W wielu europejskich krajach znajdziemy rozwiązania, które przypominają polskiego Blika. Łączy je wspólne ograniczenie – działają mniej lub bardziej, ale jednak lokalnie. Wspólnie mogłyby rozwinąć skrzydła. Nie oznacza to jednak koniecznie połączenia się w jeden organizm.


Ile razy w Europie próbowano stworzyć alternatywę wobec Visy i Mastercarda? W rachunkach można się pogubić. W ciągu ostatnich 20 lat mniej lub bardziej zaawansowanych prób było wiele. Aż temat stał się gorący z przyczyn politycznych i sprawy nabrały tempa.
Przypomnijmy, dlaczego pozycja amerykańskich z pochodzenia organizacji może być niepokojąca. Po pierwsze, odpowiadają one za 61 proc. transakcji kartowych w strefie euro. Po drugie, lokalne systemy kartowe są na wymarciu i tracą rynek. Po trzecie, wśród przedmiotów przetwarzających płatności, nie ma ani jednego, który byłby w pełni kontrolowany przez inwestorów z Unii Europejskiej. Europejski Bank Centralny w 2025 r. podsumował w swoim raporcie te wyniki mało optymistycznie – „Unia Europejska mocno opiera się na nie-unijnych rozwiązaniach w funkcjonowaniu rynku kart płatniczych, zarówno w obszarze schematów kartowych, jak i procesorów płatności”.
Zobacz także
Dwa alianse z odmiennymi wizjami
W 2020 r. powstała Europejska Inicjatywa Płatnicza (EPI), która na sztandarach miała hasło budowy paneuropejskiego rozwiązania płatniczego opartego na mobilnym portfelu. W 2023 r. zaprezentowano produkt EPI – Wero. Hasło miało nawiązywać zarówno do wspólnoty („we”), wspólnej waluty („euro”), jak i prawdy („vero”). Pomysł Wero można opisać jako „międzynarodowego Blika”. To jeden system, na razie głównie do obsługi przelewów natychmiastowych na telefon, w którym uczestnikami są banki z kilku krajów. Obecnie Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, Luksemburga i Austrii.
Drugim, podobnym aliansem jest EuroPA, czyli European Payments Alliance. Inicjatywa gromadzi operatorów lokalnych systemów płatności mobilnych. Jej członkami-założycielami są hiszpański Bizum, portugalski MB Way (SIBS) oraz Bancomat z Włoch. W 2025 r. do grupy dołączył m.in. Blik i norweski Vipps.

EuroPA myśli nieco inaczej – stawia na połączenie uczestników „na zapleczu”, czyli interoperacyjność techniczną. Inaczej mówiąc, nie chce zmieniać tego, co lokalni klienci już znają, a raczej dodać nowe funkcje. Przykład? Polak korzystający z przelewu Blik i wpisujący hiszpański numer telefonu odbiorcy może liczyć, że pieniądze w tak samo błyskawiczny sposób trafią na miejsce.
Trochę upraszczając można powiedzieć, że pierwsza inicjatywa gromadzi uczestników, którzy nie zbudowali „swojego Blika” i teraz próbują wspólnie nadrabiać stracony dystans. Druga grupa ma już działające i popularne rozwiązania, ale widzi sens w poszerzeniu ich zasięgu bez pozbycia się znanej marki.
Połączenie sił ma sens?
Wydawałoby się, że połączenie dwóch punktów widzenia będzie trudne. Jednocześnie biznesowo sens zdecydowanie miałoby zbudowanie przymierza. W płatnościach liczy się bowiem skala – im większa, tym lepiej dla wszystkich uczestników sieci. Pierwszy sygnał zbliżenia pojawił się w połowie 2025 r. EPI i EuroPA informowały wówczas o rozpoczęciu współpracy.
Zapowiedzi częściowo ziściły się pod koniec września 2026 r. dzięki utworzeniu nowej spółki joint venture o nazwie European Network for Payments (ENP) z siedzibą w Madrycie. Założycielami jest pięciu dostawców płatności: Bancomat z Włoch, Bizum z Hiszpanii, EPI (Wero), SIBS-MB Way z Portugalii i Vipps MobilePay z Norwegii. Razem podmioty te obsługują około 130 milionów użytkowników w 13 krajach. Wśród założycieli nie ma Polskiego Standardu Płatności (operatora Blika), który w wypowiedzi dla Cashless.pl potwierdził tylko „zainteresowanie dołączeniem”.
Stworzenie ENP wskazuje, że wygrywa podejście numer dwa, czyli interoperacyjność. Tym tematem ma się zająć właśnie przymierze, „przy poszanowaniu przyzwyczajeń użytkowników” istniejących już systemów płatności. Celem ENP jest bowiem, w deklaracjach, połączenie krajowych systemów płatniczych i utworzenie suwerennej, interoperacyjnej sieci płatności transgranicznych w oparciu o europejskie standardy przelewów natychmiastowych.
Realizacja planu European Network for Payments została rozpisana wstępnie na etapy. Stopniowo do wspólnego instrumentarium trafią najpierw transgraniczne płatności P2P. W kolejnych fazach będą to płatności e-commerce (obsługa transakcji transgranicznych w sklepach internetowych) oraz płatności w punktach sprzedaży (umożliwienie płatności zbliżeniowych i kodami bezpośrednio przy kasach w punktach handlowo-usługowych).
Co na to cyfrowe euro?
Idea stojąca za ENP wydaje się sensowna. Sprawdzone na lokalnych rynkach rozwiązania, które znają i chętnie wykorzystują płatnicy oraz akceptanci, mają dostać „dopalacz” w postaci transgranicznych funkcji. A wszystko to bez konieczności przyzwyczajania się do nowych aplikacji, schematów transakcji. Krótko mówiąc, płacimy po staremu, ale w całej UE, a nie tylko jednym lub kilku krajach.
Ciekawym problemem pozostaje jednak w tym kontekście rola cyfrowego euro. Europejskie CBDC ma mieć podobne funkcje i zasięg, a do tego korzystać z roli prawnego środka płatniczego i (być może) korzystniejszego dla uczestników mechanizmu podziału kosztów. Może okazać się konkurencją, mimo podobnych celów skupionych wokół płatniczej suwerenności. Na razie problem nie jest naglący, gdyż e-euro nie pojawi się na rynku wcześniej niż w 2029 r. Ale do tego czasu ENP będzie musiało mieć pomysł, jak włączyć CBDC do swojej układanki.

























































