Polska jest drugim po Włoszech, producentem tytoniu w Europie, a sam przemysł tytoniowy w Polsce w 2009 roku wygenerował 20 mld złotych dochodu do budżetu kraju. Sprawa zatem jest skomplikowana. Z jednej strony władzy zależałoby na utrzymaniu wysokich dochodów, a z drugiej – chce maksymalnie ograniczyć palenie. Pojawia się również trzecia kwestia – jak chronić tysiące pracowników branży tytoniowej przed utratą pracy.
Palenie wrogiem publicznym nr 1
Ludzie nie przestaną palić z dnia na dzień – ograniczenie przestrzeni, w której wolno „puścić dymka" jest zagrożeniem, ale nie będzie miało tak wielkiego wpływu na funkcjonowanie branży, jak przyszłoroczna podwyżka akcyzy. O wiele większym zagrożeniem dla przedsiębiorców jest nowa unijna dyrektywa, która wprowadza zakaz stosowania dodatków do tytoniu oraz wprowadzająca nakaz ujednolicenia opakowań.
Projektodawcy Dyrektywy 2001/37/WE pragną ograniczyć palenie do minimum. W pierwszej kolejności chcą popsuć smak tytoniu – zakaz stosowania dodatków może spowodować zniknięcie z rynku popularnych mentoli i innych papierosów smakowych. Z drugiej strony ujednolicenie opakowań np. wszystkie pudełka biało-czerwone, tylko z nazwą producenta i dużym napisem ostrzegającym przed skutkami palenia tytoniu, może doprowadzić do całkowitego zniszczenia konkurencji. Zresztą nie będzie to miało wielkiego znaczenia, jeżeli smak wszystkich marek papierosów będzie praktycznie nie do odróżnienia.
20 mld zł powodów by ratować branżę
W związku z tym, Pracodawcy RP apelują do rządu, by ten sprzeciwił się wobec propozycji Komisji Europejskiej. Podkreślają, że we wszystkim należy się umiar – tak ostre przepisy grożą bankructwem wielu gospodarstw rolnych, zwolnieniem kilkudziesięciu tysięcy pracowników oraz zmniejszeniem wpływów do budżetu. Oczywiście nie wolno zapominać o pogorszeniu się jakości oferowanych produktów, a co za tym idzie – o większym niezadowoleniu konsumentów.
Według szacunków Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu, brak możliwości stosowania dodatków w praktyce wyeliminowałby z rynku mieszankę typu Burley, która stanowi 40% uprawy tytoniu w Polsce. Niestety, najbardziej narażone na bankructwo byłyby gospodarstwa rolne z terenów o największej stopie bezrobocia. Ponadto Związek podkreślił, że ujednolicenie opakowań ułatwi przemyt – wg ich szacunków obecnie co szósta paczka pochodzi zza wschodniej granicy.
Pod apelem podpisało się 20 tysięcy przedsiębiorców i plantatorów. Przedsiębiorcy mają nadzieję, że rząd poprze ich i nie dopuści do zniszczenia branży tytoniowej w Polsce. Ten prawdopodobnie po cichu poprze wniosek – projektowane ograniczenia są tak drastyczne, że mogłyby poważnie zmniejszyć dochody do budżetu, a to jak wiadomo, jest ważniejsze niż los przedsiębiorców, emerytów i każdej innej grupy społecznej w Polsce.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl
Zobacz też:
» Lewiatan wyśle Trzech Króli do Trybunału
» Palacz puszcza z dymem 208 złotych
» Załóż sklep internetowy w zaledwie 30 sekund!
» Lewiatan wyśle Trzech Króli do Trybunału
» Palacz puszcza z dymem 208 złotych
» Załóż sklep internetowy w zaledwie 30 sekund!





























































