W Pryłukach na północy Ukrainy zakończyła się akcja poszukiwawcza po rosyjskim ataku rakietowym na blok mieszkalny; w środę zginęły tam 22, a ranne zostały 54 osoby – powiadomił w czwartek prezydent Wołodymyr Zełenski.


„Niestety liczba zabitych wzrosła do 22 osób. Wśród nich jest pięcioro dzieci. Składam kondolencje wszystkim rodzinom i bliskim. Ranne zostały 54 osoby, w tym siedmioro dzieci” – napisał szef państwa w serwisach społecznościowych.
„Na miejscu zaangażowanych było ponad 500 pracowników służb ratunkowych. Dziękuję każdemu i każdej z nich. Od wczoraj uratowano 15 osób, w tym pięcioletnie dziecko” – podkreślił.
Zełenski mówił także o ataku na Kramatorsk na wschodzie Ukrainy, gdzie według najnowszych informacji zginęły 33, a rannych zostało 18 osób. Rosjanie zaatakowali tam w czwartek autobus z cywilnymi pasażerami. Wymienił również ataki na Kijów i obwód odeski na południu.
„W obwodzie odeskim rosyjski atak dronem uszkodził schronisko dla zwierząt. Ponownie atakowano infrastrukturę energetyczną. Łącznie rosyjskie ostrzały spowodowały zniszczenia w 10 obwodach” – zaznaczył prezydent.

Wyraził wdzięczność „partnerom, którzy nie przemilczeli wczoraj tych rosyjskich zbrodni”.
„Ważne jednak, by wsparcie wyrażane słowami przybierało konkretną formę nowych pakietów pomocy obronnej dla Ukrainy. Dostawy środków obrony przed pociskami balistycznymi, amunicji dla naszego lotnictwa bojowego, inwestycje w drony przechwytujące – wszystko to każdego dnia pomaga ratować życie. Dziś i jutro odbędą się ważne rozmowy z partnerami. Liczymy, że przyniosą konkretne rezultaty wzmacniające naszą obronę” – oświadczył Zełenski.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ akl/






























































