REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Premier zabrał głos ws. weta dla budżetu UE: "Praworządność jak straszak"

2020-11-18 17:30, akt.2020-11-18 19:34
publikacja
2020-11-18 17:30
aktualizacja
2020-11-18 19:34

To sprawa, która dotyczy tego, czy nasz los ma być w naszych rękach; to nie jest podział na prawicę, lewicę, to podział na tych, którzy chcą, żeby naród polski decydował sam za siebie, czy żeby o naszym losie decydowali urzędnicy w Brukseli - tak o budżecie UE mówił w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.

Premier zabrał głos ws. weta dla budżetu UE: "Praworządność jak straszak"
Premier zabrał głos ws. weta dla budżetu UE: "Praworządność jak straszak"
/ Kancelaria Premiera RP

"Chciałbym przedstawić kilka zasadniczych informacji i przemyśleń dotyczących sprawy dla Polski najważniejszej, która dotyczy tego, czy nasz los ma być w naszych rękach, czy będziemy sami decydować o naszych sprawach, czy będzie w rękach innych. To nie jest podział na prawicę, lewicę, to jest podział na tych, którzy chcą, żeby naród polski decydował sam za siebie i na tych, którzy chcą, żeby kilku urzędników w Brukseli decydowało o naszym losie" - mówił Morawiecki.

"Rok 2020 to bardzo dziwny, trudny rok i wyjście z tego roku z tarczą będzie możliwe, jeśli będziemy solidarni, jeśli będziemy prowadzili politykę wyłącznie w interesie państwa polskiego, narodu polskiego i dlatego w okolicznościach, które wszyscy dobrze znamy chciałbym przedstawić Wysokiej Izbie, jak patrzymy na tę sprawę, jak patrzę na sprawy związane z tzw. wetem, tzw. budżetem UE i europejskim funduszem odbudowy" - dodał szef rządu.

"UE karząca słabszych, to nie jest Unia, do której wchodziliśmy"

UE to wartości, a nie rozporządzenia obchodzące traktaty; Unia gdzie jest europejska oligarchia, karząca słabszych, to nie jest Unia, do której wchodziliśmy i to nie jest UE, która ma przed sobą przyszłość - mówił Mateusz Morawiecki.

Morawiecki mówiąc o sprawie budżetu UE i mechanizmu powiązania z praworządnością podkreślił, że "dzisiaj stoimy przed fundamentalnym wyborem". "UE to są wartości, takie jak równość wszystkich państw wobec prawa, to są wartości przestrzegania traktatów, a nie tworzenia rozporządzeń, które de facto obchodzą traktaty" - podkreślił premier.

Wakacje na giełdzie

Mówił, że przyjęcie takiego rozporządzenia, które mogłoby być w dowolny sposób interpretowane przez biurokratów z Brukseli, groziłoby "po prostu na późniejszych etapach rozpadem UE".

"Bo dziś ten instrument, wy myślicie skierowany jest przeciwko nam, Węgrom, może Słowenii, może jeszcze jakiemuś krajowi z Europy Środkowej, za kilka lat, za dwa, trzy lata, może być skierowany przeciwko komuś innemu" - mówił do opozycji w Sejmie Morawiecki.

Przekonywał, żeby zastanowić się, czy to jest UE, jakiej my chcemy, jaka ma szansę przetrwać. "Nie, ta UE nie miałaby szans przerwać, Unia, gdzie jest europejska oligarchia, która karze tych dzisiaj słabszych i wciska ich do kąta, to nie jest UE, do której my wchodziliśmy i to nie jest UE, która ma przed sobą przyszłość" - powiedział premier.

Podkreślił, że Unia musi opierać się na fundamencie prawa i pewności prawa.

"Jeżeli partnerzy z UE nie zrozumieją, że nie zgadzamy się na nierówne traktowanie, użyjemy weta"

Jeżeli nasi partnerzy nie zrozumieją, że nie zgadzamy się na nierówne traktowanie państw, na "kij w ręku", który zawsze będzie wykorzystany przeciwko nam, tylko dlatego że komuś nie podoba się nasza władza, to rzeczywiście użyjemy weta - powiedział w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu mówił w Sejmie, że ws. weta unijnego budżetu opozycja przedstawia argumenty, którymi szkodzi Polsce. "Nie nam, rządzącym. Tylko Polsce. My na to nie pozwolimy" - oświadczył.

Premier zwracał uwagę, że w debacie publicznej pojawiają się argumenty, że "jeśli rozporządzenie (dotyczące powiązania środków unijnych z przestrzeganiem zasad praworządności) i w ślad za tym budżet UE, nie będą przyjęte, będzie groziło (to) tym, że w ogóle budżetu nie będzie". Tymczasem - mówił Morawiecki - art. 312 TFUE stanowi, że jest konieczność uzgodnienia prowizorium na kolejny rok, a w oparciu o to prowizorium jest możliwość realizacji podstawowych działań i zadań UE, włącznie z dopłatami dla rolników, a także zadań związanych z Funduszem Spójności.

Morawiecki wskazywał, że inny argument, którym posługuje się opozycja dotyczy traktowania weta, jako "broni atomowej". "Fundamentalnie nie zgadzam się z takim rozumowaniem. Jest dokładnie odwrotnie. Dzięki temu, że jest weto wykorzystywane na wielu różnych polach przez wiele różnych państw, Unia Europejska trwa, ponieważ dzięki temu cały czas jest organizacją państw, które starają się ze sobą z szacunkiem dogadać" - ocenił premier.

"Gdyby tego weta nie było - nazwałbym je bezpiecznikiem - gdyby tego bezpiecznika nie było, doszłoby do tego, że prędzej, czy później - raczej prędzej, niż później - UE groziłby rozpad" - dodał szef rządu.

"Jeżeli nasi partnerzy nie zrozumieją, że my się nie zgadzamy na nierówne traktowanie państw, na +kij w ręku+, który zawsze będzie wykorzystany przeciwko nam, tylko dlatego że komuś nie podoba się nasza władza, to rzeczywiście tego weta na koniec użyjemy" - oświadczył Morawiecki.

Premier: Mówimy głośne "tak" dla UE, ale głośne "nie" dla mechanizmów, które w nierówny sposób traktują Polskę

Mówimy głośne "tak" dla UE, ale głośne "nie" dla mechanizmów, które w nierówny sposób traktują Polskę i inne kraje członkowskie; chcemy zapewnić zdolność państwa polskiego do realizacji naszych reform, naszej wizji działań - mówił premier Mateusz Morawiecki w środę w Sejmie.

Szef rządu podkreślił, że przez praworządność należy rozumieć również "prawo państw do reformowania, zgodnie z traktatami i własną konstytucją swoich wymiarów sprawiedliwości". "Należy rozumieć odpowiednią hierarchę i strukturę praw" - dodał.

"Dlatego mówimy głośne +tak+ dla Unii Europejskiej, ale mówimy głośne +nie+ dla różnych karcących nas niczym dzieci mechanizmów, które w nierówny sposób traktują Polskę i inne kraje członkowskie UE" - zaznaczył.

Szef rządu odnosząc się do wspomnianych podwójnych standardów w UE, podał też kilka przykładów. "Kiedy u nas mamy do czynienia z opisem funkcjonowania demokracji albo demonstracji, jako części oczywiście praw obywatelskich, to doszukuje się dziury w całym. Tymczasem u jednego z naszych dużych partnerów podczas protestu żółtych kamizelek zginęło kilkanaście osób. I nikt tutaj nic nie mówi" - wskazał premier.

"Gazociąg Południowy nie może powstać, a Gazociąg Północny może powstać. Włochy 10 wyroków TSUE niewykonanych (...), Grecja 11 wyroków TSUE niewykonanych, i co? I nic. Nic się nie dzieje" - kontynuował szef rządu.

Tymczasem - dodał -wobec innych państw członkowskich stosuje się zasady, które - jak mówił - można określić jako "zasady nierównego traktowania państw członkowskich". "Na to na pewno nie będzie naszej zgody" - zapewnił.

Szef rządu zwrócił też uwagę, że opozycja twierdzi, iż weto budżetowe jest groźne, tymczasem - jak zauważył - w czasach rządów PO, a szefem unijnej komisji ds. budżetu był Janusz Lewandowski, "chyba wtedy Dania, Szwecja, Holandia, jeśli dobrze pamiętam, zagroziły wetem budżetu". Dodał, że również Wielka Brytania wielokrotnie groziła wetem.

"I czy coś się stało komuś w związku z tym? Nie. Po prostu dopasowano budżet, a także zasady realizacji budżetu, w tym rabaty dla tych najbogatszych, bo oni świetnie pilnują swoich interesów" - mówił premier.

"Dlatego my teraz, patrząc na 5 i 10 lat do przodu, chcemy zapewnić zdolność państwa polskiego do realizacji naszych reform, naszej wizji działań i nikt nie będzie nas zmuszał do realizacji cudzych wizji" - podkreślił Morawiecki.

"Domagamy się, aby UE była Unią równych, a nie Unią równych i równiejszych"

Domagamy się, żeby Unia Europejska nie była Unią podwójnych standardów, żeby była Unią równych, a nie Unią równych i równiejszych - oświadczył w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. Wyraził też pogląd, że kwestie praworządności są stosowane w UE jako "straszak" i "pałka propagandowa".

"Bardzo często jesteśmy konfrontowani z takimi sytuacjami, że te środki europejskie, to jest coś takiego, takie +kieszonkowe+ dla nas, albo może jakaś jałmużna, może jakieś pieniądze, bez których nie możemy żyć i w ogóle powinniśmy na kolanach klęczeć, żeby te pieniądze otrzymać i zachować" - mówił premier i przekonywał, że jest "dokładnie inaczej".

Według niego, UE "od strony gospodarczej" jest "konglomeratem państw" związanych ze sobą "bardzo wieloma dwustronnymi zależnościami gospodarczymi".

"I sam fakt, że na tym etapie członkostwa w UE, Polska i kraje Europy Środkowej otrzymują więcej środków niż wkładają do UE, nie oddaje całej rzeczywistości, kto odnosi jakie korzyści z członkostwa w UE" - ocenił Morawiecki i dowodził, że "funkcjonowanie w ramach ujednoliconego obszaru regulacyjnego przynosi większe korzyści zawsze tym, którzy są silniejsi technologicznie".

Jako przykład przywołał Polaków, którzy wyjechali na na stałe na zachód. "To wielka strata dla nas i wielka korzyść dla nich" - przekonywał szef rządu.

Morawiecki oświadczył, że Polska domaga się, aby Unia Europejska "nie była Unią podwójnych standardów, żeby była Unią równych, a nie Unią równych i równiejszych". "Bo jak interpretować fakt, że jest jedno duże państwo, gdzie to minister sprawiedliwości właściwie decyduje o tym, kto ma być sędzią? Ba, w tym państwie nawet politycy mogą być sędziami i nic się nie dzieje. Nikt nie mówi w Komisji Europejskiej, że to narusza praworządność" - podkreślił Morawiecki.

Wyraził też pogląd, że "praworządność i łamanie praworządności" stało się w Unii Europejskiej "pałką propagandową". "Odrzucamy takie stanowisko, odrzucamy takie podejście" - oświadczył premier.

"Dobrze znamy z czasów PZPR, z czasów komunistycznych użycie tych pałek propagandowych: rewizjonizm, kułak, element antysocjalistyczny, starsi jeszcze doskonale to pamiętają. Odrzucamy te pałki propagandowe, bo praworządność jest dzisiaj stosowana w Unii Europejskiej jako swego rodzaju straszak i w sposób odwrotny do wartości i zawartości tego sformułowania, tej definicji" - dodał Morawiecki. 

"Dowolność i arbitralność w stosowaniu restrykcji wobec Polski jest niedopuszczalna"

Takie rozpisanie rozporządzenia o powiązaniu praworządności z funduszami UE, które de facto oznaczać będzie dowolność i arbitralność w stosowaniu restrykcji wobec Polski, jest dla nas niedopuszczalne - powiedział w środę premier Mateusz Morawiecki.

Morawiecki podkreślił w środę w Sejmie, że "cały mechanizm unijny oparty jest o zasady kompromisu, szacunku jednych wobec drugich".

"Bardzo często spotykamy się z próbą ominięcia tej zasady, ale rzeczywiście w tych dniach, w tych tygodniach doszło do pewnego skumulowania tych wszystkich niejasności, nieścisłości" - powiedział Morawiecki.

Podkreślił, że rząd jest "jak najbardziej za uczciwym wydawaniem każdego euro z tego budżetu" Unii Europejskiej. "Jesteśmy formacja, która w sposób rzeczywisty zwalczyła - w dużym stopniu oczywiście - korupcję. Korupcja, nieuczciwość, czy różnego rodzaju patologie i nieprawidłowości - chcemy je dalej zwalczać, dlatego wszelkie reguły, które odnoszą się do realizacji budżetu (UE) od tej strony, są dla nas jak najbardziej dopuszczalne. Ale tylko takie reguły a na pewno nie takie rozpisanie rozporządzenia, które de facto oznaczać będzie dowolność i arbitralność w stosowaniu restrykcji wobec Polski" - powiedział premier.

"Takie podejście z góry odrzucamy" - oświadczył Morawiecki.

Według niego, obecnie jesteśmy "w momencie zwrotnym Unii Europejskiej". "Dopuszczenie do tego, żeby (...) mgliste, niejasne, niekonkretne, arbitralnie stosowane przepisy rozporządzenia, które - mam pełne przekonanie co do tego - mogły być zastosowane przeciwko Polsce tylko na zasadzie politycznej, a więc motywowane politycznie, może dorowadzić do rozpadu Unii Europejskiej" - powiedział premier.

Jak dodał, "polską racją stanu, europejską racją stanu jest dbać o to, żeby zasady i wartości europejskie były przestrzegane".

"To jutro wyraźnie powiem również na Radzie Europejskiej" - mówił Morawiecki.

"Zdecydowaliśmy się walczyć o program odbudowy, ale walczyć również o zasady i wartości"

Zdecydowaliśmy się walczyć o Polskę, ale też o przyszłość Unii Europejskiej; walczyć o program odbudowy, ale walczyć również o zasady i wartości - mówił w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.

Szef polskiego rządu podkreślił, że negocjacje ws. unijnego budżetu są grą o suwerenność, samostanowienie, autonomiczność i niezawisłość. "Na pewno takich wartości nie oddamy" - zaznaczył. Morawiecki mówił też, że Europa jest wielką wtedy, kiedy jest Europą ojczyzn, potrafi dbać o relacje transatlantyckie i w realny sposób budować spójność gospodarczą.

"Mogliśmy iść łatwiejszą drogą, mogliśmy przytaknąć, tak, jak to robiła Platforma Obywatelska. Przytaknąć, zgodzić się na wszystko, nie patrząc na konsekwencje. Ale płyniemy w tym momencie pod prąd, pod prąd mainstreamu w Brukseli, który ma pewną specyficzną wizję Unii Europejskiej, takiej, która w moim odczuciu nie ma szans na przetrwanie" - mówił premier.

"Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się walczyć. Walczyć o Polskę, ale też o przyszłość Unii Europejskiej. Walczyć o program odbudowy, ale walczyć również o zasady, o wartości" - dodał.

Morawiecki podkreślał, że jest to propozycja skierowana nie tylko do UE, ale również do całego polskiego społeczeństwa. Oceniał, że Polska ma obecnie mocną pozycję negocjacyjną, którą wywalczyła podczas lipcowego unijnego szczytu.

"Dzisiaj dochodzi do fundamentalnych decyzji, co do architektury całej UE na najbliższe nawet 10 lat. Będziemy stanowczo dbać o polską rację stanu" - zapewnił Morawiecki. Powiedział też, że ma zaszczyt reprezentować PiS, które jest obozem politycznym walczącym zawsze o polską rację stanu. (

Premier o powiązaniu budżetu UE z praworządnością: nie wolno otwierać tej puszki Pandory

Nie wolno otwierać tej puszki Pandory; to mechanizm, który polega na arbitralności - tak o mechanizmie warunkowości wypłat z budżetu UE i powiązaniu ich z praworządnością mówił w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu, który zabrał głos w środę w Sejmie na temat prowadzonych negocjacji dotyczących wieloletniego budżetu UE, odpowiadał również w dyskusji politykom opozycji. Premier, stwierdził, że w późniejszym czasie również chętnie będzie dyskutował z opozycją na temat budżetu.

"Chciałbym przedstawić pewną najbardziej zasadniczą sprawę. Czy nie jest państwa zdaniem otwarciem puszki Pandory mechanizm, który polega na arbitralności? Czy naprawdę arbitralność, dowolność stosowania mechanizmów nie sprawia, że macie obawy, jak on zostanie zastosowany wobec różnych krajów?" - pytał Morawiecki, mówiąc o mechanizmie powiązania wypłat z unijnego budżetu z przestrzeganiem praworządności.

"Dzisiaj to może być kij np. na Polskę albo na Węgry, ale ja rozmawiałem z premierami południa Europy. Oni mają rosnące obawy, że ich polityka gospodarcza się nie spodoba, bo mają bardzo wysokie deficyty budżetowe, wysoki dług publiczny do PKB, mają poważną obawę, że ich polityka gospodarcza zostanie napiętnowana przez UE i budżet będzie im cofnięty" - podkreślił szef polskiego rządu.

Premier stwierdził, że mechanizm powiązania praworządności z budżetem byłby oparty o rozporządzenie, czyli część prawa wtórnego wobec prawa traktatowego.

"Uważam, że nie wolno otwierać tej puszki Pandory, jest w interesie UE, żebyśmy o ten mechanizm właśnie zadbali, który będzie mechanizmem właściwym, czyli kontrola budżetu dla budżetu, a dla praworządności jest art. 7" - oświadczył Morawiecki.

Państwa członkowskie nie osiągnęły w poniedziałek jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji odnoszących się do funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z przestrzeganiem zasad praworządności.

Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich. Temat unijnego budżetu może zostać podjęty podczas czwartkowej wideokonferencji liderów państw i rządów krajów członkowskich, którego tematem wiodącym ma być walka z pandemią koronawirusa.

Premier: Chcę zaproponować uchwałę, w której będą ujęte wszystkie aspekty ws. budżetu UE 

Chcę zaproponować jutro uchwałę, w której będą ujęte wszystkie aspekty ws. budżetu UE od strony prawnej, legislacyjnej i regulacyjnej, najważniejsze, o których powiedziałem w Sejmie - zapowiedział w środę premier Mateusz Morawiecki.

Premier pytał podczas debaty, czy "mechanizm arbitralnie stosowanych zapisów, przepisów, rygorów, kar, sankcji, nie jest mechanizmem, który rozsadza Unię Europejską".

Przekonywał, że mechanizm ten jest niebezpieczny i służy rozbiciu Unii Europejskiej. Dlatego - jak mówił - rząd zrobi wszystko, "żeby przywrócić pewność prawa - tę fundamentalną zasadę unijną i fundamentalną zasadę w Polsce".

"Dlatego chcę zaproponować na jutro uchwałę, w której będą ujęte wszystkie te aspekty od strony prawnej, legislacyjnej, regulacyjnej, najważniejsze, o których dzisiaj powiedziałem. Uchwałę, do której będziecie mogli się państwo odnieść. Uchwalę, którą będą mogli przeczytać i zapoznać się z nią nasi rodacy" - zapowiedział szef rządu.

Dodał, że uchwała zostanie w czwartek przedstawiona w Sejmie. "Wtedy jestem przekonany, że czarno na białym będzie wiadomo, jakie mechanizmy służą utrwalaniu siły Unii Europejskiej" - podkreślił Morawiecki.

W trakcie sejmowej debaty premier zapewniał ponadto, że w procesach inwestycyjnych, czy procesach dopłat np. dla rolników nie będzie żadnych strat. "Najlepszym na to dowodem jest to, że nasze wydatki, i te z budżetu państwa polskiego na drogi gminne, drogi powiatowe, były kilkukrotnie wyższe niż średnioroczne wydatki z czasów Platformy Obywatelskiej i PSL" - powiedział.

Szef rządu wskazywał także na defraudacje finansowe stosowane przez inne państwa. Jak mówił, "jeden z zachodnio-europejskich banków brał udział w praniu brudnych pieniędzy na kwotę ponad 200 mld euro". "Czy była jakaś dyskusja w Unii Europejskiej?" - pytał premier. "Jako jedyny podnosiłem to na Radzie Europejskiej, nikt o tym nie chciał dyskutować. Czy to jest mechanizm, który nam odpowiada?" - dodał.

Morawiecki podkreślił, że rząd w sposób skuteczny i konsekwentny walczy z rajami podatkowymi. "Uwypuklamy, że raje podatkowe w Holandii, Szwajcarii, w Luksemburgu są jednocześnie piekłem dla pozostałych krajów, że jest to zabór podatków należnych innym państwom. W związku z tym jesteśmy przez te kraje punktowani, ciskani do kąta, bo oni zauważyli, że jesteśmy coraz bardziej skuteczni" - powiedział.

Zdaniem Morawieckiego jest to jedna z przyczyn, dla której "próbują wciskać nas do kąta i szantażować". "A my się nie damy zaszantażować" - mówił. Podkreślił też, że wszystkie kraje muszą być traktowane na równi. "+Tak+ dla Unii Europejskiej, ale przede wszystkim dbajmy o naszą ojczyznę" - zaapelował.

Państwa członkowskie nie osiągnęły w poniedziałek jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji odnoszących się do funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z przestrzeganiem zasad praworządności.

Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich. Temat unijnego budżetu może zostać podjęty podczas czwartkowej wideokonferencji liderów państw i rządów krajów członkowskich, którego tematem wiodącym ma być walka z pandemią koronawirusa.(PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec

kkr/ mhr/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (47)

dodaj komentarz
jpelerj
Od 10.00 zaczęło sypać czerwonymi łapkami od akolitów PIS i funkcjonariuszy. Tak dla pamięci to tu zostawię :-)))
shadow_xx
Co za hipokryta...

"prawo państw do reformowania, zgodnie z traktatami i własną konstytucją swoich wymiarów sprawiedliwości".

Pamiętamy kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego w 2105 roku? Pinokio nie pamięta.

"Domagamy się, żeby Unia Europejska nie była Unią podwójnych standardów, żeby była Unią
Co za hipokryta...

"prawo państw do reformowania, zgodnie z traktatami i własną konstytucją swoich wymiarów sprawiedliwości".

Pamiętamy kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego w 2105 roku? Pinokio nie pamięta.

"Domagamy się, żeby Unia Europejska nie była Unią podwójnych standardów, żeby była Unią równych, a nie Unią równych i równiejszych"

Trzeba zacząć od siebie. Rządzący marnują mnóstwo państwowej kasy i nie ponoszą żadnych konsekwencji. Przedsiębiorca pomyli się w rozliczeniu i blokują konto. Albo za skradziony batonik grozi pozbawienie wolności. Oczywiście wszyscy są równi.

"Jesteśmy formacja, która w sposób rzeczywisty zwalczyła - w dużym stopniu oczywiście - korupcję."

Oczywiście! Afera Getback i związane z tym KNF, Chrzanowski, maseczkowa, respiratorowa...
qart
Czy traktaty zawierały taki przepis. Nie. Więc o czym my rozmawiamy, ktoś chce oddać zarząd nad nami ludziom z Brukseli nie wybieranym przez nikogo, a na pewno nie przez nas Polaków?
jarekzbyszek
UE jest większym gwarantem dla Polski i jej obywateli niż PIS. PIS to jedynie banda cwaniaków, którzy bezkarnie próbują się obłowić kosztem obywateli.
xyzq
Historia chichocząc zatoczyła koło. W dawnych czasach każdy zbój z pałką mógł zajść obywatela w ciemnej uliczce, walnąć go pałką w głowę i zabrać co chciał. Poźniej powstał cały system praw, kodeksów i instytucji dbających o to, żeby nie można było innych okładać pałką bez konsekwencji. A dziś? A dziś każdy chciałby mieć ową magiczną Historia chichocząc zatoczyła koło. W dawnych czasach każdy zbój z pałką mógł zajść obywatela w ciemnej uliczce, walnąć go pałką w głowę i zabrać co chciał. Poźniej powstał cały system praw, kodeksów i instytucji dbających o to, żeby nie można było innych okładać pałką bez konsekwencji. A dziś? A dziś każdy chciałby mieć ową magiczną "pałkę", którą mógłby bez konsekwencji - bo zgodnie z prawem - okładać przeciwników. Chce jej Trump (czy możemy zaatakować Iran?), chce jej UE ("praworządność") ale i na naszym rodzimym podwórku takiej pałki chcieliby zarówno PiS jak i opozycja - żeby bez skrępowania okładać nią przeciwników. I na to nam właśnie było kilka tysięcy lat rozwoju. Aby zamiast siąść do stołu i wynegocjować kompromis - starać się pozyskać "magiczną pałkę" do lania przeciwników bez konsekwencji...
karbinadel
Zacytuję ulubioną frazę pisiorów: uczciwi nie mają się czego obawiać
jas2
Jeśli uczciwość jest zdefiniowana. Jeśli nie jest zdefiniowana, to nawet oddanie chleba biedakowi, może być nieuczciwością i przestępstwem.
marxs odpowiada jas2
nie bredź PISiu- Fisiu bo masz nielegalny Trybunał Konstytucyjny do tego nielegalny Sąd Najwyższy z swoją nielegalną Izbą Dyscyplinarną czyli całe sądownictwo jest nielegalne a więc PISlandesh też jest tworem nielegalnym
hfjdj
Niech z nas z unii wyprowadzą bez umowy czyli najlepiej tak aby handelek został ale uczestnictwo w tym ich cyrku out. UK ma tak teraz, handelek nadal jest jaki był ale już im komisja nie rządzi. To najlepsze wyjście. Zrezygnować z dotacji i z tych komisji a zostawić otwarty handel i granice. To najlepsza opcja dla nas.
jas2
Poza UE jest wiele państw i jakoś żyją. Japonia nie jest w UE, Szwajcaria nie jest w UE, Norwegia nie jest w UE, Kanada nie jest w UE itd, itp.

Powiązane: Polska kontra Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki