REKLAMA
Tour de spółki

Premier: prezes NBP Adam Glapiński odziedziczył siatkę płac po poprzedniku

2019-03-07 20:10
publikacja
2019-03-07 20:10

Prezes NBP Adam Glapiński odziedziczył siatkę płac po poprzedniku; jeżeli byłaby duża różnica z zarobkami na rynku, ciężko byłoby rekrutować specjalistów - podkreślił w czwartek premier Mateusz Morawiecki pytany w TVN24, czy szokuje go wysokość zarobków w NBP.

/ fot. Arkadiusz Ławrywianiec / FORUM

Narodowy Bank Polski opublikował na stronach internetowych przeciętne wynagrodzenia brutto kadry kierowniczej w 2018 r. Z informacji wynika, że najwyższe przeciętne wynagrodzenie miesięczne brutto otrzymywał dyrektor departamentu komunikacji i promocji - 49 tys. 563 zł; najmniej doradca prezesa - 6720 zł. Publikacja wynagrodzeń w banku centralnym jest wynikiem realizacji postanowienia noweli ustawy dot. jawności wynagrodzeń w banku centralnym.

Morawiecki pytany, czy zdziwiły go i zszokowały zarobki w NBP odpowiedział: "niekoniecznie". "Podobne zarobki występowały w czasach pana prezesa Marka Belki. Szkoda, że wtedy różne ośrodki medialne nie interesowały się tą sprawą" - zauważył szef rządu. "Wysokość tych zarobków trzeba porównywać do rynku" - dodał.

Premier powiedział również, że w BZ WBK (obecnie Santander), którego był prezesem, pracownicy zarabiają na podobnym poziomie jak w NBP. "Jeżeli by była duża różnica, to ciężko byłoby do NBP rekrutować różnego rodzaju specjalistów. Więc tutaj pan prezes Glapiński odziedziczył tę siatkę płac, z grubsza rzecz ujmując, po swoim poprzedniku i zarządza tą instytucją" - zaznaczył.

Morawiecki podkreślił również, że NBP jest instytucją niezależną od polskiego rządu.

Zmiany w prawie dot. NBP były konsekwencją doniesień medialnych dotyczących wynagrodzeń współpracowniczek prezesa NBP - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martyny Wojciechowskiej oraz dyrektor gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Pod koniec grudnia ub.r. "Gazeta Wyborcza" donosiła, że zarobki Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł "wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami", czemu bank zaprzeczył. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

mro/ par/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
carlito1
Czyli jednak wina Tuska?
konzument
Laleczka ktora robi za sekretarke zarabia takie pieniadze a doradca okolo 7 tys. Hahaha niech ten kraj juz upadanie. Tego zycze tej polandi z zalosnym spoleczenstwem.

Powiązane: Afera płacowa w NBP

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki