Orlen w krótkim czasie ogłosił serie przetargów na zakup ropy – informuje Bloomberg. To bezpośrednia reakcja na paraliż kluczowego saudyjskiego rurociągu Wschód – Zachód. Płocki gigant szuka alternatywnych dostaw i walczy o utrzymanie wysokiej rentowności w segmencie rafineryjnym, w którym w obecnych warunkach zarabia krocie.


Agencja Bloomberga podała w poniedziałek, 14 września, powołując się na dokumenty, do których dotarła, że w ciągu poprzednich dwóch dni roboczych Orlen ogłosił co najmniej pięć przetargów na zakup ropy naftowej. Ruch ten ma świadczyć o tym, że Orlen poszukuje alternatywnych dostaw surowca po tym, jak w zeszłym tygodniu ataki zmusiły Arabię Saudyjską do wstrzymania przesytu ropy kluczowym rurociągiem Wschód-Zachód.
Wszystko pod kontrolą?
Tymczasem w sobotę biuro prasowe Orlenu wydało komunikat, w którym spółka informuje, że po wyłączeniu rurociągu „dostawy surowca do rafinerii Grupy Orlen realizowane są bez zakłóceń.” Dodano, że Grupa dysponuje „zdywersyfikowanym i elastycznym portfelem dostawców oraz własnymi zasobami i jest w stanie na bieżąco reagować na zmiany na globalnym rynku surowcowym”.
W tym roku spółka miała zabezpieczyć m.in. do 1/4 zapotrzebowania w ramach umowy z norweskim Equinor i zwiększyć własne zasoby o 60 mln baryłek ropy. W 2025 r. rafinerie Orlenu, zdolne rafinować ponad 310 mln baryłek rocznie, przerobiły ok. 290 mln baryłek surowca. Zapotrzebowanie samej Polski szacuje się na około 200 mln baryłek ropy.
Orlen i Saudi Aramco, do którego należy wyłączony rurociąg Wschód — Zachód, odmówiły komentarza Bloombergowi. Agencja zwraca uwagę, że wyłączenie rurociągu może mieć szczególne znaczenie dla europejskich rafinerii, które są położone stosunkowo blisko tej infrastruktury i zwiększyły import saudyjskiej ropy po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.

Rurociąg ten, o przepustowości około 7 milionów baryłek dziennie, stał się dla Arabii Saudyjskiej najważniejszą alternatywną drogą transportu po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i blokadzie eksportu ropy przez Cieśninę Ormuz. Rurociąg biegnie z Zatoki Perskiej nad brzeg Morza Czerwonego, skąd tankowcami ropa naftowa była transportowana do portów m.in. w Europie. Instalacja ma być wyłączona z eksploatacji przez kilka tygodni.
Dywersyfikacja i walka o ogromne zyski
Jak wynika z relacji Bloomberga ogłoszone w krótkim czasie kilka przetargów na zakup surowca, to nie tylko próba dywersyfikacji dostaw, ale także walka o utrzymanie wysokich zysków koncernu w sprzyjających dla spółki okolicznościach. Cena ropy Brent na poziomie około 110 USD za baryłkę wymusza ogromne zaangażowanie kapitału obrotowego, ale z drugiej strony wyceny diesla oscylujące wokół 200 USD za baryłkę pokazują wysokie marże rafineryjne, które zachęcają koncerny do pracy na pełnych obrotach.
Polish oil refiner Orlen posted a series of tenders to buy crude, a potential sign that some buyers of Middle Eastern supplies are looking to secure alternative barrels following the shutdown of a key Saudi pipeline https://t.co/ID5GJUqMx9
— Bloomberg (@business) September 14, 2026
Chociaż rafinerie Orlenu są rynkowo zdywersyfikowane i obsługują różne koszyki produktów to jednak ze względu na duży hydrokraking i jednostki destylatowe oraz specyfikę rynku europejskiego zasilanego w diesla i jet, struktura produktów rafinerii Orlenu jest przesunięta w stronę właśnie średnich destylatów. Konfiguracja instalacji koncernu, w połączeniu ze światowym głodem na olej napędowy pozwala Orlenowi czerpać ponadprzeciętne zyski, co pokazała pierwsza połowa roku, w której spółka zaksięgowała 15,8 miliarda złotych zysku netto, czyli o 186 proc. więcej rdr.
Aktywność płockiego koncernu na rynku spotowym wymuszona wyłączeniem rurociągu Wschód – Zachód jest o tyle ciekawa, że surowiec ściągany w trybie natychmiastowym z rynku spotowego w obecnej sytuacji backwardation kosztuje więcej niż ten zakontraktowany w długoterminowych umowach dostawy. Realizowane marże jednak uzasadniają taki ruch, a dynamiczna sytuacja na Bliskim Wschodzie, wymusza konieczność ciągłej dywersyfikacji dostaw.
Problemy z dieslem niosą Orlen
Za hossą stoją geopolityczne zawirowania, rosnące ceny surowców oraz rekordowe marże na dieslu.
Tymczasem kurs Orlenu w poniedziałek sięgnął po kolejny rekord, wynosząc kapitalizację polskiej spółki powyżej 190 mld zł. We wtorek na kursie trwa wyraźna korekta wynosząca około 4 proc., mimo wzrostów cen ropy. Powodem przeceny mogą być obawy inwestorów o nałożenie na Orlen podatku od nadmiarowych zysków. Kolejny projekt ustawy w tej sprawie proceduje rząd. Wcześniejszą wersję rządowego projektu prezydent Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.
Echem na rynku, choć raczej bez większego wpływu na kurs, odbiła się opisana we wtorek przez dziennik "Financial Times" umowa Orlen Trading Switzerland (OTS) z firmą Hannon International z Dubaju z końcówki 2023 r. Ostateczny bilans strat poniesionych przez OTS przez tę relację biznesową polskie władze oszacowały na 424 mln dolarów (ok. 1,6 mld zł).































































