Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) poinformowała w środę, że jej obserwatorzy nie zostali zaproszeni przez USA do monitorowania listopadowych wyborów do Kongresu. Jak podkreśliła, jest to sytuacja bez precedensu.


Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE i Zgromadzenie Parlamentarne OBWE przekazały we wspólnym komunikacie, że brak zaproszenia na wybory w USA oznacza „odejście od ugruntowanej, demokratycznej praktyki”.
„Przez ponad dwie dekady ODIHR budowało konstruktywne relacje z władzami i podmiotami zaangażowanymi w proces wyborczy w całych Stanach Zjednoczonych i ubolewamy, że nie będziemy mogli kontynuować tej pracy podczas nadchodzących wyborów (parlamentarnych w listopadzie - PAP)” - podkreśliła dyrektorka ODIHR Maria Telalian.
W komunikacie dodano, że decyzja strony amerykańskiej nie jest zgodna ze zobowiązaniami podjętymi przez państwa OBWE. Zobowiązania te obejmują m.in. zapraszanie obserwatorów na wybory z innych krajów należących do organizacji.
Od 2002 r. OBWE obserwowała 12 federalnych wyborów w Stanach Zjednoczonych - przypomniała organizacja. Strona amerykańska wystosowała wówczas formalne zaproszenie po nieprawidłowościach i problemach technicznych na Florydzie w trakcie wyborów prezydenckich. Wcześniej misje obserwacyjne koncentrowały się na wyborach w państwach europejskich przechodzących transformację demokratyczną po upadku komunizmu.

Wybory parlamentarne (midterms) w USA odbędą się 3 listopada, w połowie czteroletniej kadencji prezydenta Donalda Trumpa. Amerykanie wybiorą w nich wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz około jednej trzeciej składu Senatu, a w wielu stanach - także gubernatorów i innych przedstawicieli władz stanowych. Wynik głosowania zdecyduje o układzie sił w Kongresie na najbliższe lata, ponieważ wyłoni większość w obu izbach.(PAP)
mrf/ akl/






























































