Relatywne uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie i zaskakująco łagodny odczyt inflacyjny ze Stanów Zjednoczonych sprawiły, że złoty przestał się osłabiać. Kurs euro ustabilizował się jednak wyraźnie powyżej 4,30 zł i pozostał w lokalnym trendzie wzrostowym.


W środę o poranku kurs euro kształtował się na poziomie 4,3270 zł i był nieznacznie niższy od wtorkowego kursu odniesienia. Dzień wcześniej na rynku złotego mieliśmy bardzo zmienny handel, w ramach którego euro najpierw podrożało do 4,3455 zł, by następnie potanieć o dwa grosze.
Wszystko to były wypadkową dwóch głównych sił. Pierwszym były rosnące notowania ropy naftowej, której ceny reagują na wojenną eskalację na Bliskim Wschodzie. Wojsko USA nadal bombarduje cele w Iranie, a ten grozi paraliżem kolejnych szlaków morskich. W rezultacie cena baryłki ropy Brent zbliżyła się do 90 USD, co uderza w gospodarki krajów importujących ten surowiec.
Drugą siłą wpływającą na notowania złotego był zaskakująco głęboki spadek inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych, co zdjęło z rynku część oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Nadal jednak rynek terminowy na ponad 80% wycenia szansę przynajmniej jednej 25-punktowej podwyżki stopy funduszy federalnych do końca 2026 roku. A gdy polska Rada Polityki Pieniężnej szykuje się do wznowienia „nie cyklu” obniżek stóp procentowych, jest to niebezpieczna kombinacja dla złotego.
- Jeżeli doszłoby do wyhamowania wzrostu cen ropy naftowej lub ich spadku pod wpływem nowych sygnałów wskazujących na deeskalację napięć na Bliskim Wschodzie, w naszej ocenie zwiększyłaby się przestrzeń do korekcyjnego umocnienia złotego. Mogłoby to skierować kursy EURPLN i USDPLN odpowiednio w stronę 4,3050-4,31 oraz 3,75-3,76 – napisali w porannym raporcie ekonomiści PKO BP.

Na to się jednak póki co nie zanosi. Dobrze jedynie, że dolar nie umacnia się już względem euro, co zdejmuje nieco presji nie tylko z pary dolar-złoty, ale też euro-złoty. Tymczasem w środę rano dolar na polskim rynku kosztował 3,7879 zł – czyli podobnie jak we wtorek wieczorem. Dzień wcześniej kurs USD/PLN sięgał nawet 3,8131 zł i był najwyższy od 14 miesięcy.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6760 zł, a więc o 0,8 grosza poniżej kursu odniesienia. Na parze frank-złoty lokalny szczyt widzieliśmy w zeszły piątek, gdy helwecka waluta kosztowała już ponad 4,72 zł.
Z kolei funt brytyjski wymieniany był na 5,0742 zł. Na parze funt-złoty od początku tygodnia obserwujemy niewielką korektę po tym, jak przez poprzednie trzy tygodnie szterling podrożał o 20 groszy.
KK



























































