Wczoraj kurs EUR/USD wzrósł o 2 centy i w środę rano wciąż bije rekordy powyżej poziomu 1,50$. Słabszy dolar czyni surowce tańszymi dla inwestorów spoza USA, co zwiększa popyt i przekłada się na wzrost cen.
Do tego dochodzi jeszcze ochłodzenie w Stanach Zjednoczonych, co zwiększa popyt na olej opałowy i przez to pozwala oczekiwać wzrostu zapotrzebowania na ropę. Handlujący „czarnym złotem” liczą się też z możliwością zmniejszenia dostaw z państw OPEC, które 5. marca podejmą decyzję w sprawie limitów wydobycia.
W środę o godzinie 10:20 baryłka ropy Light Crude kosztowała 101,56 dolarów, czyli o 120 centów więcej niż na wczorajszym zamknięciu. Realny rekord kursu ropy według obecnej wartości dolara wynosi 102,08$. Tymczasem po raz pierwszy w historii poziom 100$ przekroczyła cena ropy Brent - za baryłkę tego surowca płacono 100,53 dolarów, czyli o 106 centów więcej niż we wtorek.
„Zwyżka notowań kontraktów terminowych na ropę jest rezultatem działania inwestorów, którzy przenoszą pieniądze z rynków finansowych do sektora surowcowego. Obawy dotyczące inflacji przeważyły nad groźbą recesji i towary wydają się być obecnie najlepszym zabezpieczeniem przed inflacją” - powiedział agencji Bloomberga Victor Shum, z singapurskiego Purvin & Gertz Inc.
K.K.





























































