Wczoraj nadeszły dane z europejskiego przemysłu i jest to doskonała okazja, by, jak co miesiąc, przyjrzeć się najważniejszym trendom w tym sektorze.


Produkcja w UE w lipcu zanotowała mocny spadek – o 0,8 proc. miesiąc do miesiąca. A dynamika roczna obniżyła się do +0,9 proc., wobec +2,4 proc. w czerwcu. W dużej mierze jest to efekt znacznego obniżenia się produkcji samochodów i części, choć również w branżach dóbr pośrednich – chemicznej, czy tworzyw sztucznych – zanotowano wyraźne spadki. Wciąż trzeba podkreślać, że to wszystko bardziej wygląda na odreagowanie po doskonałym 2017 roku, niż wejście europejskiej gospodarki w tendencje recesyjne.
Produkcja przemysłowa w Unii Europejskiej i Polsce, w proc. rok do roku (średnia 3m)
Na tle wyników z UE warto dostrzec, że zupełnie rozjechał się moment cyklu między UE a Polską. O ile w UE widać wyraźne spowolnienie, o tyle w Polsce nastąpiło latem wyraźne przyspieszenie produkcji. W długim okresie cykle w UE i w Polsce są ze sobą mocno skorelowane, więc któraś strona tego porównania musi „odpuścić”: albo w UE koniunktura się poprawi, albo w Polsce pogorszy. Ta druga opcja wcale nie jest z automatu bardziej prawdopodobna, bo koniunktura w Polsce, która jest ważnym dostawcą dóbr pośrednich, może wyprzedzać zmiany w UE. Ale ostatnie odczyty indeksów koniunktury, takich jak PMI, rzeczywiście wskazują na to, że w Polsce nadchodzi ochłodzenie przemysłowe.

Natomiast to ochłodzenie wcale nie musi przejść w zimę. To są wciąż wahania w średniookresowym trendzie wzrostowym.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.






























































