REKLAMA
ZAPISY

Przez niskie stopy trudniej dostać kredyt

2014-07-06 03:01
publikacja
2014-07-06 03:01
Przez niskie stopy trudniej dostać kredyt
Przez niskie stopy trudniej dostać kredyt
fot. Comstock / / Thinkstock

Choć stopy procentowe utrzymują się na rekordowo niskim poziomie o wakacje na kredyt wcale nie musi być łatwiej. Prezes Związku Banków Polskich powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że paradoksalnie wtedy, gdy kredyty powinny być najtańsze część klientów może w ogóle nie mieć na nie szansy. "Kiedy stopy procentowe są bardzo niskie oferowanie drobnych, masowych kredytów lub kredytów w kartach staje się nieopłacalne" - wyjaśnił Krzysztof Pietraszkiewicz. Dodał, że w takiej sytuacji część klientów jest wypychanych z sektora bankowego i szuka pożyczek poza nimi.

Jednak przed zaciąganiem chwilówek w parabankach przestrzega rzecznik konsumentów z Siedlec Grażyna Gadomska-Krawczun. Zwraca uwagę, że takie wakacje mogą być dużo droższe niż się spodziewaliśmy. Oprocentowanie może tam sięgać nawet tysiąca procent w skali roku. Podkreśla, że jeśli jednak ktoś decyduje się na taką pożyczkę powinien na spokojnie przeanalizować zapisy zawieranej z parabankiem umowy.

Według statystyk przynajmniej raz w roku na wypoczynek wyjeżdża prawie co drugi Polak. Przeciętny urlop trwa tydzień.


IAR/Tomasz Marciniuk/łp

Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~PL
Nie mam żadnych kredytów a wydzwaniaja mi co jakiś czas z mojego banku i z innych banków z propozycjami kredytu,szukają DAWCÓW KAPITAŁU.Więc ten artykuł jest niezgodny z prawdą.
markust71
Pan prezes ZBP, jak zwykle, stara się wybielać bankową bandę. Do tego jeszcze ucieka się w tej wypowiedzi do szantażu: stopy NBP są niskie, to my nie pożyczymy Wam pieniędzi i pójdziecie do "parabanków", ktore są "beeee" - taka uknuta teroria i "polowanie na czarownice"...Otóż zgodnie z podstawami teorii Pan prezes ZBP, jak zwykle, stara się wybielać bankową bandę. Do tego jeszcze ucieka się w tej wypowiedzi do szantażu: stopy NBP są niskie, to my nie pożyczymy Wam pieniędzi i pójdziecie do "parabanków", ktore są "beeee" - taka uknuta teroria i "polowanie na czarownice"...Otóż zgodnie z podstawami teorii finansów obniżanie stóp procentowych przez Bank Centralny to podstawowe narzędzie, które przez obniżenie kosztów kredytu ma spowodować ŁATWIEJSZY DOSTĘP do produktów kredytowych w bankach (skoro jest taniej, to częściej i na większe kwoty mielibyśmy się zadłużać), więc ustalając niższe oprocentowanie dla klienta bank może zarobić tyle sami, albo i więcej. NIE MA ŻADNEGO PRZYMUSU ograniczania oprocentowania kredytów do nieopłacalnego poziomu wraz z obniżką stóp procentowych Banku Centralnego. Nawet kiedy doraźnie bankowi zabraknie gotówki, to w miarę tanim kosztem może on "zaciągnąć pożyczkę" w NBP po niższej stopie lombardowej. Problem jednak w tym, że BANKI NIE CHCĄ pożyczać "prostemu ludowi" pieniędzy, choć mogłyby teraz więcej zarobić, bo JEST TO ZWIĄZANE Z WYŻSZYM RYZYKIEM, chociażby niespłacania kredytów, które od wysokości stóp procentowych NBP w żaden sposób nie jest zależne. Banki zwalczają niskie stopy procentowe po to, żeby wzrosła STOPA DEPOZYTOWA, czyli odsetki, jakie zapłaci NBP za złożenie posiadanej przez gotówki w Banku Centralnym zamiast wyprowadzenia jej na rynek. Z punktu widzenia banków po co pożyczać pieniądze zwykłym ludziom, skoro nie wiadomo, czy je oddadzą, lepiej władować je na depozyt w NBP, a spłatę, chociaż niższych,ale zawsze, odstetek ZAGWARANTUJE PAŃSTWO, czyli my wszyscy, płacący podatki.Mówiąc w skrócie banki mają gdzieś narzędzia stosowane przez NBP, bo są wystarczająco bogate bez wikłania się w "państwowe gierki", zarabiają krocie na obracaniu państwowym długiem w postaci obligacji i bonów skarbowych. W praktyce banki, działające w zmowie, mają władzę większą, niż którykolwiek rząd i Bank Centralny, a dla niewiele rozumiejącej publiki zagrywają na najniższych ludzkich emocjach - strachu, nienawiści itp., czego przykładami są "polowania na czarownice" w postaci tzw. parabanków, niszczenie opinii SKOK-ów, które do niedawna, będąc poza nadzorem bankowym radziły sobie lepiej od banków, ku zadowoleniu spółdzielców, czy chociażby "obrzydzając" kredyty walutowe, które w większości przypadków dla zwykłego kredytobiorcy były, są i będą atrakcyjniesze (niższe raty od kredytów udzielanyc w PLN, kilkukrotnie niższe oprocentowanie, mniejszy wpływ na "majstrowanie" przy polskiech stopach referencyjnych).
~ff
Pleciesz głupoty. W artykule jest mowa o _drobnych_, masowych kredytach czyli o pożyczkach na niewielkie kwoty. Ja stanowisko ZBP w tym zakresie rozumiem, bo faktycznie przy maksymalnej stopie procentowej na poziomie 16% (4-ro krotność stopy lombardowej) udzielanie pożyczki na np. 2000 zł jest zupełnie nieopłacalne. Weź pod uwagę Pleciesz głupoty. W artykule jest mowa o _drobnych_, masowych kredytach czyli o pożyczkach na niewielkie kwoty. Ja stanowisko ZBP w tym zakresie rozumiem, bo faktycznie przy maksymalnej stopie procentowej na poziomie 16% (4-ro krotność stopy lombardowej) udzielanie pożyczki na np. 2000 zł jest zupełnie nieopłacalne. Weź pod uwagę koszty związane z udzieleniem takiego kredytu. Składają się na nie głównie koszty pozyskania klienta, koszty przygotowania i obsługi umowy. Przy rozbuchanych wymogach informacyjnych wynikających z ustawy o kredycie konsumenckim z punktu widzenia banku nie ma znaczenia czy pożyczają 3000 zł czy 30000 zł. Każda taka umowa to minimum kilkanaście stron. Kto brał pożyczkę w banku ten wie ile podpisów musiał złożyć. A podejrzliwość klienta rośnie wraz z ilością stron tekstu umowy i spadkiem wielkości pożyczanej kwoty. To oczywiście wydłuża czas obsługi klienta co jeszcze zwiększa koszty. Dalej jeszcze dochodzą koszty powiadomień o ewentualnych zmianach wysokości raty po zmianie oprocentowania. Pożyczki na poziomie 2000 zł opłacają się tylko wyspecjalizowanym firmom, u których koszt pożyczki waha się w przedziale 100 - 3000 procent.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki