Środowa sesja na Wall Street zakończyła się przewagą spadków wśród głównych indeksów z powodu nowych napięć w stosunkach USA z Iranem. W związku z groźbą prezydenta Donalda Trumpa kolejnych ataków na ten kraj w środę mocno drożała ropa naftowa.


Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł o 1,09 proc. i wyniósł 52.348,39 pkt.
S&P 500 na koniec dnia stracił 0,28 proc. i wyniósł 7.482,71 pkt.
Nasdaq Composite zwyżkował o 0,20 proc. do 25.870,65 pkt.
Prezydent USA Donald Trump wyraził w środę opinię, że wstępne porozumienie pokojowe z Iranem przestało obowiązywać. Dodał, że nie chce mieć nic do czynienia z Irańczykami, bo są to „chorzy ludzie”.

Trump wypowiedział się na ten temat podczas szczytu NATO w Ankarze. Choć w wojnie między USA a Iranem formalnie trwało dotąd zawieszenie broni, w nocy z wtorku na środę doszło do ponownych ataków z obu stron.
Ewentualne wznowienie działań wojennych na Bliskim Wschodzie może grozić nową falą zakłóceń na rynkach energii. Wypowiedź Trumpa nadeszła wkrótce po tym, jak USA rozpoczęły ataki na Iran i cofnęły zezwolenie na sprzedaż irańskiej ropy.
„Napływające negatywne informacje spychają rynki w dół, a ponieważ w ciągu najbliższych kilku dni nie pojawią się żadne istotne wyniki finansowe, które mogłyby odwrócić ten trend, wydaje się, że rynki nie będą miały chwili wytchnienia” – powiedział Michael Field, główny strateg ds. akcji w Morningstar.
„Odnowienie napięć na Bliskim Wschodzie przerwało coraz bardziej spokojną narrację rynkową, skłaniając inwestorów do ponownej wyceny ryzyka geopolitycznego po kilku tygodniach wyceniania płynnej ścieżki deeskalacji” – napisała w raporcie Daniela Hathorn, starsza analityczka rynkowa w Capital.com.
„Najnowsze ataki przypomniały inwestorom, że choć zawieszenie broni nadal obowiązuje, trwałe porozumienie między USA a Iranem jest dalekie od gwarancji. Rynki przyzwyczaiły się do myśli, że konflikt stopniowo zejdzie na dalszy plan, ale ostatnie wydarzenia sugerują, że to założenie mogło być przedwczesne” – dodała Hathorn.
Niektórzy analitycy wskazują jednak, że przynajmniej na razie skutki eskalacji USA-Iran nie będą mocniej odczuwane przez giełdy.
„Potrzeba znacznie większych wahań cen ropy naftowej, aby zdominować inne czynniki wpływające na rynki akcji. Eskalacja napięć między USA a Iranem stanowi ryzyko spadkowe, ale bez znacznie większego wzrostu cen surowców jest mało prawdopodobne, aby miało to istotny wpływ na rynki akcji” – powiedział Skylar Montgomery Koning, strateg makroekonomiczny w Bloombergu.
Akcje spółek konsumenckich, na które mogą mieć wpływ wyższe ceny energii, spadły. Home Depot spadł o 2 proc., podczas gdy McDonald’s zniżkował ponad 1 proc. Booking Holdings stracił 4 proc.
Akcje spółek chipowych, które znalazły się pod presją podczas poprzedniej sesji, ustabilizowały się.
W środę opublikowany został protokół z czerwcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej, które było pierwszym pod przewodnictwem nowego prezesa Kevina Warsha. Dokument wykazał różnice poglądów wewnątrz banku centralnego. Analitycy odczytali protokół jako sygnał, że członkowie Fed nie byli pewni, jak postępować w sprawie stóp procentowych nie mając więcej informacji na temat inflacji.
W protokole stwierdzono, że „wielu uczestników wskazało, że odpowiedni poziom stopy funduszy federalnych będzie mieścił się w obecnym przedziale docelowym lub będzie nieznacznie niższy od niego na koniec roku”. Jednocześnie, jak głosi dokument, „wielu innych uczestników oceniło, że odpowiedni poziom stopy funduszy federalnych będzie przekraczał obecny przedział docelowy”.
Reakcja giełdy na publikację protokołu była minimalna.
Według Adama Phillipsa, dyrektora zarządzającego ds. inwestycji w EP Wealth Advisors, najnowsze protokoły z czerwcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej podkreślają ryzyko wyższej inflacji, nawet gdy ceny ropy naftowej znacząco spadły.
„Protokół z posiedzenia pokazał jastrzębie nastawienie Fed, podkreślając, że ryzyko wzrostu inflacji utrzymuje się, podczas gdy obawy dotyczące rynku pracy osłabły” – powiedział.
„Chociaż ceny ropy naftowej są nadal niższe niż w czasie posiedzenia w połowie czerwca, ponowne napięcia na Bliskim Wschodzie podkreślają, jak krucha pozostaje sytuacja” - dodał Philips.
W jego ocenie z protokołu wynika, że presja inflacyjna nie ogranicza się wyłącznie do sektora energetycznego, gdyż wzrost kosztów zaczyna być widoczny w innych sektorach, np. w elektronice.
„Biorąc pod uwagę obecną koncentrację na inflacji, oczy wszystkich będą zwrócone na przyszłotygodniowy raport CPI. Oczekujemy, że gwałtowny spadek cen energii pomógł utrzymać inflację bazową na niskim poziomie w czerwcu, ale wzrost cen rok do roku prawdopodobnie utrzyma się na niepokojąco wysokim poziomie około 4 proc.” – dodał.
Środowy zrost cen ropy naftowej spowodował wzrost akcji spółek energetycznych, w tym Chevronu, Exxon Mobil i ConocoPhillips.
Akcje spółek turystycznych i linii lotniczych spadły kilka procent, ponieważ wyższe ceny ropy naftowej wywołały obawy dotyczące kosztów i popytu na paliwo.
Operatorzy rejsów również odnotowali spadki, w tym Carnival, Royal Caribbean oraz Norwegian Cruise Line.
Zapasy amerykańskich hurtowników w maju wzrosły o 0,1 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca - poinformował w końcowym odczycie Departament Handlu. Wstępnie szacowano wzrost o 0,3 proc. Miesiąc wcześniej zapasy wzrosły o 0,6 proc.
W USA zanotowano spadek indeksu wniosków o kredyt hipoteczny MBA - indeks wyrównany sezonowo spadł o 2,2 proc. w tygodniu zakończonym 3 lipca. Poprzednio indeks pozostał bez zmian.
Baryłka ropy West Texas Intermediate kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 74,21 USD, po wzroście o 5,35 proc. Ropa Brent na ICE obecnie jest wyceniana po 78,79 USD za baryłkę, co oznacza wzrost o 6,27 proc.(PAP Biznes)
pr/




























































