Quercus TFI zakłada, że zakończy 2022 rok z wynikiem na poziomie kilkunastu milionów złotych. Spółka planuje podzielić się zyskiem z akcjonariuszami w przyszłym roku - poinformował prezes Sebastian Buczek podczas piątkowej konferencji. Ekspert spodziewa się poprawy sytuacji na rynkach obligacji i akcji w 2023 roku.


"Będziemy starali się zamknąć ten rok przyzwoitym wynikiem, pewnie na poziomie kilkunastu milionów złotych. W tych warunkach rynkowych nie jest to złe osiągnięcie, ale oczywiście rdr będzie to oznaczało istotny spadek naszej zyskowności i konieczność walki w przyszłym roku, żeby te wyniki poprawić" - powiedział w piątek Sebastian Buczek.
Jak dodał, będzie to "małe naście milionów bez success fee lub średnie naście milionów z success fee".
"Naszym zadaniem jest, aby na koniec roku mieć jak najlepsze wyniki inwestycyjne i aby to success fee się zmaterializowało i przekuło w przychody oraz zyski w czwartym kwartale bieżącego roku" - powiedział Buczek.
Poinformował też, że potencjalne success fee na koniec III kwartału wyniosło 2,8 mln zł.

"Będziemy walczyli o to, żeby success fee na koniec roku było i było jak największe" - dodał.
W III kwartale 2022 roku Quercus TFI odnotowało 2,9 mln zł zysku skonsolidowanego wobec 4,1 mln zł rok wcześniej, co oznacza spadek rdr o 29 proc. Skonsolidowane przychody z działalności operacyjnej wyniosły 22 mln zł wobec 15,3 mln zł przed rokiem, co jest efektem konsolidacji DI Xelion.
"Jeśli chodzi o dystrybucję zysków to - w przypadku braku celów M&A - wypłacamy naszym akcjonariuszom do 100 proc. zysku jednostkowego. W tym roku wypłaciliśmy 22,3 mln zł - do wyboru w formie buybacku albo dywidendy. Do tej pory akcjonariusze wybierali buyback i tak samo było w tym roku, w przyszłym roku zobaczymy" - powiedział Buczek.
"Jeśli nic szczególnego się nie wydarzy, to w przyszłym roku również do 100 proc. zysku będziemy wypłacać. Jaka to będzie kwota, to zobaczymy na koniec roku, kiedy będziemy wiedzieli jak zamkniemy rok od strony zarówno aktywów pod zarządzaniem, jak i wyników inwestycyjnych, które mają wpływ na success fee" - dodał.
Prezes Quercusa ocenia aktualne warunki rynkowe jako "trudne".
"Co parę lat zdarza się taki trudniejszy moment na rynkach, również na rynkach funduszy. Tym razem jest o tyle trudniej, że - oprócz dekoniunktury rynkowej - musimy się też mierzyć z wysoko oprocentowanymi depozytami bankowymi. Oprocentowanie na poziomie 7-8 proc. jest istotną konkurencją dla funduszy inwestycyjnych" - powiedział Buczek.
Ekspert spodziewa się poprawy sytuacji na rynkach obligacji i akcji w 2023 roku.
"Zakładamy, że czwarty kwartał jakiejś wielkiej poprawy na rynkach finansowych, czy na rynku funduszy inwestycyjnych, nie przyniesie. Raczej nastawiamy się, że w trakcie 2023 roku zaczniemy obserwować pewne pozytywne tendencje, a ponieważ sytuacja na rynkach zaczęła psuć się od obligacji, to zakładamy, że
również na rynkach obligacji pierwsza zacznie się poprawiać, a później na rynkach akcji. To wszystko, naszym zdaniem, może mieć miejsce w roku 2023" - ocenił prezes Quercus TFI.
"Głównym czynnikiem, który obecnie wpływa na nastroje na rynku obligacji w Polsce jest kwestia środków unijnych. Jeśli okres tej niepewności będzie się utrzymywać, to niestety sytuacja na rynku obligacji nie będzie ulegała poprawie. Oczywiście są jeszcze rynki obligacji na świecie i banki centralne, które podnoszą stopy procentowe, ale wydaje nam się, że przy tym poziomie oprocentowania obligacji kluczową kwestią jest to, czy polski rząd będzie chciał porozumieć się z Unią Europejską w sprawie tych środków - jeśli tak, to sytuacja powinna ulec poprawie, a jeśli nie, to rynek może dalej cierpieć, tak jak w ostatnich dniach. Będzie to niekorzystne nie tylko dla nas - klientów funduszy dłużnych - ale też dla państwa, które będzie musiało się finansować po coraz wyższych kosztach" - dodał. (PAP Biznes)
sar/ asa/





























































