Przekaz płynący z ust prezesa NBP Adama Glapińskiego był dla inwestorów wskazaniem, że stopy procentowe nie ulegną zmianie co najmniej do następnej projekcji inflacyjnej w marcu przyszłego roku. Jastrzębi w swojej wymowie wydźwięk konferencji zaprowadził indeks banków na nowych historyczny szczyt i wspomógł notowania zwłaszcza WIG20. Echem na rynku odbiły się liczne raporty wynikowe.


WIG20 zyskał 1,43 proc., WIG był wyżej o 1,22 proc. Z kolei mWIG40 zyskał 0,94 proc. a sWIG80 0,25 proc. Obroty wyniosły ponad 1,05 mld zł, z czego 879 mln dotyczyło WIG20.
Jeszcze rano na GPW obserwowane były spadki głównych indeksów, ale na rynkach panowały dość dobre nastroje, chociaż dojrzewające do korekty wzrostów, po tym jak w środę indeksy S&P500 i Nasdaq ustanowiły najdłuższą od dwóch lat serię zwyżkowych sesji z rzędu (odpowiednio 8 i 9).
Po południu indeksy na GPW zaczęły odrabiać straty i korespondować ze wzrostami na rynkach europejskich. Uwagę zwracały reakcje kursów na wyniki spółek, które licznie między środową, a czwartkową sesję zaraportowały wyniki.
Wyraźnego przyspieszenia dostały w czasie konferencji prezesa Glapińskiego, który powiedział, że po ostatnich obniżkach przestrzeń do ewentualnych dalszych obniżek stóp procentowych znacząco się zmniejszyła i że wzrosła niepewność dotycząca tempa dezinflacji w kolejnych kwartałach. „W marcu będziemy wszystko wiedzieć, będziemy po noweli budżetowej i będziemy mieli nową projekcję” – co odebrano jako zapowiedź przerwy w obniżkach stóp, wspierającego sektor bankowy i podtrzymującej ich wysokie wyniki odsetkowe.

O ich skali można było się przekonać po wynikach PKO i BNP, które pokazały swoje raporty wynikowe i były znaczenie powyżej oczekiwań. W dodatku zarząd PKO powiedział, że ponownie zwrócił się do KNF-u w sprawie możliwości wypłaty dywidendy za 2022 r. Kurs największego polskiego banku zyskał 3,59 proc., wsparty z jednej strony wynikami i wypowiedziami zarządu, a z drugiej konferencją prezesa Glapińskiego.
Cały WIG-Banki zyskał 3,16 proc. i osiągnął najwyższy poziom w historii, wspinając się tam na sam na koniec sesji i kończąc na 9 858,62 pkt. Od początku października indeks ten zyskał ponad 32 proc. W czwartek tylko wspomniany BNP zniżkował o 1,77 proc. z tego sektora, a najmocniej zyskały właśnie PKO, Pekao (4,1 proc.) oraz Santander (3,63 proc.), wszystkie WIG20.
Poza bankami w blue chipach mocno wzrosły akcje LPP (5,13 proc.) oraz spółek surowcowych jak JSW (2,28 proc.) i KGHM (1,86 proc.). Słabsze notowania dolara przełożyły się na wzrost cen surowców z których najwięcej zyskała cena ropy odbijająca po ostatnich spadkach. Nie przeszkadzały nawet deflacyjne odczyty z chińskiej gospodarki mnożące pytania o kondycję wewnętrznego popytu.
Wyniki pokazał także Kruk (0,69 proc.) i także jak w przypadku największych banków raport był lepszy od oczekiwań analityków. Kurs zareagował słabo, ale akcje są notowane w pobliżu historycznego szczytu. Prezes spółki mów o nowym wyzwaniu zarządu jakim jest zysk netto na poziomie 1 mld zł w 2024 r.
Po przeciwnej stronie był kurs Cyfrowego Polsatu (-9,21 proc.), reagującego na słabsze wyniki kwartalne i konferencję wynikową. Poza tym spadły jeszcze ceny akcji PGE (-1,39 proc.), Dino (-1,01 proc.) i Orlenu (-0,86 proc.).
Na szerokim rynku wyróżniały się przede wszystkim kursu spółek, które pokazały kwartalne wyniki jak CCC (10,29 proc.), gdzie reakcja była mocno popytowa, czy iFirmy (-16,67 proc.). Spadły notowania Grupy Azoty (-1,53 proc.) po wynikach, mimo że wcześniej pokazał szacunki. Ponadto raporty pokazały m.in. Asbis (-0,69 proc.), czy Mobruk (-0,54 proc.) a więcej o reakcjach inwestorów na powyższe wyniki można przeczytać w artykule „Kursy popularnych spółek z GPW reagują na wyniki”.
Michał Kubicki






























































