FORUM FINANSÓW

Wojna na Ukrainie to wojna o energię. Gen. Andrzejczak: Drony nie zastąpią strategii

2026-10-08 12:41
publikacja
2026-10-08 12:41
Dodaj Bankier.pl w Google

Polska potrzebuje dronów, ale zanim zacznie określać, ile i jakich platform potrzebuje, powinna odpowiedzieć sobie na pytanie, do jakiej wojny się przygotowuje i co będzie w niej oznaczało zwycięstwo – przekonuje gen. Rajmund Andrzejczak. Były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego podczas Carpathian Drone Summit mówił również o ochronie infrastruktury energetycznej, sztucznej inteligencji, obowiązkowej służbie wojskowej i politycznej cenie prawdziwej strategii bezpieczeństwa.

Wojna na Ukrainie to wojna o energię. Gen. Andrzejczak: Drony nie zastąpią strategii
Wojna na Ukrainie to wojna o energię. Gen. Andrzejczak: Drony nie zastąpią strategii
/ 

Partnerem publikacji jest Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.

Na scenie stał dron, a za ścianami hali wystawienniczej można było oglądać kolejne konstrukcje. Dzień wcześniej na lotnisku Stalowa Wola-Turbia bezzałogowce prezentowały swoje możliwości w locie. Wszystko wskazywało więc na to, że rozmowa z gen. Rajmundem Andrzejczakiem podczas pierwszej edycji Carpathian Drone Summit będzie przede wszystkim rozmową o dronach. Szybko okazało się jednak, że były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego chce zacząć od spraw dużo bardziej podstawowych – od pytania, po co właściwie państwu potrzebne są wszystkie prezentowane technologie.

Carpathian Drone Summit, organizowany przez Samorząd Województwa Podkarpackiego, odbył się 29 i 30 września na Podkarpaciu. Pierwszego dnia na lotnisku w Turbi około 10 firm prezentowało blisko 20 systemów bezzałogowych – od konstrukcji ważących mniej niż 100 gramów po platformy o masie około 150 kg, systemy detekcji i bezzałogowe pojazdy lądowe. Dzień później w ZEN.COM Expo w Jasionce ponad 40 wystawców pokazywało rozwiązania obejmujące m.in. drony latające i podwodne, sensory, sztuczną inteligencję, symulatory oraz systemy zarządzania wieloma maszynami. W dyskusjach na dwóch scenach uczestniczyło około 70 prelegentów, a według relacji po wydarzeniu cały szczyt przyciągnął ponad tysiąc uczestników.

To nie był przypadkowy wybór miejsca. Podkarpacie od lat buduje swoją pozycję wokół przemysłu lotniczego, a regionalne władze coraz wyraźniej mówią o rozszerzeniu formuły Doliny Lotniczej o technologie bezzałogowe i autonomiczne. Organizatorzy Carpathian Drone Summit chcieli połączyć przemysł, startupy, naukę, administrację, służby mundurowe i wojsko oraz pokazać, że technologie dual-use mają zastosowania daleko wykraczające poza pole walki. W Jasionce dyskutowano m.in. o monitoringu infrastruktury, energetyce, ratownictwie, operacjach poza zasięgiem wzroku operatora i wykorzystaniu danych generowanych przez systemy autonomiczne.

Najpierw odpowiedzmy, do jakiej wojny się przygotowujemy

Generał Rajmund Andrzejczak od początku studził pokusę sprowadzania bezpieczeństwa do katalogu sprzętu, który należy kupić.

– Drony są potrzebne. Na ziemi, w powietrzu, na morzu i pod wodą. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Tylko zanim zaczniemy odpowiadać, ile ich potrzebujemy i jakie powinny mieć parametry, chciałbym usłyszeć odpowiedź na wcześniejsze pytanie: do jakiej wojny przygotowuje się Polska? Jakie będą jej koszty i jakie są kryteria zwycięstwa? Zakładam przecież, że nie przygotowujemy się do wojny po to, żeby ją przegrać. Kiedy odpowiemy sobie na te pytania, wtedy możemy wystawić fakturę i określić, jakich technologii oraz w jakiej liczbie potrzebujemy – mówił gen. Rajmund Andrzejczak podczas rozmowy na scenie Carpathian Drone Summit.

To jedna z głównych osi jego argumentacji. Zdaniem generała błędem byłoby mechaniczne kopiowanie rozwiązań obserwowanych obecnie w Ukrainie. Charakter wojny zmienia się zbyt szybko, by sprzęt dominujący na polu walki dzisiaj automatycznie uznać za najważniejszy również za kilka lat. Przypominał, że po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w 2022 r. debata koncentrowała się na artylerii, czołgach i klasycznych systemach prowadzenia wojny. Później jednym z symboli konfliktu stały się tanie drony FPV. Nie oznacza to jednak, że następna wojna będzie wyglądała tak samo jak obecna faza wojny rosyjsko-ukraińskiej.

– Dron stał się na Ukrainie niezwykle ważny również dlatego, że trzeba było znaleźć rozwiązania dostępne szybko i w wielkiej skali. Nie dało się w krótkim czasie wyprodukować odpowiednich ilości klasycznej amunicji artyleryjskiej, więc wykorzystano technologię, która była dostępna. Ani rosyjska, ani ukraińska armia przed wojną nie były projektowane do prowadzenia działań dokładnie w taki sposób, jaki obserwujemy dzisiaj. Dlatego trzeba patrzeć szerzej. Bliski Wschód pokazuje inne użycie siły, a potencjalny konflikt wokół Tajwanu może jeszcze bardziej różnić się od Ukrainy. Kupienie setek czy tysięcy dronów i życie w przekonaniu, że rozwiązaliśmy w ten sposób problem bezpieczeństwa, byłoby niebezpiecznym uproszczeniem – przekonywał Andrzejczak.

W rozmowie wskazywał, że drony powinny być jednym z elementów większego systemu – obok lotnictwa załogowego, artylerii, obrony przeciwlotniczej, rozpoznania, walki radioelektronicznej, cyberzdolności, logistyki i przemysłu, a także – co podkreślał wielokrotnie – polityki i dyplomacji. Podobny sposób myślenia przewijał się zresztą przez program Carpathian Drone Summit, gdzie sporo miejsca poświęcono przechodzeniu od pojedynczego bezzałogowca do sieci sensorów, platform, danych, systemów dowodzenia i efektorów.

„Tak naprawdę jest to wojna o energię”

Pytany o to, która lekcja z Ukrainy może okazać się dla Polski najbardziej uniwersalna, generał wskazał nie na konkretny rodzaj uzbrojenia, lecz na energię.

– Jeżeli miałbym wskazać jedną z najważniejszych rzeczy, o które toczy się ta wojna, powiedziałbym: energia. Oczywiście jest w niej rosyjski imperializm, są cele polityczne i militarne, ale bardzo duża część rosyjskich działań sprowadza się do pozbawiania Ukrainy taniej i dostępnej energii. Bez niej nie rozwija się przemysł, nie działa gospodarka, a uderzenia w system energetyczny mają też złamać morale społeczeństwa: ma być zimno, trudno, ludzie mają tracić wiarę w możliwość zwycięstwa. Ukraińcy odpowiadają podobnie, uderzając w rosyjskie źródła energii i infrastrukturę potrzebną do funkcjonowania rosyjskiej machiny wojennej. Tak naprawdę jest to również wojna o energię – mówił gen. Rajmund Andrzejczak.

Z tego generał wyprowadza bezpośredni wniosek dla Polski. Nasze bezpieczeństwo należy jego zdaniem rozpatrywać przez pryzmat ochrony terminali LNG, Baltic Pipe, portów i podmorskich kabli, farm wiatrowych i sieci przesyłowych, a w przyszłości także elektrowni jądrowych oraz systemów zaopatrujących duże miasta w energię.

– Najpierw powinniśmy zadać pytanie, jak chcemy chronić własną energię – od LNG i Baltic Pipe, przez farmy wiatrowe i sieci przesyłowe, po przyszłą energetykę jądrową. Czy robimy to poprzez sojusze, obronę przeciwlotniczą, zdolności ofensywne, odporność infrastruktury? Dopiero kiedy odpowiemy sobie na to pytanie, możemy powiedzieć przemysłowi: takich technologii potrzebujemy, w takiej liczbie i z takimi parametrami. Najpierw strategia, później technologia – argumentował były szef Sztabu Generalnego.

Ten fragment rozmowy dobrze współgrał z innym wątkiem tej samej konferencji. Uczestnicy Carpathian Drone Summit wskazywali na cywilne zastosowania bezzałogowców właśnie w inspekcjach energetycznych, monitorowaniu sieci elektroenergetycznych i ochronie infrastruktury krytycznej.

AI może być kołem zamachowym polskiej gospodarki

Gość rzeszowskiej konferencji zwracał przy tym uwagę, że technologie bezzałogowe nie powinny być w Polsce zamykane w szufladzie z napisem „obronność”. Jego zdaniem ich znaczenie gospodarcze może być równie istotne jak militarne, szczególnie jeśli rozwój dronów zostanie powiązany ze sztuczną inteligencją, dostępem do energii i wykorzystaniem danych.

– Dzisiaj odbywa się kolejna wielka rewolucja technologiczna i tym razem Polska może uczestniczyć w niej na własnych, suwerennych zasadach. Sztuczna inteligencja może stać się jednym z najważniejszych kół zamachowych polskiej gospodarki. Ale żeby AI była konkurencyjna, potrzebuje energii i danych. Drony wpisane w taki system mogą zwielokrotnić nasze możliwości. Każdy ich lot generuje dane, a dane mają wartość gospodarczą. Jeżeli potraktujemy drony jako element infrastruktury cyfrowej, połączymy je ze sztuczną inteligencją i nauczymy się te dane wykorzystywać oraz monetyzować, wtedy zaczynamy mówić o strategii, a nie tylko o zakupie kolejnych urządzeń – mówił generał.

Wojna w Ukrainie jest – jak podkreślał – także ogromnym laboratorium danych. Nigdy wcześniej działania zbrojne nie generowały ich w takiej skali ani nie pozwalały na równie szybkie łączenie rozpoznania, analizy i precyzyjnego rażenia celów.

To właśnie na styku autonomii, AI, sensorów i oprogramowania rozgrywa się dziś coraz większa część wyścigu technologicznego. Organizatorzy Carpathian Drone Summit podkreślali podobny kierunek: kolejnym etapem rozwoju rynku nie ma być po prostu zwiększanie liczby bezzałogowców, ale budowa infrastruktury pozwalającej na bezpieczne operacje, identyfikację platform, wymianę danych i zarządzanie ruchem dronowym.

„Państwo nie ma myśli”

Najostrzejsza część rozmowy dotyczyła jednak nie technologii, lecz państwa. Generał Rajmund Andrzejczak przypomniał, że obowiązująca Strategia Bezpieczeństwa Narodowego została przyjęta w 2020 r. – przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę oraz przed wejściem Finlandii i Szwecji do NATO. Jego zdaniem skala zmian w środowisku bezpieczeństwa jest tak duża, że nie da się już opierać polityki państwa na założeniach sprzed sześciu lat.

– Mamy blisko czterdziestomilionowe państwo, jedną z największych gospodarek Europy, kraj, który przez ponad trzy dekady wykonał ogromny skok rozwojowy, a nie potrafimy jasno powiedzieć, jaka jest jego myśl strategiczna. Chciałbym wiedzieć, gdzie jest strategia bezpieczeństwa narodowego, z której wynikają konkretne wytyczne dla wojska, przemysłu, nauki, energetyki i technologii. Bez takiego punktu odniesienia będziemy tworzyć kolejne struktury, dowództwa i programy, ale nie będziemy wiedzieli, czemu dokładnie mają służyć – ostrzegał generał.

Co ciekawe, zastrzegał przy tym, że jest sceptyczny wobec pomysłu budowania osobnego dowództwa dla sił dronowych tylko dlatego, że stały się one niezwykle ważnym środkiem walki. Jego argument sprowadzał się do tego, że organizacja armii powinna wynikać z koncepcji prowadzenia wojny, a nie z popularności konkretnej technologii.

Powrót do obowiązkowej służby?

Konsekwencją strategicznej rozmowy musi być także temat, którego politycy często woleliby unikać: liczba ludzi potrzebnych do prowadzenia długotrwałej wojny.

– Jedną z najważniejszych lekcji z Ukrainy jest to, że wojna może być długa, bardzo kosztowna i będzie wymagała dużej liczby żołnierzy. A my nadal nie przeprowadziliśmy uczciwej rozmowy o obowiązkowej służbie wojskowej i systemie rezerw. Jeżeli nie mamy odpowiednio przygotowanych ludzi, to nie ma znaczenia, jakie liczby dotyczące potencjalnej mobilizacji wpiszemy sobie w dokumentach. Trzeba mieć z czego budować rezerwy i trzeba tych ludzi rzeczywiście wyszkolić – podkreślał.

Sceptycznie odnosił się przy tym do pomysłów bardzo krótkiego szkolenia wojskowego.

– Nie chciałbym jako dowódca dostać żołnierza po kilkunastu dniach szkolenia i powiedzieć mu: teraz idź walczyć, bo dobrze wyglądało nam w statystyce, że przeszkoliliśmy dużą liczbę ludzi. Ukraina pokazuje, jak wymagające jest współczesne pole walki nawet dla żołnierzy mających znacznie większe doświadczenie. Państwo ma pierwszy obowiązek wobec człowieka, którego zamierza wysłać do walki: dobrze go wyszkolić i wyposażyć. Inaczej jest to moralnie naganne i operacyjnie ryzykowne – mówił Andrzejczak.

Polacy bardziej gotowi, niż politykom się wydaje

Dlaczego zatem tak trudno o strategiczną debatę? Odpowiedź generała była prosta: prawdziwa strategia oznacza wybór, a każdy wybór ma swoją cenę.

– Strategia jest trudna i jest kosztowna politycznie, bo trzeba mówić obywatelom o kosztach. Być może więcej pieniędzy trzeba będzie przeznaczyć na siły zbrojne, a mniej na inne cele. Być może trzeba będzie powiedzieć, że pojawi się obowiązkowa służba i że syn, córka, mąż czy brat będą musieli służyć w armii. To są decyzje, za które ponosi się polityczną odpowiedzialność. Mam jednak wrażenie, że akceptacja, świadomość i dojrzałość Polaków do takich trudnych decyzji są większe, niż politykom się wydaje. Ludzie wiedzą, że jeżeli chcemy utrzymać to, co przez ostatnie trzy dekady zbudowaliśmy, bezpieczeństwo będzie miało swoją cenę – mówił były szef Sztabu Generalnego WP.

I właśnie ta myśl najlepiej podsumowuje rozmowę przeprowadzoną podczas wydarzenia poświęconego jednej z najbardziej widowiskowych technologii współczesnego pola walki. W Jasionce można było zobaczyć konstrukcje latające, systemy autonomiczne, radary, sensory i rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Andrzejczak nie negował znaczenia żadnego z nich. Przeciwnie – wielokrotnie podkreślał, że technologie bezzałogowe będą jednym z ważnych elementów przyszłego pola walki i gospodarki.

Jego zastrzeżenie było inne: nawet najnowocześniejszy dron pozostaje tylko narzędziem, dopóki państwo nie odpowie sobie na pytanie, do czego chce go użyć. A tej odpowiedzi – zdaniem generała – Polska wciąż jeszcze nie sformułowała.

Partnerem publikacji jest Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.

Źródło:Materiał partnera

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki