W tym tygodniu Amerykański Instytut Paliw poinformował o wzroście zapasów oleju opałowego do najwyższego poziomu od końca października. Jednocześnie pojawiają się prognozy mówiące o poprawie pogody w Stanach Zjednoczonych, co powinno przyczynić się do mniejszego popytu na olej opałowy. Szczególnie ciepły ma być ostatni tydzień grudnia.
Negatywnie na ceny ropy wpływa zamieszanie w strefie euro i obawy o rozprzestrzenienie kryzysu finansowego na Półwyspie Iberyjskim. W ostatnim czasie pojawiały się negatywne opinie o Portugalii, której bankructwo przepowiadali analitycy Deutsche Bank. Jednak obecnie sytuacja jest zdominowana przez decyzję Moody's o umieszczeniu Hiszpanii na liście ostrzegawczej. Na domiar złego nie powiodła się czwartkowa aukcja obligacji tego kraju, co stawia pod znakiem zapytania jego stabilność finansową.
Z kolei w środę informowano o znaczącym spadku zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych, który okazał się ponad trzykrotnie większy od spodziewanego. Amerykański Energy Information Administration podał do wiadomości, że zapasy ropy zmniejszyły się o 9,85 mln baryłek przy oczekiwanym spadku o 2,7 mln baryłek.
Ekspansja sektora przemysłowego w strefie euro oraz w Niemczech daje nadzieje na umocnienie ożywienia gospodarczego w Europie. Indeksy PMI rosną kolejny miesiąc z rzędu, wzmacniając nadzieje na udany ostatni kwartał tego roku. Ten czynnik w przyszłości może skutkować wzrostem popytu na ropę.
Po 12.00 kontrakty na ropę marki Brent taniały o 0,2 proc. a ropę marki Crude o niemal 0,4 proc.
P.L.































































