REKLAMA

Inwestujemy dla spokojnego snu. Tak wygląda „emocjonalna dywidenda”

Wojciech Boczoń2026-10-08 11:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-10-08 11:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Wbrew obiegowej opinii pieniądze na inwestowanie są. Blisko połowa Polaków w wieku 18–64 lata deklaruje wolne oszczędności powyżej 5 tys. zł, a inwestuje niespełna co trzeci. Ci, którzy już się zdecydowali, chwalą sobie spokojniejszy sen i większą niezależność finansową. UniCredit nazywa to „emocjonalną dywidendą”.

Inwestujemy dla spokojnego snu. Tak wygląda „emocjonalna dywidenda”
Inwestujemy dla spokojnego snu. Tak wygląda „emocjonalna dywidenda”
fot. GaudiLab / / Shutterstock

„Zapytaliśmy, co daje inwestowanie, i na pierwszym miejscu wcale nie był zysk, tylko spokojniejszy sen” – mówi Krzysztof Czuba, Country Head UniCredit w Polsce. Bank zlecił badanie w lipcu i odpowiedziało w nim tysiąc osób w wieku 18–64 lata.

Na spokojniejszy sen dzięki odłożonej poduszce finansowej na nieprzewidziane sytuacje wskazało 31 proc. inwestujących. Niewiele mniej, 27 proc., czuje się dzięki inwestowaniu bardziej niezależnych finansowo. Wśród kobiet ten odsetek sięga 31 proc. Co czwarty ankietowany inwestor uważa, że w ten sposób zabezpiecza przyszłość swoją i bliskich. Stres czy strach przed stratą pojawiały się w odpowiedziach znacznie rzadziej. Bank zebrał te pozytywne odczucia pod nazwą „emocjonalnej dywidendy”.

Podobnie brzmią odpowiedzi na pytanie, po co w ogóle inwestować. Inwestorzy myślą o bezpieczeństwie i wysokim standardzie życia na emeryturze. Chcą też chronić oszczędności przed inflacją i mieć pasywny dochód, a część wymienia pomoc bliskim albo spełnianie marzeń. UniCredit podsumowuje to porównaniem, że w świadomym zarządzaniu finansami inwestowanie jest „znacznie częściej tarczą niż mieczem”.

Czuba łączy to z doświadczeniami ostatnich lat. „Wysoka inflacja, niepewność i rosnąca świadomość słabości systemu emerytalnego sprawiły, że Polacy nauczyli się postrzegać samodzielne budowanie kapitału jako absolutną konieczność. Trzymanie wyłącznie gotówki przestaje być komfortowe, bo traci ona na wartości” – mówi.

Scammingout

Pieniędzy nie brakuje

Popularne tłumaczenie, że Polacy nie inwestują, bo nie mają z czego, w tym badaniu się nie potwierdza. Prawie co druga ankietowana osoba deklaruje wolne oszczędności powyżej 5 tys. zł. UniCredit pisze wprost, że to nie kapitał jest dziś realną przeszkodą.

„Stać nas jako społeczeństwo na inwestowanie. Znaczna część badanych deklaruje, że dysponuje pieniędzmi, które może na taki cel przeznaczyć. I nie chodzi tu o wysokość kapitału, jaki możemy potencjalnie zainwestować, ale o sam fakt, że taką możliwość deklarujemy” – mówi Czuba.

Skalę widać w statystykach NBP. Na koniec czerwca 2026 r. gospodarstwa domowe miały w bankach 1 bln 513 mld zł depozytów. Czuba zwraca uwagę, że większość tej kwoty leży „na zwykłych, nisko oprocentowanych rachunkach”, i dodaje: „To ogromny kapitał, który mógłby dla nas pracować”.

Jego zdaniem sporo osób myli zresztą inwestowanie z oszczędzaniem. Przytacza dane, z których wynika, że sześciu na dziesięciu inwestujących trzyma kapitał na lokatach i kontach oszczędnościowych, „czyli rozwiązaniach, które z prawdziwym inwestowaniem mają niewiele wspólnego”.

77 proc. ufa sobie, inwestuje 28 proc.

Z pewnością siebie też nie ma problemu. Swoim finansowym kompetencjom ufa 77 proc. ankietowanych, a inwestuje 28 proc. Bank nazywa tę różnicę, 49 pkt proc., „luką sprawczości” i zaznacza, że u kobiet i mężczyzn wygląda praktycznie tak samo. Według UniCredit brakuje impulsu, żeby od zamiaru przejść do działania.

Taki impuls mógłby ruszyć sporą grupę. Oprócz inwestujących w badaniu jest 17 proc. osób, które inwestowały w przeszłości, i 32 proc. takich, które nie inwestują i nie mają tego w planach. Pozostałe 23 proc., czyli prawie co czwarty ankietowany, chciałoby albo planuje zacząć. W raporcie „WealthBeing – inwestycje Polaków 2026” nazwano ich „gotowymi do startu”, a miejsce, w którym czekają, „inwestycyjną poczekalnią”.

Najmłodsi i kobiety najbardziej chętni

Najwięcej chętnych jest wśród najmłodszych. Zacząć chce 31 proc. osób w wieku 18–24 lata, a w grupie 55–64 lata tylko 14 proc. Połowa ankietowanych poniżej 35. roku życia chętnie skorzystałaby przy pomnażaniu oszczędności z pomocy technologii, także sztucznej inteligencji.

Kobiety, inaczej niż podpowiada stereotyp, wcale nie stronią od inwestowania. Inwestuje 26 proc. z nich i 30 proc. mężczyzn. Chęć rozpoczęcia zgłasza za to 26 proc. kobiet i tylko 18 proc. mężczyzn.

„Kobiety wcale nie są mniej zainteresowane inwestowaniem – wręcz częściej niż mężczyźni deklarują chęć rozpoczęcia. Problemem nie jest brak motywacji czy odwagi, lecz przełożenie tej gotowości na pierwszy krok” – mówi Tomasz Wróblewski, szef produktów inwestycyjnych oraz skarbu UniCredit.

Po stracie zmieniają strategię

Polski inwestor według UniCredit bardziej przypomina maratończyka niż sprintera. Zamiast często handlować, myśli w perspektywie lat. Horyzont od roku do pięciu lat deklaruje 33 proc. inwestorów, a dłuższy 26 proc.

Co trzeci inwestor przeżył już dużą stratę albo mocny spadek wartości inwestycji, a mimo to z rynku zupełnie wycofało się tylko 14 proc. z tej grupy. Większość inwestuje dalej, tyle że ostrożniej albo w inne instrumenty. Co ósmy w ogóle nie zmienił długoterminowego planu. Do tych liczb trzeba podchodzić z rezerwą. Inwestorów po stratach było w badaniu najwyżej około 150, więc 14 proc. z nich to najwyżej około 20 osób.

Co by ich przekonało?

Inwestujących od pozostałych mocno odróżnia przekonanie, że mają dość wiedzy, by mądrze pomnażać pieniądze. Ma je 71 proc. inwestujących i 45 proc. osób, które nie inwestują. To osobne pytanie, niezależne od ogólnego zaufania do własnych kompetencji finansowych. Proste i zrozumiałe materiały edukacyjne zachęciłyby do inwestowania co piątego ankietowanego.

„Dobra wiadomość jest taka, że w przeciwieństwie do ograniczeń kapitału, deficyt wiedzy można realnie zniwelować – edukacją, prezentowaniem rozwiązań inwestycyjnych prostym językiem i ofertą, która pozwala na zarządzanie kapitałem przy wsparciu profesjonalnych zarządzających” – mówi Czuba.

Najczęściej wskazywaną zachętą była jednak możliwość rozpoczęcia od bardzo małych kwot (33 proc.). Co czwarty chciałby mieć zaufaną instytucję finansową, która „poprowadzi za rękę”.

Bank i niskie opłaty

Trzy czwarte ankietowanych, którzy pomnażają oszczędności, robi to w banku. Platformy i biura maklerskie są daleko w tyle. Przy wyborze instytucji najbardziej liczą się niskie opłaty za zarządzanie (32 proc.) i niskie prowizje od transakcji (23 proc.). Renomę wskazało 21 proc.

Opłata za zarządzanie na poziomie 2 proc. rocznie zniechęca dwie trzecie inwestorów. Aktywnie zarządzanym portfelem kosztującym 0,35–0,9 proc. rocznie interesuje się blisko 60 proc. Akurat w tych widełkach mieszczą się opłaty w portfelach UniCredit, od 0,35 proc. w profilu konserwatywnym do 0,9 proc. w agresywnym.

Razem z raportem bank uruchomił InvestHub, internetową bazę wiedzy o inwestowaniu na unicredit.pl.

*O badaniu: badanie zrealizowano na zlecenie UniCredit na Ogólnopolskim Panelu Badawczym Ariadna w lipcu 2026 r. metodą CAWI, czyli ankiety internetowej. Wzięła w nim udział reprezentatywna próba 1000 osób w wieku 18–64 lata, w tym 277 osób obecnie inwestujących i 450 osób, które inwestowały kiedykolwiek.

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Bez tej spółki nie ma rewolucji AI. W Polsce zatrudnia prawie 2 tys. osób
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Dwukrotny finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019 i 2026). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (3)

dodaj komentarz
peluquero
"deklaruje wolne oszczędności powyżej 5 tys. zł"
"Chcą też chronić oszczędności przed inflacją"

Nie ma czegoś takiego jak oszczędności, jest tylko konsumpcja i inwestycja
peluquero
Co na to głupkowata AI:

"O czym jest artykuł w 1 zdaniu:
Polacy mają 1,5 BLN zł w M3 na depozytach, które leży bezczynnie, i trzeba to przerzucić na rynek kapitałowy, bo tam weźmie prowizję bank.
Reszta to socjotechnika.
Rozbiórka narracji "oszczędności" - bo oszczędności nie istnieją
1. Artykuł
Co na to głupkowata AI:

"O czym jest artykuł w 1 zdaniu:
Polacy mają 1,5 BLN zł w M3 na depozytach, które leży bezczynnie, i trzeba to przerzucić na rynek kapitałowy, bo tam weźmie prowizję bank.
Reszta to socjotechnika.
Rozbiórka narracji "oszczędności" - bo oszczędności nie istnieją
1. Artykuł opiera się na fałszywym pojęciu "wolne oszczędności powyżej 5 tys. zł".
W ekonomii nie ma "oszczędności". Jest tylko:

KONSUMPCJA dziś - wydajesz
INWESTYCJA - odraczasz konsumpcję na jutro

Jak masz 5 tys. na koncie w banku, to Ty nie "oszczędzasz". Ty pożyczyłeś bankowi 5 tys. na 2%. Bank te 5 tys. natychmiast INWESTUJE w kredyt hipoteczny dla Kowalskiego na 8% i obligacje Skarbu Państwa.
Depozyt to nie oszczędność. To Twoja inwestycja w dług banku.
2. "Sześciu na dziesięciu inwestujących trzyma kapitał na lokatach, czyli rozwiązaniach, które z prawdziwym inwestowaniem mają niewiele wspólnego" - cytat z artykułu.
To jest kłamstwo finansowe wprost. Lokata to inwestycja o niskim ryzyku i niskiej stopie zwrotu. Akcja w OKI to inwestycja o wysokim ryzyku i wyższej oczekiwanej stopie.
UniCredit musi wmówić Ci, że lokata to nie inwestycja, żebyś poczuł się głupio i przeniósł pieniądze do nich, gdzie wezmą 0,35% - 0,9% rocznie za zarządzanie.
Z ich raportu: "opłata 2% zniechęca, ale 0,35-0,9% to już ok" - i przypadkiem akurat tyle kosztują portfele UniCredit. To nie badanie, to cennik.
3. "Emocjonalna dywidenda - spokojniejszy sen"
To jest produkt. Nie da się zjeść spokojnego snu. Da się zjeść zwrot z inwestycji.
Mówią: "na pierwszym miejscu nie był zysk, tylko spokojniejszy sen - 31% wskazało poduszkę finansową".
Tłumaczenie na język finansów: 31% ludzi trzyma inwestycję ultra-płynną o niskim ryzyku (gotówka/depozyt) bo boi się ryzyka. To jest racjonalna inwestycja w opcję płynności. Nazywanie tego "emocjonalną dywidendą" pozwala bankowi sprzedać Ci droższą inwestycję jako "lekarstwo na lęk".
4. Cel końcowy: M3 -> rynek kapitałowy
Zdanie kluczowe w artykule, które zdradza wszystko:

"Na koniec czerwca 2026 r. gospodarstwa domowe miały w bankach 1 bln 513 mld zł depozytów. To ogromny kapitał, który mógłby dla nas pracować."

Ten kapitał JUŻ pracuje. Pracuje w kredytach i w obligacjach. Po prostu nie pracuje dla UniCredit Asset Management.
OKI od 1 stycznia 2027 ma to zmienić - zamiast bank jako pośrednik, pośrednikiem będzie TFI/DM biorące fee.
Podsumowanie w Twojej tezie:
Artykuł nie jest o oszczędzaniu. Oszczędzanie nie istnieje.
Jest o tym, że masz 1,5 bln zł zainwestowane w jeden instrument (dług banku) i UniCredit chce, żebyś zmienił alokację na inny instrument (akcje/obligacje w ich portfelu), bo na tym pierwszym zarabia bank komercyjny, a na drugim zarobi ich TFI.
Nie przechodzisz z "oszczędzania" do "inwestowania". Przechodzisz z inwestycji A do inwestycji B."
samsza
Blisko połowa Polaków w wieku 18–64 lata deklaruje wolne oszczędności powyżej 5 tys. zł.

weź tu włóż 5000 na lokatę, jak w Biedronce przy jednej wizycie więcej dostaniesz w promocji niż po 3 miesiącach lokaty kwoty 5000
:)

Powiązane: Inwestowanie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki