Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego winą za tę sytuację należy obarczyć „porządek prawny III Rzeczpospolitej”. Domaga się on specjalnych uprawnień, które urzędnikom pozwolą na zamykanie firm prywatnych bez zbadania ewentualnych przyczyn i rozmiarów naruszeń prawa. Problem jednak w tym, że w tym konkretnym przypadku przepisy regulujące szczegółowo obrót lekami wygasły pod koniec ubiegłego roku. Rząd dopiero dziś uregulował te sprawy, a przez blisko rok obrót lekami był zdany jedynie na dobrą wolę firm farmaceutycznych.
Wycofanie z obrotu i zaprzestanie produkcji corhydronu już powoduje problemy w gabinetach lekarskich i szpitalach. Resort zdrowia podejmuje działania zmierzające do importu zamienników. Na razie nie ma żadnych, co też może stwarzać dodatkowe zagrożenie dla pacjentów. W opinii specjalistów skandaliczne w całej sytuacji jest podejście w rozpoznaniu problemu. Zamiast badać przyczyny zarówno strona rządowa, jak i firma unikają konkretów. Jelfa utraciła zaufanie klientów unikając prób wyjaśnienia sprawy i przez brak zdecydowanych kroków. Właścicielem Jelfy jest litewski Sanitas, który planował debiut na polskiej giełdzie.
Od początku roku Główny Inspektor Farmaceutyczny w sumie interweniował blisko 100 razy w sprawie różnych specyfików. Wśród nich był już również corhydron. Pojawia się więc pytanie czy można zapewnić w każdym przypadku bezpieczeństwo obrotu lekami. W ostatecznym rozrachunku przecież korzyści są dla pacjentów o wiele szersze niż koszty ewentualnych wpadek. Pozostaje problem eliminowania patologii i błędów w zarodku, a to już rola państwa i nie da się tego zrobić jednym dekretem czy wystąpieniem w telewizji, potrzebna jest tutaj systematyczna praca.
BP

































































