruchomosci-mieszkaniowych-poprzez-kredyt-mieszkaniowy.html
~WolneMedia
Duda spotkał się z przedstawicielami frankowiczów i zgadza się z ich postulatami, ale na bankierze się o tym nie dowiecie. Tutaj dowiecie się tylko, że Czarnecki obłowił się bardziej, wiadomo czyim kosztem.
~WolneMedia
O właśnie wrzucili informację na ten temat, ale będę im patrzył na łapki.
~Adam222
Uwzględnimy "obiektywność" naszych sądów przy wyborach.
Sąd stwierdził, że bank okradał klientów ale wyrok skazujący uchylił. Czy to jest sąd? Czy tak ma wyglądać sprawiedliwość w Polsce? Obywatela można okradać przez wiele lat " z przyczyn formalnych".
~JaPL
No tak, sądy już złe?
Właściwie sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie cytując klasyka...
~Polak
Frankowicze!!!
Mamy swój projekt ustawy usuwającej klauzule niedozwolone z naszych umów.
Ustawa de facto zamienia nasz kredyt w kredyt złotówkowy z oprocentowaniem LIBOR łącznie z uwzględnieniem dotychczasowych nadpłat (przewalutowanie po kursie z dnia brania kredytu + pomniejszenie salda kredytu o nadpłaty wynikające
Frankowicze!!!
Mamy swój projekt ustawy usuwającej klauzule niedozwolone z naszych umów.
Ustawa de facto zamienia nasz kredyt w kredyt złotówkowy z oprocentowaniem LIBOR łącznie z uwzględnieniem dotychczasowych nadpłat (przewalutowanie po kursie z dnia brania kredytu + pomniejszenie salda kredytu o nadpłaty wynikające z indeksacji do kursu franka).
Potrzebujemy zebrać 100 tys. podpisów poparcia pod nią.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Frankowicze-zbieraja-podpisy-pod-ustawa-7258210.html

Więcej informacji szukajcie na stronie Komitetu Inicjatywy Obywatelskiej "Stop Bankowym Klauzulom Niedozwolonym".

http://www.stopbankowymklauzulomniedozwolonym.pl/

Na stronie znajdziecie treść ustawy oraz formularz do zbierania podpisów - do wydruku.

Wydrukujcie sobie w domu formularz do składania podpisów i zbierajcie je wśród rodziny, znajomych, nieznajomych itp. (osoba składająca podpis nie musi mieć kredytu we "frankach"). Formularze z podpisami wysyłajcie na adres komitetu.
W ten sposób zbierzemy wymagane 100tys. podpisów najszybciej.
Do dzieła!!!
~Miś
Kredyt złotówkowy z oprocentowaniem libor ? Wy chyba na głowę upadliście zupełnie.
~JaPL
Frankowicze-polaczki-cwaniaczki chcą przewalutowania na PLN po 2 zł., zwrotu nadpłat od kursu powyżej 2 zł., zostawienia ujemnego LIBORu jak w CHF i czyli de facto ZEROWE oprocentowanie!
Dobre, dobre !
Wyszło szydło z worka! (haha Szydło, przypadek...?)
Ot sprawiedliwość w ICH rozumieniu....
A co z kredytami
Frankowicze-polaczki-cwaniaczki chcą przewalutowania na PLN po 2 zł., zwrotu nadpłat od kursu powyżej 2 zł., zostawienia ujemnego LIBORu jak w CHF i czyli de facto ZEROWE oprocentowanie!
Dobre, dobre !
Wyszło szydło z worka! (haha Szydło, przypadek...?)
Ot sprawiedliwość w ICH rozumieniu....
A co z kredytami złotówkowymi?
Państwo i podatnicy będący klientami banków mają niby zapłacić za to cwaniactwo w postaci większych marż i stałych opłat bankowych?
Ja proponuję aby zbierali podpisy pod ustawą umarzającą im całe zobowiązanie, może też z dopłatą ze strony Państwa tak jako bonus za stres!

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki