Wall Street przekroczyło kolejną granicę – po raz pierwszy w historii indeks S&P500 przekroczył granicę 2.100 punktów. Do historycznego rekordu zbliża się też Nasdaq. W niełasce nadal jest złoto, którego cena spadła do najniższego poziomu od 6 tygodni.


Na zakończeniu wtorkowej sesji S&P500 osiągnął wartość 2.100,34 punktów, co jest nowym rekordem wszech czasów. Dow Jones niemal otarł się o maksimum z grudnia, a Nasdaq osiągając najwyższy poziom od 15 lat i zbliżając się do szczytu bańki internetowej z marca 2000 roku.
Choć zmiany głównych nowojorskich indeksów nie przekroczyły 0,2%, to wyraźny ruch zaobserwowano na rynkach aktywów uważanych za bezpieczne. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich podskoczyła o niemal 10 punktów bazowych, osiągając najwyższy poziom w tym roku. Złoto potaniało o 1,8%, do 1 208,60 USD za uncję. To najniższa cena od 9 stycznia.
Tak rynek zareagował na plotki, jakoby rząd Grecji miał się zgodzić na przedłużenie programu pożyczkowego „trojki” o kolejne pół roku. Taką wiadomość podał Bloomberg powołując się na swoje źródła w Brukseli. Ponoć Grecy mieliby się ukorzyć już w Środę Popielcową, zważywszy na twardą retorykę premiera Ciprasa wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Tymczasem znów rozczarowały dane makroekonomiczne nadchodzące z gospodarki USA. Indeks NY Empire State obrazujący stan koniunktury w regionie Nowego Jorku spadł w lutym do 7,78 pkt. wobec 9,5 pkt. w styczniu. Analitycy spodziewali się odczytu na poziomie 9,0 pkt. Rozczarował także indeks NAHB obrazujący koniunkturę na rynku mieszkaniowym. Wskaźnik ten obniżył się w lutym z 57 pkt. do 55 pkt., podczas gdy rynek oczekiwał wzrostu do 58 pkt.

































































