REKLAMA
WEBINAR

Realny koszt kapitału spada, bo ludzie nie chcą ryzyka

Ignacy Morawski2019-07-12 08:47główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2019-07-12 08:47

Gdyby zrobić listę najważniejszych zmian, jakie zachodzą w polskiej gospodarce, to na jednym z wysokich miejsc byłby spadek realnej stopy procentowej głęboko poniżej zera. Ten proces się pogłębia.

Realny koszt kapitału spada, bo ludzie nie chcą ryzyka
Realny koszt kapitału spada, bo ludzie nie chcą ryzyka
/ Pexels

Ostatnie prognozy rynkowe z Ankiety Makroekonomicznej NBP wskazują, że ekonomiści podnoszą swoje prognozy inflacji i jednocześnie obniżają prognozy stóp procentowych. Widać to na wykresie poniżej.

To może oznaczać, że skala stymulacji polskiej gospodarki przez politykę pieniężną rośnie. Stopy się nie zmieniają, mimo bardzo mocnego wzrostu PKB i wyższej inflacji. Czyli bank centralny dokłada tak naprawdę do pieca. Ale jednocześnie można spojrzeć na to zjawisko z innej strony – może być to strukturalna reakcja na recesję demograficzną i niższe inwestycje. Makroekonomista powiedziałby, że to nie zmiana cykliczna, ale zmiana ścieżki równowagi gospodarki. I chyba ja jestem bliżej tej interpretacji. 

fot. / / SpotData

Ankieta makroekonomiczna NBP pojawia się co kwartał i zawiera prognozy PKB, inflacji i stopy referencyjnej NBP na 2 i 5 lat. Prognozy te pochodzą z ankiety wśród ekonomistów rynkowych i różnych zespołów profesjonalnie zajmujących się prognozami. Jest to ciekawy dokument, jeden z niewielu w kraju, w którym znajdują się prognozy długookresowe.

Z ostatniej rundy wynika, że po raz pierwszy od wiosny 2012 r. rynek oczekuje, iż inflacja będzie średnio rzecz biorąc w celu NBP przez pięć lat. Prognozy inflacji rosną (co jest naturalne przy rosnącej inflacji). Jednocześnie średnia stopa referencyjna NBP przez pięć lat ma wynieść tylko 1,67 proc., czyli de facto pozostać bez zmian (obecny jej poziom wynosi 1,5 proc., a zmiany stopy zwykle odbywają się w krokach co 0,25 pkt proc.).

To tylko prognozy, rzeczywistość może wyglądać inaczej. Ale te prognozy odzwierciedlają istotne przesuwanie się oczekiwań co do realnej stopy procentowej. Referencyjna stopa procentowa, od której zależy oprocentowanie depozytów i wielu kredytów, jest już o niemal o 1 pkt proc. niższa od inflacji.

Jeżeli w szczycie cyklu i przy normalizacji inflacji bank centralny nie podnosi stóp procentowych, to może to oznaczać dwie rzeczy: albo dochodzi do stymulacji gospodarki, albo musi znacząco umocnić się kurs złotego, który obniży inflację. Ostatnio widać mocniejsze ruchy na złotym, może to początek dłuższej aprecjacji. Zobaczymy.

Ale jest jeszcze tak naprawdę jeszcze trzecia możliwość, odzwierciedlająca strukturalne zmiany w gospodarce. Możliwe, że ze względu na zmiany demograficzne i inne procesy w polskiej i światowej gospodarce, doszło do trwałego obniżenia relacji inwestycji do oszczędności. Może to wynikać ze zmian demograficznych lub trwałego wzrostu awersji do ryzyka w społeczeństwach. Wprawdzie na świecie inwestycje muszą się równać oszczędnościom, ale ich zrównanie może odbywać się przy dużo niższej realnej cenie kapitału. A w Polsce ta równość wcale nie musi zachodzić i w ostatnich latach widać znaczne zawężenie różnicy między inwestycjami i oszczędnościami (na korzyść oszczędności). Wtedy na spadek realnej stopy procentowej należałoby patrzeć nie jako na zjawisko cykliczne, ale po prostu dostosowanie się polityki pieniężnej do głębokich, fundamentalnych procesów makroekonomicznych.

Ludzie średnio rzecz biorąc są coraz mniej chętni do ponoszenia ryzyka inwestycyjnego i coraz bardziej chętni do bezpiecznego oszczędzania. W takich warunkach stopa procentowa – czyli zmienna bilansująca te dwa duże procesy makroekonomiczne – po prostu musi być niska.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Teraz BMW X3 już za 1400 PLN netto/mies. w ofercie BMW Comfort Lease.

Teraz BMW X3 już za 1400 PLN netto/mies. w ofercie BMW Comfort Lease.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
anna_domagalczyk
No tak. Ale dzisiaj czytałam wywiad dotyczący sytuacji banków, z taką uwagą: bankom się nie opłaca działalność, bo koszt pozyskania kapitału wynosi średnio 9% a ROE ok. 7% (więc inwestorzy wycofują się z nierentownego biznesu). A tu przeciwnie - koszt depozytów jest niski, ale jakoby nie ma chętnych na kredyty (inwestycje). Razem No tak. Ale dzisiaj czytałam wywiad dotyczący sytuacji banków, z taką uwagą: bankom się nie opłaca działalność, bo koszt pozyskania kapitału wynosi średnio 9% a ROE ok. 7% (więc inwestorzy wycofują się z nierentownego biznesu). A tu przeciwnie - koszt depozytów jest niski, ale jakoby nie ma chętnych na kredyty (inwestycje). Razem - szum informacyjny.
silvio_gesell
W końcu ktoś napisał że niskie stopy to zmiana strukturalna podyktowana demografią. Brawo dla autora.
dasbot
O jakiej realnej stopie autor pisze? O "nominalnej" opartej o oficjalne, niewiarygodne mierniki inflacji, czy "realnej” stopie opartej o prawdziwą inflację w systemie, która już dawno jest wyższa od tego, co podaje GUS i inni. Dlaczego umiera GPW? Dlaczego za chwilę nastąpi wielka klapa PPK? Dlatego, że ludzie zaczynają O jakiej realnej stopie autor pisze? O "nominalnej" opartej o oficjalne, niewiarygodne mierniki inflacji, czy "realnej” stopie opartej o prawdziwą inflację w systemie, która już dawno jest wyższa od tego, co podaje GUS i inni. Dlaczego umiera GPW? Dlaczego za chwilę nastąpi wielka klapa PPK? Dlatego, że ludzie zaczynają liczyć i nie wierzyć w mainstreamowe bzdury, takie jak w tym artykule. Jak można pisać takiej dyrdymały………..„Możliwe, że ze względu na zmiany demograficzne i inne procesy w polskiej i światowej gospodarce, doszło do trwałego obniżenia relacji inwestycji do oszczędności. Może to wynikać ze zmian demograficznych lub trwałego wzrostu awersji do ryzyka w społeczeństwach”…… Na świecie capex leży, bo tani pieniądz stymuluje skup akcji firm na kredyt. Po co inwestować, kiedy globalne moce produkcyjne (w lwiej części wybudowane za kredyt) nie są w pełni wykorzystywane, skoro realny zwrot z nowych inwestycji, w oparciu o prawdziwą inflację i premię za ryzyko byłby niewielki (a raczej ujemny) w porównaniu z księgową iluzją wzrostu EPS, za co korporacje płacą sowite premie swoim managerom. To banki centralne rządzą światem, mając przywilej bycia niezależnymi, tak naprawdę są kastą dostępną tylko dla nielicznych, którzy mając władzę korzystają na tym. Zamknięty krąg tzw. elit, które jeżdżą nieustannie na różne szczyty, kongresy i inne imprezy typu „pochlaj i wyżerka”, łudząc opinię publiczną, że wiedzą jak uzdrowić problemy tego świata. I to dalej będzie trwać, bo niestety większość dziennikarzy nie chce lub nie może (polityka) lub nie potrafi (brak wiedzy i doświadczenia) pisać prawdę, a nie teoretyzować, aby coś wreszcie drgnęło i ten świat się zmienił na lepsze.
samsza
Czemuż to nie chcą ryzyka lecz bezpieczne oszczędzanie? Chętnie by tak robili, nie zmienili się. Jedynie doszła pewność, że za kilkadziesiąt lat z ZUSu dostaną marne pincet, nie mają wyjścia. Wybór: walić z dział czy zmienić system emerytalny...

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki