REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Raty kredytów we frankach szwajcarskich rosną z dnia na dzień

2010-12-21 18:24
publikacja
2010-12-21 18:24
Dodaj Bankier.pl w Google
Z powodu umacniającego się franka szwajcarskiego, raty kredytów w tej walucie rosną z dnia na dzień. Inwestorzy odwracają się bowiem od euro i kupują szwajcarska walutę - tłumaczą analitycy. Ostrzegają, że frank może nadal drożeć.

We wtorek około godz. 18 franka wyceniano na około 3,17 zł.

Analityk z Open Finance Helena Kochalska powiedziała PAP, że niepewność na rynkach finansowych powoduje, iż zainteresowaniem inwestorów cieszą się waluty najbardziej stabilne i bezpieczne, czyli np. frank szwajcarski. Efektem jest umocnienie się szwajcarskiej waluty, co powoduje, że rosną raty osób, które zadłużyły się we frankach.

"Nawet 300 tys. osób mogło wziąć kredyt denominowany we frankach w okresie, kiedy szwajcarska waluta była tańsza niż obecnie. W najgorszej sytuacji są ci, którzy zaciągnęli kredyt latem 2008 r., kiedy frank kosztował ok. 2 zł. Oznacza to, że dziś mają do spłacenia o ponad 50 proc. więcej" - powiedziała Kochalska.

Dodała, że w wielu przypadkach osoby takie stały się "więźniami" kredytów i mieszkań, na których zakup się zadłużyły. Wartość takich nieruchomości jest dziś niższa niż wartość udzielonego kredytu. Mówiła, że nie do pozazdroszczenia jest sytuacja kredytobiorców, którzy z jakiegoś powodu muszą sprzedać taką nieruchomość.

Zdaniem Kochalskiej, pocieszający natomiast jest fakt, że kredyty we frankach banki przyznawały osobom, które mogły sobie pozwolić na wyższe ryzyko kursowe, oraz że stopy procentowe w Szwajcarii są ciągle na bardzo niskim poziomie. Poza tym na przełomie lat 2008/2009 kredytobiorcy przeżyli już sytuację, gdy frank kosztował ok. 3,3 zł.

"To pokazuje, że można sobie poradzić nawet z dużym skokiem wartości CHF. Problem polega na tym, że frank może dalej się umacniać i nie wiadomo, jak długo to potrwa" - dodała.

Analitycy zawracają uwagę, że na poziom złotego wobec franka wpływa relacja euro do szwajcarskiej waluty.

Analityk z TMS Brokers Tomasz Regulski zauważył, że w wyniku spadku zaufania inwestorów do mniej rozwiniętych gospodarek para EUR/CHF ustanowiła we wtorek swoje historyczne minimum.

"Wartość franka względem złotego od większych wzrostów powstrzymuje jednak bliskość tegorocznego maksimum usytuowanego ponad poziomem 3,17. W najbliższym czasie wartość ta powinna stanowić istotny opór" - ocenił.

Natomiast Łukasz Wróbel z Noble Securities napisał w swoim komentarzu, że we wtorek euro nie przestało się osłabiać względem franka. W efekcie frank wobec złotego osiągnął wartość najwyższą od czerwca 2010 r.

"Do tegorocznych szczytów kurs franka dzieli ok. 2 grosze (...) Może okazać się, że jeszcze w tym roku frank będzie kosztował niemal tyle samo, co na początku 2009 r., gdy najsilniejsza fala finansowego tsunami przechodziła przez rynki" - ocenił. (PAP)

mmu/ pad/ woj/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~fixa
Proszę Państwa wszyscy skupiają się na franku a zapomina się o kredytach jakie wzieliśmy w naszych szacownych złotówkach ---- w 2011 na pewno wzrosną stopy porcentowe - dopiero powindują kredyty w złotówkach - ale o tym RZĄD NIE POZWALA PISAĆ - LEPIEJ mydlić oczy frankiem
~JOHN
może lepiej było napisać ,że powrócą do poziomów z 2007/2008 roku...............

póki co kredytobiorcy płacą raty niższe o 20-25 %...........,więc ,,poszybują w górę jest nieprawdziwy,,..............................
~eustachy pompka
ledwo co frank sie wybił, i taki raban, a co będzie jak odpali na 4 albo lepiej
~gimli
Niestety ludzie którzy brali kredyt we frankach mają pecha frank jest obecnie najbezpieczniejszą walutą w europie a to jest w cenie.
Nie zgodzę się z poglądem, że nikt nie ostrzegał kredytobiorców od ponad dwóch lat wielu ekonomistów i bankowców ostrzegało przed frankiem. Większość banków już od dawna wprowadziło obostrzenia
Niestety ludzie którzy brali kredyt we frankach mają pecha frank jest obecnie najbezpieczniejszą walutą w europie a to jest w cenie.
Nie zgodzę się z poglądem, że nikt nie ostrzegał kredytobiorców od ponad dwóch lat wielu ekonomistów i bankowców ostrzegało przed frankiem. Większość banków już od dawna wprowadziło obostrzenia w udzielaniu kredytu we frankach a część taką ofertę wycofała. To wszystko zrobiono dla dobra klienta ale klient widział tylko to co chciał widzieć czyli, że rata kredytu we franku aktualnie jest mniejsza od raty kredytu w złotych. Chciwość zgubiła ludzi a teraz szukają oni winnych.
~Kredyciara
Dnia 2010-12-22 o godz. 19:27 ~gimli napisał(a):
> Niestety ludzie którzy brali kredyt we frankach mają pecha
> frank jest obecnie najbezpieczniejszą walutą w europie a to
> jest w cenie.
Nie zgodzę się z poglądem, że nikt nie
> ostrzegał kredytobiorców od ponad dwóch lat wielu
> ekonomistów i bankowców
Dnia 2010-12-22 o godz. 19:27 ~gimli napisał(a):
> Niestety ludzie którzy brali kredyt we frankach mają pecha
> frank jest obecnie najbezpieczniejszą walutą w europie a to
> jest w cenie.
Nie zgodzę się z poglądem, że nikt nie
> ostrzegał kredytobiorców od ponad dwóch lat wielu
> ekonomistów i bankowców ostrzegało przed frankiem.
> Większość banków już od dawna wprowadziło obostrzenia w
> udzielaniu kredytu we frankach a część taką ofertę
> wycofała. To wszystko zrobiono dla dobra klienta ale klient
> widział tylko to co chciał widzieć czyli, że rata kredytu
> we franku aktualnie jest mniejsza od raty kredytu w
> złotych. Chciwość zgubiła ludzi a teraz szukają oni
> winnych.

Piszesz głupoty !!! Mowa była o sytuacji w latach 2006 - 2008 r. kiedy "fachowcy" (czyżbyś był/była jednym z nich ?) doradzali na potegę kredyty we franku. Chciwość?? Człowieku zejdź na ziemię. Może któregoś dnia pojawi się mozliwość pociągnięcia do odpowiedzialności "dradców" - chociaż jest to raczej pobożne życzenie. Z drugiej strony -jednemu z banków też się wydawało, że pozwy zbiorowe go nie dosięgną...
~Kredyciara
Szanowny Pawle,
Święte słowa. Sama brałam kredyt, a doradczyni (pani mająca może 22 moze 23 lata) zapewniała mnie rysując na kartce wykres, na którym przedstawiała prognozy wzrostu kursu CHF - tak jak napisałeś "najwyżej 50 zł" - teraz jak na to patrzę, to wydaje mi się, że nie mówiła o wysokosci raty, ale raczej o cenie
Szanowny Pawle,
Święte słowa. Sama brałam kredyt, a doradczyni (pani mająca może 22 moze 23 lata) zapewniała mnie rysując na kartce wykres, na którym przedstawiała prognozy wzrostu kursu CHF - tak jak napisałeś "najwyżej 50 zł" - teraz jak na to patrzę, to wydaje mi się, że nie mówiła o wysokosci raty, ale raczej o cenie jednostkowej franka ;).
Co do świadomości: nie każdy człowiek jest ekonomistą i nie każdy w chwili zaciągania kredytu wie o nim wszystko. Po to zostały stworzone (przynajmniej w teorii) profesjonalne firmy doradcze. I tu powstaje ciekawy problem: firmy doradcze nie są obarczone absolutnie żadną odpowiedzialnością, chociaż pobieraja od banku prowizję "za głowę", a do niedawna brały także (z tego co pamiętam) 100 zł za "usługę doradztwa". Człowiek, nawet wysoko wykształcony, ale nie znajacy realiów świata ekonomii, idzie do takiego doradcy z nadzieją że ten "nie wsadzi go na minę".
Teraz wiele się mówi o tym jacy to ludzie byli głupi biorąc kredyty w CHF, a ja pytam: czy na pewno wszyscy są sami sobie winni ? Przecież ktoś nas zapewniał...
Zmiana waluty kredytu w tym momencie to idiotyzm. Mam wrazenie, że po to robi się nagonkę medialną - żeby ludzie biegli przewalutować swoje CHFy, a banki w swojej "dobroci" łaskawie wyrażą zgodę na to (pobierając prowizję za zmianę umowy) i dodatkowo zarobią na róznicy kursowej. Jeśli ktoś brał kredyt w miarę rozsądnie - czyli nie na 100% swojej zdolności kredytowej, proponuję uzbroić się w cierpliwość. Pamiętajcie, że kredyt brany jest na 20 - 30 lat i wiele się może jeszcze zmienić (chociaż nie koniecznie w pożądana przez kredytobiorców stronę).
Korzystając z okazji: wesołych świąt wszystkim.
~monia
mam kredyt w frankach , na racie wzrasta około 30 do 40 zł, ale mam cały czas odsetki malejace, nie opłaca sie zmieniac umowy bo to banki zas zarobia , zmiana umowy, wpisy do ksieg wieczystych , wszystko trzeba zmieniac z co za tym idzie ? same koszty i latania, wiec mam to gdzies, siedze spokojnie
~Robert
To prawda,że nie każdy jest ekonomistą jednak prawda jest taka,że jak podejmuje się decyzję o kredycie na 30 lat to trzeba się właśnie ekonomistą na chwilę stać. Idealne byłoby zrzucenie odpowiedzialności na doradców finansowych i samemu nie ponosić konsekwencji swoich często nieprzemyślanych decyzji.W takim momencie łatwo się wymądrzać To prawda,że nie każdy jest ekonomistą jednak prawda jest taka,że jak podejmuje się decyzję o kredycie na 30 lat to trzeba się właśnie ekonomistą na chwilę stać. Idealne byłoby zrzucenie odpowiedzialności na doradców finansowych i samemu nie ponosić konsekwencji swoich często nieprzemyślanych decyzji.W takim momencie łatwo się wymądrzać jednak Prawa Murphy-go jakże stają się mądre i na czasie.
Taki kredyt to "związek" na całe życie i to na dobre i złe i nie ma tutaj żadnej zmowy naszych banków, czy też gry na to , że klienci po sztucznie zawyżonym kursie szwajcarskiej waluty ruszą gromadnie przewalutować swoje kredyty i tym samym dadzą bankom kolejne żniwo.
Cena franka rośnie na całym świecie na zasadzie naczyń połączonych i w większości krajów pewnie niewielu zdaje sobie sprawę jak popularnym stał się wśród kredytobiorców nad Wisłą. Te i inne zdarzenia na rynkach walutowych spowodowane są przez czynniki makroekonomiczne na które wpływ nasz jest praktycznie zerowy. Z kolei jaki bank chcąc być lojalnym wobec swoich klientów przedstawi im rzetelną symulacje kilku scenariuszy drastycznych zmian na rynkach walutowych, które mogą spotkać kredytobiorcę w okresie spłaty kredytu. Byłby to strzał w kolano dla takiego banku, a wizja apokalipsy skutecznie mogłaby odstraszyć potencjalnych klientów.
Pamiętam rozmowę z kierownikiem oddziału pewnego banku w którym będąc studentem ekonomii załatwiałem sobie praktykę studencką. Pan kierownik zapytał mnie wówczas czy zdaję sobie sprawę z tego iż tak naprawdę to bank jest placówką handlową, sklepem w którym jak w wielu innych sklepach sprzedaje się produkty. Tymi produktami są różne opcje kredytowe i depozytowe, jednak cel jest taki sam jak w każdym innym sklepie i jest nim zysk !!!
Banki po prostu sprzedają pieniądze i liczą na to, że swój produkt bez zbędnych sentymentów wcisną jak największej liczbie osób i bez większego znaczenia jest to czy osoby te tych pieniędzy potrzebują lub nie.Wiele młodych osób uważa, że zamiast płacić za wynajem mieszkania, lepiej wziąć kredyt i z każdą spłacaną ratą być właścicielem coraz to większego kawałka wymarzonej nieruchomości. To tylko częściowa prawda, kredyt na tak długi okres niesie ze sobą ogromne ryzyko. To hazard na który stać nielicznych, stąpanie po kruchym lodzie w marszu przez ogromne jezioro, którego przeciwległego brzegu nie widać, a to że pierwszych kilka czy kilkanaście kroków było OK o niczym niestety nie świadczy. Naprawdę warto dokładnie nad tym się zastanowić i nie polegać jedynie na opinii bankowych doradców, oni są sprzedawcami i robią to co powinni robić sprzedawcy, skutecznie sprzedają tylko klient nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego co tak naprawdę kupił.
~asertywny
Słyszałem o przekredytowaniu, polega na tym że kredyt będzie spłacany przez ubezpieczyciela bo sam kredytobiorca nie jest wstanie. Po to miedzy innymi ubezpiecza się kredyty :)
~Qq
"przekredytowaniu" - co to oznacza :) ??

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki