Nawet jeśli ktoś nie jest zwolennikiem Donalda Trumpa, to powinna go ucieszyć jednoczesna przecena dolara i spadek cen ropy naftowej. Jeżeli taka sytuacja się utrzyma, zapłacimy niższe rachunki na stacjach paliw.


Świat finansów jest w szoku po tym, jak okazało się, że Donald Trump najprawdopodobniej zostanie 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Taki wynik wyborów w USA osłabił dolara oraz przyczynił się do spadku notowań ropy naftowej.
O 8:10 kontraktami na ropę Brent handlowano po kursie 45,21 USD, a więc o 1,4% niższym niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Wcześniej „czarne złoto” kosztowało nawet 44,37 USD i było najtańsze od trzech miesięcy.
Spadek cen ropy naftowej przy jednoczesnym osłabieniu dolara zapewne przełoży się na obniżkę hurtowych cen paliw w polskich rafineriach, co z pewnym opóźnieniem powinno skutkować tańszą benzyną na stacjach.
Według danych BM Reflex, już w ubiegłym tygodniu odnotowano niewielki spadek średnich detalicznych cen paliw w Polsce: przeciętnie po trzy grosze na litrze PB95 i oleju napędowego. Jeśli sytuacja na światowych rynkach nie ulegnie istotnym zmianom, to w ciągu najbliższych dwóch tygodni paliwa nadal powinny tanieć.
Krzysztof Kolany





























































