REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sporne kredyty "frankowe" w giełdowych bankach to już 37 mld zł. Wskaźniki śrubują rekordy

Michał Kisiel2024-03-12 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2024-03-12 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Wartość przedmiotów sporu w sprawach o kredyty „frankowe” w notowanych na GPW bankach przekroczyła na koniec 2023 r. 37 mld zł. Jednocześnie szybko ubywa kredytów CHF w portfelach, w czym swój udział ma 87 tys. podpisanych ugód.

Sporne kredyty "frankowe" w giełdowych bankach to już 37 mld zł. Wskaźniki śrubują rekordy
Sporne kredyty "frankowe" w giełdowych bankach to już 37 mld zł. Wskaźniki śrubują rekordy
fot. bobst / / Shutterstock

„Frankowe” pozwy nadal płyną wartkim strumieniem. Na koniec 2023 r. notowane na warszawskiej giełdzie banki uczestniczyły w 106 tys. spraw. Jak wskazywaliśmy w podsumowaniu raportów rocznych rodzimych kredytodawców, symboliczna granica dla całego rynku pękła zapewne znacznie wcześniej – na parkiecie nie ma już bowiem Getin Noble Banku i kilku instytucji, które wcześniej pożegnały się z GPW.  

W raportach okresowych giełdowych banków podawane są nie tylko liczby pozwów, ale także łączna wartość przedmiotów sporu. Wskaźnik ten nie jest zestandaryzowany i bywa różnie ujmowany przez poszczególne instytucje. Mimo technicznych ułomności można potraktować go jednak jako przybliżenie wartości zobowiązań kontestowanych przez kredytobiorców ruszających do sądów.

Tempo wzrostu spornych sum było dotąd dynamiczne. Na koniec 2020 r. przedmiotem sądowych sporów były zobowiązania o wartości ok. 6 mld zł. Rok później wskaźnik ten, dla instytucji notowanych na GPW, wynosił 16 mld zł, a na koniec 2022 r. - 24 mld zł (chociaż z pola widzenia zniknęło co najmniej 3-4 mld zł, za które odpowiadał restrukturyzowany Getin). W 2023 r. padł nowy rekord – łączna wartość przedmiotów sporu w indywidualnych pozwach „frankowych” sięgnęła 37,8 mld zł. Można zatem powiedzieć, z przymrużeniem oka, że „na każdego obywatela przypada sporne 1000 zł”.

Na czele największe banki

Wśród instytucji o najwyższej łącznej wartości sporów znajdziemy PKO Bank Polski oraz mBank. Największy kredytodawca na rynku spiera się o niemal 12 mld zł, a mBank – o ok. 8,6 mld zł (bank nie podał danych na koniec IV kw.).

Wakacje na giełdzie
Bankier.pl

Na kolejnych pozycjach znalazły się Grupa Santander Bank Polska oraz Bank Millennium. Pełnych raportów rocznych nie opublikowały jeszcze Bank Ochrony Środowiska oraz Citi Handlowy, są to jednak instytucje, które pod względem liczby pozwów i wielkości portfela mieszczą się na końcu zestawienia.

Wskaźniki „pozwogenności” w krainie absurdu

Porównując łączną wartość przedmiotów sporu z wartością portfela kredytów hipotecznych opartych na franku, przez lata można było szeregować banki pod względem obciążenia pozwami sądowymi. Takie zestawienia prezentowaliśmy regularnie na łamach Bankier.pl.

W ostatnim czasie porównania tego typu przynoszą niezwykłe wyniki. Przykładem może być ponad 100-procentowa relacja osiągnięta przez mBank. Absurdalne na pierwszy rzut oka wartości mają jednak swoje uzasadnienie.

Bankier.pl

Po pierwsze raportowane w sprawozdaniach finansowych portfele „frankowe” banków kurczą się poprzez m.in. spłaty zobowiązań i programy dobrowolnych ugód z kredytobiorcami. Tempo takich zmian zdecydowanie przyspieszyło w 2023 r. Analizowane banki w raportach chwalą się łącznie niemal 87 tysiącami zawartych porozumień z kredytobiorcami. Takie kontrakty zamieniane są na hipoteki złotowe.

Po drugie do sądów trafiają także kredytobiorcy, którzy zdążyli już spłacić swoje kredyty. Przykładowo w mBanku 17 proc. pozwów dotyczy takich właśnie umów. Ten trend wzmacnia przyrost licznika wskaźnika, a kurczenie się portfeli – spadek mianownika.

Po trzecie tworząc rezerwy na ryzyko prawne, banki zmieniają niekiedy sposób ujmowania spornych kredytów w bilansach. Mocno upraszczając – „przeceniają” je, nie zawsze przy tym podając wartość brutto bez pomniejszeń. Ten efekt pojawiał się w przeszłości w postaci skokowych zmian w raportowanych wartościach, ponownie obniżając mianownik wskaźnika „pozwogenności”.

Historia „franków” jeszcze się nie skończyła

Utrzymujące się dwucyfrowe tempo przyrostu liczby spraw sądowych przeciwko bankom to czytelny znak, że historia kredytów bazujących na frankach jest jeszcze daleka od zakończenia. W niektórych raportach giełdowych banków prezentowane są scenariusze dalszego rozwoju sytuacji i dane pokazujące bardziej szczegółowe rozbicie struktury toczonych sporów. Sięgając ponownie po przykład mBanku, dostrzec można, gdzie tkwią ewentualne „rezerwy” zdolne podsycać trwający trend.

Spośród 85 tys. kontraktów opartych na franku 28,6 tys. to aktywne obecnie umowy kredytowe CHF w tej instytucji. 62 proc. aktywnych umów jest już przedmiotem pozwów sądowych. Znacznie bardziej liczebna jest grupa „zamkniętych” umów. 39 tys. kontraktów zostało już spłaconych. Z tej liczby tylko 9 proc. znalazło się na sądowej sali. Resztę stanowią kredyty przekształcone na złotowe w drodze ugody (13,3 tys.) i zakończone wyrokiem sądowym (4,3 tys.).

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy

Komentarze (25)

dodaj komentarz
incitatus
Franki mają szczęście że jest ich za dużo żeby machnąć na nich ręką. W przeciwnym mogliby zapomnieć o pobłażliwości wobec swojej głupoty. Co nie zmienia faktu że za swoją chciwość każdy z nich zapłacił z pewnością średnio setki godzin zmarnowanego czasu na spory sądowe.
adam2332
Incitatus nie musisz się tak troszczyć o czas oszukanych przez banki konsumentów, ponieważ tymi sprawami zajmują kancelarie prawne którym za ich czas zapłacą bankierzy po przegranych procesach.
kzabor
No to który prezes odpowiedział karnie za kredyty frankowe?
men24a
A dlaczego ma prezes odpowiadać ?
Rozumiem że 10 banków w tym państwowe chciało was oszukać.
A może to wina banku centralnego w imię doganiania zachodu osłabiło mocno złotówkę a kredyciaze dostali po doopie. Może tam był problem ? Czyją rolą jest dbanie o stabilność złotówki ? Getin banku czy NBP ?
men24a
A teraz weź dzisiejszą sytuację, złotówka przebiła następne wsparcie i mocno się umacnia do walut, a deweloperzy sprzedają nory z narzutem 40 czy 60procentowym, to do kogo ludzie będą mieć pretensje, kto będzie winny że jełop płaci teraz kilkaset tys euro za nory ? Przecież wiadomo jak to się skończy
szprotkafinansjery odpowiada men24a
Kiedy się niby skończy? Nie baw się w trolleya :)
men24a odpowiada szprotkafinansjery
Jak człowiek mi pisze bajki że nieruchomości zawsze tylko do góry to powinnienem zakończyć NATYCHMIAST dyskusje z takim osobnikiem.
Franki też były takie wspaniałe i wiemy jak się to skończyło, ludzie latami łazili po ulicach i płakali jakie to nieszczęście ich spotkało.
Teraz mamy 400 tys ludzi co wzięło kredyty przy zerowych
Jak człowiek mi pisze bajki że nieruchomości zawsze tylko do góry to powinnienem zakończyć NATYCHMIAST dyskusje z takim osobnikiem.
Franki też były takie wspaniałe i wiemy jak się to skończyło, ludzie latami łazili po ulicach i płakali jakie to nieszczęście ich spotkało.
Teraz mamy 400 tys ludzi co wzięło kredyty przy zerowych stopach procentowych, dla nich został kupiony czas wakacjami kredytowymi ale to do czasu.
Prowadziłeś kiedyś biznes ? Kto sprzedaje drogie rzeczy z marżą 40 czy 60 % ? A średnie zarobki to 1k euro miesięcznie ? Sądzisz że można tak w nieskończenie ? Nawet jak ceny surowców spadają i złotówka się umacnia ? Gdyby złotówka się osłabiała napisał bym że warto inwestować jeszcze w nieruchy. W 2007 roku też mnie przekonywali że nieruchomości z wielkiej płyty będą kosztować tyle co w Paryżu. Dochodziły do 16 tys zł za m2 a po paru latach mogłeś brać po 6 tys ile tylko chciałeś. Ale byli też tacy jak ty co pisali że brakuje 3 mln mieszkań i to nierealne a jednak stało się.
szprotkafinansjery odpowiada men24a
"Prowadziłeś kiedyś biznes Kto sprzedaje drogie rzeczy z marżą 40 czy 60 %?"

Drogie rzeczy zwykle sprzedaje się z taką marżą. Im droższe, tym wyższą. Ekskluzywna biżuteria, garderoba, drogie zegarki, sportowe samochody... Myślisz, ze tam jest marża 3% jak na chińskiej elektronice z Aliexpress albo jogurcie w Biedronce?
"Prowadziłeś kiedyś biznes Kto sprzedaje drogie rzeczy z marżą 40 czy 60 %?"

Drogie rzeczy zwykle sprzedaje się z taką marżą. Im droższe, tym wyższą. Ekskluzywna biżuteria, garderoba, drogie zegarki, sportowe samochody... Myślisz, ze tam jest marża 3% jak na chińskiej elektronice z Aliexpress albo jogurcie w Biedronce? Podobnie jest z z droższymi produktami dla bardziej masowego odbiorcy - mieszkania, samochody prosto z salonu, topowy sprzęt elektroniczny...
men24a odpowiada szprotkafinansjery
A ile mieszkań w Polsce się sprzedaje a ile Rolls Royce ? 400 tys z kosmiczną marzą gdzie nawet deweloper mówi że się przepłaca, dodatkowo mamy rekordowo niską dzietność porównujesz do sprzedaży kilku sztuk Royce z wysoką marżą ?

eliza0000
Transfer kapitału od biednych do cwaniaków. Wszystko w białych rękawiczkach. Imprezę opłacają posiadacze kart kredytowych, kredytów gotówkowych i kredytów ratalnych z RRSO 20-30%

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki