Szef MSZ Radosław Sikorski zadeklarował w środę, że gdyby ustawa likwidująca dwukadencyjność w organach samorządu terytorialnego trafiła na jego biurko, gdyby wygrał wybory prezydenckie, to by ją podpisał.


Szef MSZ został zapytany w TOK FM o to, czy jako prezydent podpisałby ustawę likwidującą dwukadencyjność samorządów terytorialnych, gdyby trafiła na jego biurko.
"Gdyby ustawa przegłosowana przez Sejm trafiła na moje biurko, to bym ją podpisał" - zapowiedział Sikorski. Jak dodał, byłoby to "zrealizowanie woli większości sejmowej".
Szef resortu spraw zagranicznych ocenił, że "prezydent powinien wetować (ustawy) w ostateczności".
Wicepremier, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział we wrześniu, że Stronnictwo będzie rozmawiać z innymi ugrupowaniami o zniesieniu dwukadencyjności w samorządach. Podkreślił, że w ostatnich wyborach 40 proc. wójtów, burmistrzów i prezydentów zostało wymienionych, nie ma więc mowy o "zabetonowaniu" władz lokalnych. Jego zdaniem, dwukadencyjność w samorządzie powinna być w tej kadencji parlamentu wycofana.

Nowelizacja Kodeksu wyborczego ze stycznia 2018 r., autorstwa PiS, wprowadziła dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zmiany obowiązywały od wyborów samorządowych w 2018 r. Nowela wydłużyła też kadencję rad gmin i powiatów oraz sejmików wojewódzkich z czterech do pięciu lat.
W piątek, 22 listopada, w Koalicji Obywatelskiej odbędą się prawybory, mające wyłonić kandydata KO na przyszłoroczne wybory prezydenckie; działacze KO będą wybierać pomiędzy Rafałem Trzaskowskim a Radosławem Sikorskim, a wyniki będą podane następnego dnia. Wyłoniony w głosowaniu kandydat KO na prezydenta ma 7 grudnia na Śląsku zaprezentować swój program. (PAP)
mbed/ mrr/





























































