REKLAMA
PIT 2023

LEX TUSKSejm odwołał członków komisji ds. rosyjskich wpływów

2023-11-29 20:11, akt.2023-11-30 07:50
publikacja
2023-11-29 20:11
aktualizacja
2023-11-30 07:50

Sejm odwołał w środę wieczorem w głosowaniu ośmiu członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski w latach 2007-2022.

Sejm odwołał członków komisji ds. rosyjskich wpływów
Sejm odwołał członków komisji ds. rosyjskich wpływów
/ Sejm RP

Za odwołaniem członków komisji ds. badania wpływów rosyjskich opowiedzieli się w środę wieczorem posłowie KO, Polski 2050 - TD, PSL - TD oraz Lewicy i część posłów Konfederacji, przeciw byli posłowie klubu PiS, koła Kukiz'15 i część Konfederacji, pozostali posłowie tego klubu wstrzymali się od głosu.

Wcześniej komisja zaprezentowała częściowy raport dotyczący swoich dotychczasowych ustaleń.

Odwołano: Sławomira Cenckiewicza, Andrzeja Zybertowicza, Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, Łukasza Cięgoturę, Marka Szymaniaka, Arkadiusza Puławskiego, Andrzeja Kowalskiego i Michała Wojnowskiego.

Problem z komisją

31 maja br. weszła w życie - powstała z inicjatywy PiS - ustawa o powołaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-22, którą prezydent podpisał kilka dni wcześniej, zapowiadając jednocześnie skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. 2 czerwca Andrzej Duda złożył w sejmie projekt nowelizacji tej ustawy. Uchwalono ją 16 czerwca, a 28 czerwca posłowie odrzucili sprzeciw Senatu do tej noweli. Prezydent podpisał nowelizację 31 lipca. W sierpniu weszła ona w życie. Odwołani dziś członkowie zostali powołani 30 sierpnia.

Komisja miała analizować m.in. czynności urzędowe, tworzenie, powielanie, udostępnianie informacji osobom trzecim; wpływanie na treść decyzji administracyjnych; wydawanie szkodliwych decyzji; składanie oświadczeń woli w imieniu organu władzy publicznej lub spółki; zawieranie umów czy dysponowanie środkami publicznymi lub spółki.

Decyzje, które mogłaby podejmować komisja, były bardzo szerokie i mające daleko idące konsekwencje, co było podawane jako argument za jej niepowoływaniem. To m.in.: uchylenie decyzji administracyjnej wydanej w wyniku wpływów rosyjskich, wydanie zakazu pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi na okres do 10 lat oraz cofnięcie i zakaz poświadczania bezpieczeństwa na 10 lat.

Ustawę - jako niekonstytucyjną i naruszającą zasady demokratycznego państwa prawa - krytykowały ówczesne ugrupowania opozycyjne i dlatego też nie zaproponowały swych przedstawicieli do tej komisji.

Budka: Będę rekomendował likwidację komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów

Będę rekomendował likwidację fikcyjnej komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów; dzisiaj ta komisja straciła rację bytu, bo odwołaliśmy wszystkich jej członków - powiedział w środę w Sejmie dziennikarzom szef klubu KO Borys Budka.

"Jestem wielkim zwolennikiem zbadania tego, w jaki sposób były wydawane pieniądze podatników, bo ten cyrk, który PiS zafundował przecież był z pieniędzy obywateli. To nie jest tak, że ta pseudokomisja była za darmo, tylko tam były sowite wynagrodzenia, to po pierwsze. Po drugie mam nadzieję, że wspólnie zdecydujemy o likwidacji tej komisji" - powiedział dziennikarzom w Sejmie Budka.

Wskazał, że "to jest kwestia przede wszystkim zmian ustawowych, a wiemy doskonale, że pan prezydent Andrzej Duda w tej sprawie jest człowiekiem, który zmieniał zdanie średnio co kilka dni, więc być może jak już będzie nowy rząd, ta większość do przegłosowania tych wszystkich formalności, jest bardzo solidna, co było widać w dzisiejszych głosowaniach, ja będę rekomendował likwidację tej fikcyjnej komisji".

"Natomiast - kiedy, w jakiej formule? Ona praktycznie nie istnieje, bo przypomnijmy, że dzisiaj ta komisja straciła rację bytu, bo odwołaliśmy wszystkich jej członków - na szczęście od 12 grudnia będzie w Polsce nowy większościowy rząd i polskie służby będą mogły wyjaśnić w sposób rzetelny, mając odpowiednie mechanizmy, przede wszystkim to, co przez ostatnich osiem lat działo się w sektorze energetycznym; to w jaki sposób rząd najpierw Beaty Szydło, a potem Mateusza Morawieckiego, uzależnił polską energetykę od węgla ze wschodu. Trzeba będzie wyjaśnić te wszystkie kwestie chociażby działalności Antoniego Macierewicza w polskim wojsku i wyrzucania najbardziej wartościowych oficerów z certyfikatami NATO. Trzeba będzie wyjaśnić rolę Mateusza Morawieckiego, jako prezesa komercyjnego banku, który to bank doradzał rosyjskiemu oligarsze i próbował wówczas ten pan przejąć strategiczną Grupę Azoty" - mówił Budka.

Ocenił, że "to wszystko wymaga rzetelnej działalności służb w oparciu o polską konstytucję".

autor: Katarzyna Krzykowska

ksi/ godl/

Gorąco podczas debaty w Sejmie

Przed głosowaniem w Sejmie odbyła się debata, w której reprezentanci poszczególnych klubów przedstawiali opinie nt. funkcjonowania komisji i jej członków. Poseł PiS Piotr Kaleta mówił, że komisja miała za zadanie rozliczyć "kluczową sprawę" - "tak, żeby każdy kolejny rząd, każda kolejna opcja polityczna, która będzie rządzić, nie miała takiej chęci, żeby z Ruskimi się bratać". Ocenił, że powołanie i praca tej komisji jest "polską racją stanu".

Tomasz Szymański z KO mówił, że należy sprawdzić "rosyjskie powiązania" poszczególnych polityków PiS, m.in. w związku z importem rosyjskich surowców energetycznych. Ocenił, że przygotowany przez polityków PiS projekt ustawy powołującej komisji był zredagowany tak, by być wycelowanym w konkretne osoby, w tym zwłaszcza Donalda Tuska. "Ta komisja nic nie wyjaśnił, to jest atrapa, którą wykorzystywaliście, żeby załatwiać swoje polityczne interesy" - powiedział.

Komisję krytykował również Paweł Zalewski z Polski 2050 i Krzysztof Paszyk z PSL. "Ta komisja, którą stworzyliście, miała udowodnić propagandową tezę z kampanii wyborczej, temu miało to służyć, żadnemu zbadaniu czegokolwiek" - mówił Zalewski, dodając, że tego typu działania dzielą Polaków. "Takie komisje, owszem, powstawały, ale w bolszewickiej Rosji, bo tylko tam było miejsce na komisje, które łączyły kompetencje prokuratury, policji i jednocześnie sądu" - wtórował mu Paszyk. Również Wiesław Szczepański z Lewicy opowiedział się przeciw działaniu komisji.

Z kolei Przemysław Wipler ocenił, że ustawa o komisja jest wadliwa - "przewiduje powstanie quasi-sądowego organu administracji uzbrojonego w kompetencje śledcze równe sądom, prokuraturze i służbom specjalnym; jednocześnie pozbawia podmioty będące obiektem działania komisji podstawowych uprawnień procesowych" - mówił, powołując się na opinie prawne. "Tego rodzaju instytucje powinny być likwidowane" - ocenił.

Szef koła Kukiz'15 Paweł Kukiz powiedział, że "z całą pewnością z odwołania członków komisji będzie zadowolony kandydat, a właściwie członek komisji popierany przez Kukiz'15, ponieważ spotkał się z tak potwornym hejtem i groźbami skierowanymi w stronę jego rodziny". "Natomiast ja obawiam się, że dzisiaj w Sejmie zwycięży Rosja" - oświadczył.

Na koniec dyskusji głos w Sejmie zabrali dwaj ministrowie nowego rządu Mateusza Morawieckiego - Paweł Szefernaker, szef MSWiA i Jacek Ozdoba, minister w KPRM. "Z cząstkowego raportu (komisji - PAP) dziś ogłoszonego wynika, że było ponad 100 spotkań FSB i SKW w ciągu 4 lat. Ponad 100 spotkań - oni się spotykali bardzo często. Tak działało państwo za rządów" - mówił, wskazując na ustalenia przedstawione przez Komisję.

Ozdoba zwrócił się natomiast do Donalda Tuska: "Parę lat temu stanął pan tutaj i powiedział, że chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest. Następnie wydarzył się okropne rzeczy; trzeba nie mieć wstydu, by udawać, że nie realizowaliście polityki resetu z Rosją; pan boi się jak ognia zdjęcia z Władimirem Putinem (...) Historia zapamięta pana jako człowieka, który chciał podpisać umowę gazową do 2037" - mówił.

Pod koniec obrad pod sejmową mównicą doszło do sprzeczki między posłem Dariuszem Mateckim z Suwerennej Polski (klub PiS) a Jakubem Rudnickim z KO. Obaj posłowie wyszli z ław; Matecki na tablecie pokazywał Izbie historyczne zdjęcia Donalda Tuska z Władimirem Putinem.

Morawiecki: Gdyby się nie bali, to pozwoliliby komisji ds. wpływów działać

Gdyby nie bali się komisji. ds. wpływów rosyjskich, to po prostu pozwoliliby jej działać; w tej debacie nie ma dyskusji nad poszczególnymi członkami komisji, tylko stek bzdur - powiedział Mateusz Morawiecki w Sejmie, podczas debaty nad odwołaniem członków komisji ds. weryfikacji wpływów rosyjskich.

Morawiecki ocenił, że w debacie nad odwołaniem członków komisji w Sejmie "nie było żadnych głosów dotyczących tego, co ma być za chwilę poddane pod głosowanie - czyli członkostwo w tej komisji". "Nie było dyskusji o tym, że ten, czy inny członek komisji weryfikacyjnej nie powinien w niej zasiadać, był tylko stek bzdur, kłamstw, przeinaczeń i fałszy" - powiedział premier.

Morawiecki przywołał słowa ówczesnego szefa rządu Donalda Tuska z maja 2014 r., że "póki będzie o tym współdecydował, Polska nie będzie krajem jakiejś agresywnej koncepcji antyrosyjskiej". Mówił, że na sali sejmowej była też mowa o polityce energetycznej. "Otóż miał czelność powiedzieć pan Budka o Lotosie, o tej polityce, która dotyczyła węgla" - dodał.

Przekonywał, że czołowy działacz PO, wiceprzewodniczący Rafał Trzaskowski, mówił o Nord Stream 2, że "to jest po prostu projekt biznesowy".

Morawiecki przywołał też wypowiedź Donalda Tuska z 2011 r. - kiedy, jak zauważył szef rządu - Rosja walczyła z Gruzją. Według Morawieckiego, lider PO mówił wówczas w kontekście Lotosu, że "nie ma kraju, który wzgardziłby pieniędzmi inwestorów, a Polska nie jest krajem, który się od inwestorów może odwracać".

"To jest próba nazwania dnia nocą, czarnego białym. Jak pan poseł Budka ma czelność wspominać dzisiaj o Lotosie" - zapytał.

Mówił ponadto, że Donald Tusk - wówczas jako premier - mówił, że chciałby, aby Polska z Rosją "budowały relacje przyjazne, umożliwiające współpracę, przede wszystkim współpracę gospodarczą". Według Morawieckiego, te słowa padły w kontekście gazu z Gazpromu, na który, według szefa rządu, "PO chciała podpisać umowę na 25 lat".

"To były czyny, to nie tylko słowa, które świadczyły o faktycznym uwikłaniu PO w zależności związane z Rosją. To nie tylko to, co widzieliśmy na filmie +Reset+, to również szereg działań, bardzo konkretnych, które świadczyły o tym, że partia Donalda Tuska już wtedy, w tamtych latach, które znaczone były krwią Gruzinów, Ukraińców, tych wszystkich, którzy polegli w katastrofie smoleńskiej, wtedy również pan Donald Tusk szukał różnych powiązań z Federacją Rosyjską" - powiedział Morawiecki.

Premier przypomniał także wypowiedź Anny Fotygi – "kiedy już nie była ministrem" – która mówiła, że "sprzedajemy naszych przyjaciół".

"Ówczesny premier powiedział, że to niemożliwe, żeby ktoś opowiadał takie rzeczy. Wcześniej, w 2008 r.: +Uzyskaliśmy elementarne zaufanie na szczeblu państwowym, jak i w relacjach osobistych+. To Donald Tusk z Władimirem Putinem. Władimir Putin i Donald Tusk. To jest polityka, którą naprawdę trzeba zweryfikować, tego się obawiacie. Tego się dzisiaj boicie, przed tym chcecie, aby naród polski zobaczył zawieszoną kurtynę, a nie prawdę" – zaznaczył Morawiecki.

Premier przypominał również inne wypowiedzi Donalda Tuska.

"O Putinie: +Z Putinem przypilnujemy, aby nikt piachu w tryby nie sypał+ - komentując plany zawarcia nowego kontraktu gazowego między Polską a Rosją, między Polską a Gazpromem. To jest rok 2009, już po ataku na Gruzję" – wskazał premier w Sejmie. – "Idźmy dalej. +Choć mam swoje poglądy na politykę Rosji, na sytuację w Rosji, chcemy dialogu z Rosją taką, jaka ona jest+. Czy dalej byście tak powiedzieli? Panie pośle Budka, panie pośle Tusk – czy dalej to podtrzymujecie? Chcecie współpracy z Rosją dalej, taką, jaka ona jest?" - pytał premier z mównicy sejmowej.

Wyjaśnił, że mówi o tym, bo w Europie Zachodniej "ci, którzy są sojusznikami Platformy Obywatelskiej" chcą powrotu do "busisness as usual" i do powrotu handlu z Rosją.

autor: Mikołaj Małecki

wni/ godl/

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź kredyt hipoteczny w Citi Handlowy!

Sprawdź kredyt hipoteczny w Citi Handlowy!

Komentarze (16)

dodaj komentarz
tomkooo
a kiedy komisja od wplywow usa ?
samsza
Geniusz objawiony Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, ci dwaj, jak widać, kręcą sceną polityczną jak chcą, planują na wiele kroków wcześniej...
:)
wiarus49
Uważam, że komisja mimo wszystko spełniła swoje zadanie. Pokazując tylko wycinek antynarodowego działania wymienionych w raporcie osób. Każdy rozumny człowiek sam sobie dopowie resztę. I odpowie na proste pytanie - W JAKIEJ POLSCE CHCE ŻYĆ? czy w WOLNEJ SUWERENNEJ, czy w UZALEŻNIONEJ OD KAPRYSÓW OBCYCH.
bankier2000
Prosze panstwa w jakim panstwie prosze panstwa panstwo chce zyc ?

Oglupialy tlum : HAhahahahahahahaah
dziadekjarek
20 tys miesięcznie... trochę szkoda
langdon25
I teraz wszyscy członki komisji na ławę oskarżonych i za kraty :-)
dziadekjarek odpowiada (usunięty)
20 tys miesięcznie powodów
jkl777
hau hau... eee, znaczy, miau miau!
tomek323
Skręcamy, skręcamy;
wszyscy wymienieni w cząstkowym raporcie powinni siedzieć za kratami... i kilkuset innych, zamiast tego będą rządzić, prowadząc nas do katastrofy... bo gdzieżby indziej !?

Powiązane: Komisja weryfikacyjna ds. rosyjskich wpływów

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki