REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rosnące koszty pracy problemem dla rolników. Brakuje pracowników sezonowych

2024-08-17 06:00
publikacja
2024-08-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Rolnicy i producenci rolni skarżą się na niedobór pracowników. Obok rosnących kosztów produkcji to czynnik, który jest największym zagrożeniem dla ich dalszej działalności i wstrzymuje dalsze inwestycje. Polskim rolnikom trudno konkurować stawkami z producentami z krajów Europy Zachodniej lub Północnej. Chociaż wynagrodzenia w Polsce nadal są niższe niż w Niemczech czy Szwecji, to ich wzrost w ostatnich latach jest dotkliwie odczuwany w branży rolno-spożywczej,

Rosnące koszty pracy problemem dla rolników. Brakuje pracowników sezonowych
Rosnące koszty pracy problemem dla rolników. Brakuje pracowników sezonowych
fot. Den Rozhnovsky / / Shutterstock

- Tu jest ogromny problem i zagrożenie dla produkcji, bo w okresie letnim, kiedy wszystkie zbiory się w Polsce kumulują, nie mamy wystarczającej liczby pracowników. Toczy się wokół tego duża dyskusja, skąd ich pozyskać, dlatego że pracownicy z Ukrainy już dla polskiej gospodarki na chwilę obecną nie wystarczają. My się rozwinęliśmy w wielu rolniczych aspektach, jeżeli chodzi o produkcję. Ta sezonowość powoduje tylko tyle, że my potrzebujemy w bardzo krótkim okresie, trzech-czterech miesięcy, bardzo duże liczby osób do pracy - mówi agencji Newseria Biznes Paweł Myziak ze Zrzeszenia Producentów Papryki RP - Południowe Mazowsze.

Jak podkreśliły organizacje biznesowe, które na początku sierpnia zaapelowały do właściwych ministerstw „o otwarte i przychylne podejście do legalnej zrównoważonej imigracji zarobkowej”, w Polsce w skali roku pracuje ok. 2 mln Ukraińców. Jednak te zasoby, z których do tej pory szeroko korzystali polscy przedsiębiorcy, również rolnicy, powoli się kończy. Trzeba też uwzględnić fakt, że część pracowników ukraińskich po zakończeniu wojny będzie chciała wrócić do kraju i brać udział w jego odbudowie. Dlatego też biznes apeluje o otwarcie się na inne kraje i kierunki.

Zdaniem eksperta brak chętnych do pracy przy zbiorach to część większego trendu, jakim jest brak entuzjazmu do pracy w rolnictwie.

- Zmniejsza się liczba gospodarstw, z roku na rok ich ubywa i to w zastraszającym tempie, a młodych rolników nie przybywa. Więc teoretycznie ci, co są dzisiaj, mogliby zwiększać areały produkcyjne, bo jest taka możliwość, ale nie są w stanie tego zrobić, dlatego że nie mają kadry, którą mogliby pozyskać z rynku, żeby opłacalnie to produkować - wyjaśnia Paweł Myziak.

Wakacje na giełdzie

Druga kwestia to stawki, których oczekują pracownicy sezonowi. Jak podkreśla ekspert, wiąże się to ze wzrostem pensji minimalnej, ale także inflacji i coraz wyższych kosztów życia.

- Wielu ludzi narzeka, że pomimo większych zarobków stać ich na coraz mniejsze zakupy. Tak samo jest u nas. Pomimo że początek roku, pierwsza część sezonu były w miarę przyzwoite pod względem ceny warzyw, to jeżeli zderzymy to z naszymi kosztami, w szczególności kosztami pracy i z brakiem dostępu do osób, które chcą pracować w rolnictwie, to tutaj ten entuzjazm nagle gaśnie, bo można wyprodukować bardzo dużo, ponieść duże koszty i na etapie zbioru polec, bo nie będzie kim tego zebrać, przygotować - mówi ekspert Zrzeszenia Producentów Papryki RP.

Jego zdaniem taka sytuacja to zły prognostyk na kolejne lata. Oznacza bowiem duże ryzyko, że produkcja będzie z roku na rok się zmniejszała, szczególnie bardziej wymagających warzyw i owoców.

- To jest pierwszy rok w historii produkcji papryki w Polsce, gdzie będziemy mieli mniejsze zbiory i mniejsze nasadzenia niż w poprzednich latach. Ponad 30 lat ciągłego rozwoju, ciągłego powiększania, nowych odmian, nowych rodzajów i nagle przychodzi 2022 rok, kiedy sytuacja się wahała, następnie 2023, kiedy jeszcze siłą rozpędu to poszło, i teraz mamy 2024 rok, kiedy widzimy pierwsze puste folie, niezebraną paprykę, kiedy widzimy trochę załamania u producentów i zniechęcenia całą sytuacją związaną z brakiem dostępu do pracownika - mówi przedstawiciel Zrzeszenia Producentów Papryki RP.

Problemem dla producentów papryki jest też silna konkurencja z zagranicy, która obniża swoje ceny w miesiącach, kiedy trwa sezon na polskie warzywo, a tym samym wymusza dalsze obniżki cen na rynku, często kształtując je poniżej poziomu opłacalności.

Jak wynika z raportu GUS na temat koniunktury w rolnictwie (II półrocze 2023 roku), spośród czynników ograniczających rozwój gospodarstw rolnych w ubiegłym roku najczęściej wskazywaną barierą przez kierujących gospodarstwami rolnymi były zbyt niskie ceny zbytu oraz zbyt wysokie koszty produkcji. Na te odpowiedzi wskazało po 21 proc. ogółu gospodarstw. Jak podkreśla Paweł Myziak, prowadzenie gospodarstwa rolnego można porównać do prowadzenia firmy. Wzrost niepewności w gospodarce odczuwają nie tylko przedsiębiorcy, lecz również rolnicy. Z raportu GUS wynika, że w ocenie rolników zmiany, jakie miały miejsce w II półroczu 2023 roku, kształtowały się niekorzystnie. Również prognozy na I półrocze 2024 roku były pesymistyczne. Wskaźnik zmiany sytuacji ogólnej gospodarstwa rolnego kształtował się na poziomie -35,6, nadal sporo na minusie, co wskazuje na gorszą koniunkturę, choć także na nieco lepsze nastroje niż w poprzednich edycjach badania.

- My nie jesteśmy jako rolnicy wyspą, która nie jest połączona z tym wszystkim, co się dzieje. Oczywiście rolnictwo przechodzi kryzysy gospodarcze w miarę łagodnie, bo tak zawsze było do tej pory, czy tak teraz będzie? Zobaczymy. Te czynniki zewnętrzne, które wpływają, to między innymi wojna w Ukrainie oraz import. Każdy chce z tego rynku 38-milionowego skorzystać, chce tu coś sprzedać. Jesteśmy naprawdę łakomym kąskiem handlowym, bo społeczeństwo staje się coraz bogatsze, sięgamy po coraz nowsze produkty żywnościowe, stać nas na coraz droższe, bardziej wyszukane produkty, sięgamy po warzywa, które do nas przyjeżdżają ze świata. Więc jesteśmy takim rynkiem, gdzie każdy chciałby umieścić swoje produkty do sprzedaży. My musimy też myśleć o tym, żeby rynek wewnętrzny stabilizować i go trochę obronić, a przy okazji też pokazywać, że możemy wyprodukować i sprzedać jako trzeci producent owoców i warzyw w Europie - ocenia Paweł Myziak.  

Zgodnie z badaniem GUS w II półroczu 2023 roku prawie co trzeci użytkownik gospodarstw rolnych oceniał, że wojna w Ukrainie miała poważny wpływ na funkcjonowanie jego gospodarstwa (delikatny spadek w porównaniu z I połową 2023 roku). Co piąty wskazał, że jest to czynnik zagrażający stabilności ich gospodarstw rolnych - i tutaj odsetek ten stopniowo rośnie.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Ukraina prawie gotowa z superbronią. Może uderzyć w Kreml
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
klimaciarz
Jak to, brakuje pracowników sezonowych, w rolnictwie? To Niemcy i Francuzi, nie chcą przyjeżdżać, do PL, na zbiór truskawek? Nie opłaca im się? To nie dogoniliśmy, jednak, Zachodu, będąc 20 lat w UE? XD
pilsener
Jak brakuje pracowników to może dać ogłoszenie na jakimś portalu? Sprawdzam na jednym z najpopularniejszych i w kategorii "pracownicy rolni" nie ma nawet 100 ogłoszeń - na całą Polskę. Stawki to maks 30 PLN na godzinę lub 5-6 tys. brutto - najczęściej na śmieciówce, oczywiście dojazd do gospodarstwa własnym autem na własny Jak brakuje pracowników to może dać ogłoszenie na jakimś portalu? Sprawdzam na jednym z najpopularniejszych i w kategorii "pracownicy rolni" nie ma nawet 100 ogłoszeń - na całą Polskę. Stawki to maks 30 PLN na godzinę lub 5-6 tys. brutto - najczęściej na śmieciówce, oczywiście dojazd do gospodarstwa własnym autem na własny koszt. Nijak mi to nie wygląda na brak pracowników, raczej wręcz przeciwnie. Po co mam za tyle tyrać jak uwzględniając koszty dojazdu zarobię niewiele mniej jako cieć w markecie?
po_co
Komunistyczne władze naszego kraju, w połączeniu z komunistycznymi reprezentantami Unii Europejskiej rozpuścili ludzi i takie są tego efekty.
Polityka "daj", czyli jedyna polityka która trafia do ograniczonych umysłów komunistów i ich wyborców o inteligencji kartofla - a przypominam, takich prymitywnych ludzi jest w
Komunistyczne władze naszego kraju, w połączeniu z komunistycznymi reprezentantami Unii Europejskiej rozpuścili ludzi i takie są tego efekty.
Polityka "daj", czyli jedyna polityka która trafia do ograniczonych umysłów komunistów i ich wyborców o inteligencji kartofla - a przypominam, takich prymitywnych ludzi jest w Polsce ponad 20 milionów - kończy się w ten właśnie sposób.

Niedawno czytałem, że ludzie doszukują się swoich problemów mieszkaniowych w niskich płacach i tłumaczą fakt, że już ponad 30% 30-35 latków mieszka z rodzicami tym, że w Polsce źle się zarabia.

Ludzie są rozpuszczeni i przepłaceni, ale nie jest jeszcze tak źle jak w USA ale już i tak bardzo źle.
ifeelveryblah
Pokój w Sheratonie i 20k pensji na miesiąc to może przyjadę.
samsza
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Praca-przymusowa-ciagle-zywa-Zatrudnieni-w-budzetowce-odwolywani-z-urlopow-na-zbior-bawelny-8793156.html

Turkmenistan wyznacza standard...
andregru
Pewnie władza jak zwykle zrekompensuje im straty. A czy władza zastanawia się że wzrost kosztów pracy w miastach doprowadza do zamykania firm które płaciły podatki na fundowanie rolniczych przywilejów
teczowa_marksistka
Niech rolnicy sami pracują w polu. Ktoś im broni? I niech zapłacą sobie minimalną.
miketheripper
" i go trochę obronić" hhahhhahhhahahaha
bt5
Polacy już nie chcą jechac do Skandynawi jak firma nie płaci przelotów, a chyba trzeba z byka spasc żeby wiezrc ze dziady bangladeskie przylecą na 3 m-ce z biletem za 3500 zł. Ręce opadają. Pracownicy sezonowi w rolnictwie to tylko sasiadujacy nedzny kraj jak Polacy jeżdzili do Saksoni a dalej to też nie, Ukraińcy do Polski, Meksyki Polacy już nie chcą jechac do Skandynawi jak firma nie płaci przelotów, a chyba trzeba z byka spasc żeby wiezrc ze dziady bangladeskie przylecą na 3 m-ce z biletem za 3500 zł. Ręce opadają. Pracownicy sezonowi w rolnictwie to tylko sasiadujacy nedzny kraj jak Polacy jeżdzili do Saksoni a dalej to też nie, Ukraińcy do Polski, Meksyki do Californi. Kupić kombajny lub zamknąć. Innych możliwości nie ma.

Powiązane: Rolnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki