
Źródło: Thinkstock
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, chce odświeżyć zawartość garaży Polaków. Stwierdził, że Polska musi stawić czoła problemowi starych samochodów poruszających się po naszych drogach. Według Piechocińskiego, resorty infrastruktury oraz środowiska mają stworzyć projekt, który zachęci Polaków do kupowania nowych samochodów i pozbywania się starych. Na razie jednak nie ma żadnych informacji, jak miałby wyglądać program dopłat.
Jesteśmy „złomowiskiem Europy”
Od dnia wejścia Polski do UE zakochaliśmy się w używanych samochodach z zagranicy i sprowadzamy je na potęgę. Tylko w 2012 roku do Polski przyjechało (lub zostało przywiezionych na lawetach) 700 tysięcy używanych aut. Sprowadzane z zagranicy samochody spowodowały spadek cen pojazdów na rynku wtórnym. Obecnie nadający się do eksploatacji samochód można kupić za kilka tysięcy złotych, czyli nawet za dwie przeciętne pensje krajowe netto. Taka sytuacja była nie do pomyślenia jeszcze 15-20 lat temu.
![]() | » Najciekawsze auta z pełnym odliczeniem VAT |
Niepokoi inny fakt – wiek samochodów jeżdżących po naszych drogach. W 2012 roku 78% zarejestrowanych samochodów miało więcej niż 10 lat. Przeciętny wiek samochodu Polaka to 12 lat, a według niektórych danych nawet 16 lat. Oznacza to, że nasze samochody nie są wystarczająco nowoczesne, a wiele z nich stanowi zagrożenie na drogach.
Nowe auto to korzyść nie tylko dla posiadacza
Kupowanie przez społeczeństwo coraz nowszych aut i odchodzenie od eksploatowania dwudziestokilkuletnich pojazdów ma wpływ nie tylko na poprawę jakości życia i komfortu podróży ich właścicieli. Coraz młodsze samochody na polskich drogach oznaczałyby także poprawę bezpieczeństwa (lepsze hamulce, systemy wspomagające prowadzenie, poduszki powietrzne), co może przełożyć się na spadek liczby ofiar wypadków drogowych.
![]() | » Rząd się spieszy, diabeł się cieszy – walka z odliczeniem VAT od aut z kratką |
Na zachodzie już próbowali
Podobne pomysły wsparcia ludzi w zakupie nowych aut były już wdrażane w krajach zachodniej Europy. W 2009 roku, kiedy to kryzys uderzył w przemysł motoryzacyjny Niemiec, Angela Merkel zaproponowała tak zwaną „premię środowiskową”. W rzeczywistości była to dopłata w wysokości 2,5 tys. euro do kupna nowego samochodu w zamian za zezłomowanie samochodu, którego wiek przekraczał 9 lat.
Oczywiście głównym celem było zapędzenie Niemców do salonów samochodowych, najlepiej tych należący do Mercedesa, BMW, czy Volkswagena. Wiele osób wybrało jednak tańsze i mniejsze samochody, niekoniecznie z niemieckich fabryk. Jednak nawet jeśli rozwiązanie nie wsparło bezpośrednio niemieckich producentów, to premie nie były dla rządu wielkim obciążeniem – duża część z nich wróciła z powrotem do budżetu w postaci VAT-u od kupionych aut, często z nawiązką.
| »Dlaczego Polacy kupują tak mało nowych aut? |
Podobne rozwiązania wprowadzano także w USA, gdzie przemysł motoryzacyjny był w jeszcze większej zapaści (General Motors musiał nawet ogłosić bankructwo). Amerykanie dostawali dopłaty za wymianę starego, paliwożernego samochodu na nowy, dużo oszczędniejszy model. Podobnie zrobił rząd Wielkiej Brytanii, również w 2009 roku. Wtedy to ówczesny premier, Gordon Brown, za złomowanie 10-letnich i starszych aut, dawał Brytyjczykom 2 tys. funtów na nowe „cztery kółka”. Podobne rozwiązanie przyjął pod koniec stycznia tego roku rząd w Hiszpanii.
Polacy dalej będą jeździć starociami?
Polacy częściej wybierają samochody używane z prostego powodu – wielu z nas nie stać na nowe auto. Na nowego Volkswagena Golfa, Polak musiałby odłożyć kwotę przekraczająca 20 średnich pensji miesięcznych netto. Dla porównania, dla przeciętnego Niemca nowy golf to równowartość niecałych ośmiu wynagrodzeń, a dla statystycznego Brytyjczyka to niewiele ponad 10 pensji. Oczywiście możemy zaciągnąć kredyt na nowy samochód, ale koszty finansowania również będą wyższe niż na Zachodzie (w Polsce mamy wyższe stopy procentowe, wyższe odsetki sprawią, że za samochód zapłacimy jeszcze więcej).
![]() | » Dlaczego Polska nie produkuje swojego samochodu? |
Wniosek jest więc jasny – aby rozwiązanie proponowane przez wicepremiera miało jakikolwiek sens, korzyści muszą być znaczące. Dopłata rzędu kilku tysięcy złotych może być niewystarczająca, ponieważ i tak nie będzie to opłacalne dla kupującego – szybki spadek wartości błyskawicznie udaremni próby odmłodzenia samochodów Polaków. Dużo łatwiej wspierać przedsiębiorców – ci ,poza odliczeniem VAT, mogą dokonywać amortyzacji lub wrzucać w koszty raty leasingu, co skłania do inwestycji w nowe auta. Z zatrudnionym na etacie Kowalskim może nie być tak łatwo. Jednak przykłady z Zachodu pokazują, że da się to zrobić, a zyskałyby na tym nie tylko Kowalski i polska branża motoryzacyjna, w której pracuje 750 tys. osób, ale także i budżet państwa.
Marcin Lekki
Bankier.pl



















































