Wieczorny komunikat po posiedzeniu FOMC zawierał praktycznie same negatywne dla inwestorów informacje. Nie dość, że Fed nie zdecydował się na wznowienie dodruku pieniądza, to jeszcze mniej optymistycznie ocenia stan gospodarki. Amerykańskie władze monetarne uznały bowiem, że wzrost gospodarczy będzie wolniejszy niż oczekiwano.
Na to nałożyły się jeszcze kolejne słabe dane z Chin. Wczoraj dowiedzieliśmy się o nieoczekiwanym spadku chińskiego importu ropy. Dziś światło dzienne ujrzały statystyki dotyczące produkcji przemysłowe i sprzedaży detalicznej. W obu tych kategoriach widoczny jest regres dynamiki wzrostu.
W dół poszły ceny akcji, zaś dolar umocnił się względem euro. To czynniki jednoznacznie szkodzące notowaniom surowców przemysłowych. W rezultacie do godziny 12:15 cena ropy Brent spadała o 1%, schodząc do poziomu 78,70$ za baryłkę.
„Czarnemu złotu” zaszkodził też raport Międzynarodowej Agencji Energii. MAE co prawda symbolicznie podniosła prognozę przyszłorocznego zapotrzebowania na ropę, ale równocześnie odnotowała wyższe ryzyko spadku popytu na paliwa. Prognozy MAE zakładają, że w 2011 roku świat będzie zużywał 87,9 miliona baryłek ropy dziennie.
K.K.
































































