

Skorygowane dane o PKB Szwecji pokazały, że kraj, który walczy z koronawirusem inaczej niż reszta rozwiniętego świata, formalnie nie wejdzie w recesję w pierwszej połowie roku.
W pierwszym kwartale 2020 r. wyrównana sezonowo dynamika szwedzkiego PKB wyniosła w ujęciu kwartalnym 0,1 proc. – poinformował urząd statystyczny SCB. To zmiana względem opublikowanych na początku maja wstępnych wskazań, które pokazały spadek PKB o 0,3 proc.
Zmiana ta ma jednak znaczenie dla momentu, w którym będzie można ogłosić początek recesji. W opinii niektórych ekonomistów stan ten występuje, gdy kwartalna dynamika PKB przez dwa kwartały z rzędu pozostanie poniżej zera.
Trzymając się tego ujęcia, recesję w Szwecji najwcześniej ogłosić będzie można dopiero w drugiej połowie roku. Tymczasem większość państw (w tym Polska) w recesję wejdzie już w drugim kwartale 2020 r., a niektóre (jak np. Niemcy) już się w niej znalazły.

Nie ma jednak wątpliwości, że drugi i trzeci kwartał również w Szwecji przyniosą dalsze pogorszenie koniunktury – zarówno ze względu na sytuację wewnętrzną, jak i powiązania gospodarcze z resztą świata. Szwedzki bank centralny pod koniec kwietnia zakładał, że w 2020 r. PKB skurczy się o 7 do 10 proc., zaś w 2021 i 2022 r. obserwować będziemy przyspieszające odbicie.
W ostatnich tygodniach Szwecja zyskała uwagę światowych mediów ze względu na odmienne od większości państw podejście do walki z koronawirusem: szkoły pozostały otwarte, funkcjonowały sklepy, restauracje i liczne zakłady pracy. O wyjątkowości szwedzkiego podejścia więcej pisaliśmy w artykule „Polska lekarka o koronawirusie w Szwecji: Tu najważniejsza jest gospodarka”.
Do tej pory w Szwecji odnotowano 35 727 przypadków koronawirusa oraz 4266 zmarłych. Liczba ofiar dalece przewyższa notowana w krajach sąsiednich: Norwegii (236), Danii (568) czy Finlandii (313).
Michał Żuławiński
































































