Skrajnie prawicowa AfD i radykalnie lewicowa BSW chcą na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu Saksonii-Anhaltu przyjąć uchwałę wzywającą rząd regionalny do zniesienia sankcji wobec Rosji i rozpoczęcia z nią negocjacji pokojowych — podał w środę portal dziennika „Die Welt”. Tymczasem w Niemczech wciąż opada kurz po historycznym wyborze polityka AfD na przewodniczącego tamtejszego landtagu, co wywołało ostrą reakcję kanclerza Friedricha Merza.


Jak podał „Die Welt”, w projekcie wspólnej rezolucji parlament Saksonii-Anhaltu miałby stwierdzić, że sankcje wobec Rosji oraz dostawy broni i pomoc finansowa dla Ukrainy okazały się nieskuteczne. Wnioskodawcy domagają się natychmiastowego zawieszenia broni, podjęcia negocjacji pokojowych z Rosją, normalizacji stosunków gospodarczych między Berlinem a Moskwą oraz natychmiastowego zniesienia sankcji.
Rząd kraju związkowego miałby zostać wezwany do działania wszelkimi dostępnymi mu środkami (w szczególności poprzez inicjatywę w Bundesracie) przeciwko dalszej eskalacji wojny. Zarówno struktury regionalne, jak i federalne AfD oraz BSW od dawna uznają sankcje za szkodliwe dla niemieckiej gospodarki. Ugrupowania te chcą przywrócenia dostaw rosyjskiej ropy i gazu, widząc w tym odpowiedź na wysokie ceny energii.
Zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia landtagu (prawdopodobnie jeszcze w październiku) potwierdził nowy przewodniczący z AfD, Tobias Rausch. Zwołania takiej sesji może zażądać jedna czwarta posłów – AfD osiąga wymagane kworum, ponieważ z 39 mandatami w 83-osobowym landtagu samodzielnie przekracza ten próg. „Die Welt” zwraca jednak uwagę, że kluczowe decyzje dotyczące sankcji i pomocy dla Ukrainy podejmowane są na szczeblu federalnym lub europejskim, a nie regionalnym.
Historyczny wybór szefa landtagu i pęknięta „zapora ogniowa”
Kwestia prorosyjskiej rezolucji zbiega się w czasie z potężnym politycznym trzęsieniem ziemi w regionie. We wtorek 35-letni Tobias Rausch został wybrany na nowego przewodniczącego landtagu, otrzymując w tajnym głosowaniu 48 z 82 głosów. To pierwszy przypadek w historii Niemiec, by polityk prawicowo-populistycznej AfD stanął na czele parlamentu krajowego.

Rezultat ten oznacza, że Rausch – oprócz 39 deputowanych AfD i pięciu z BSW, którzy deklarowali poparcie – uzyskał także wsparcie z pozostałych partii, oficjalnie izolujących AfD. Sam Rausch w środę przyznał, że poparcie otrzymał od deputowanych CDU.
Taka możliwość wywołała konsternację w szeregach chadeków. Szef frakcji CDU w Saksonii-Anhalcie, Sven Schulze, tłumaczył, że kierownictwo rekomendowało swoim 15 posłom wstrzymanie się od głosu. Z kolei Thorsten Frei, szef frakcji CDU/CSU w Bundestagu, przyznał, że dodatkowe głosy dla Rauscha są powodem do dużego zaniepokojenia. Wicekanclerz Lars Klingbeil (SPD) zażądał od CDU wyjaśnień, zarzucając głosującym na kandydata AfD „bezprecedensową nieodpowiedzialność i zapomnienie historii”.
Wybór Rauscha z zadowoleniem przyjęła współprzewodnicząca AfD Alice Weidel, która wezwała partie głównego nurtu do porzucenia tzw. zapory ogniowej: – Na koniec w demokracji ludzie muszą ze sobą rozmawiać i nie mogą zasłaniać się niedemokratycznymi zaporami — stwierdziła.
Kanclerz Merz: To gra ekstremistów
Przełamanie izolacji AfD w Saksonii-Anhalcie spotkało się z natychmiastową i stanowczą reakcją szefa rządu federalnego. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oświadczył w środę, że głosowanie na Alternatywę dla Niemiec jest nie do pogodzenia z wartościami CDU.
– Każdy, kto oddaje głos na AfD, gra w grę ekstremistów – ocenił niemiecki kanclerz. Merz zapowiedział jednocześnie, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby zapobiec dalszej destabilizacji Niemiec ze strony tego, co określił jako polityczne skrajności. – To zadanie dla całego naszego społeczeństwa i zamierzam wnieść w nie swój wkład – podkreślił.
Widmo pierwszego rządu AfD
Napięta sytuacja w landtagu to efekt wczesnojesiennych wyborów, w których AfD zdecydowanie wygrała, uzyskując 43,8 proc. głosów (39 mandatów). W nowym parlamencie w Magdeburgu zasiadają także: CDU (15 mandatów), SPD, Zieloni i Lewica (po 8 mandatów) oraz BSW (5 mandatów). Do samodzielnej większości AfD brakuje zaledwie trzech głosów.
Prawdopodobnie w grudniu landtag będzie wybierał premiera kraju związkowego, a faworytem jest główny kandydat AfD, 35-letni Ulrich Siegmund. Wtorkowe głosowanie z udziałem posłów innych partii jest odczytywane przez polityków Alternatywy dla Niemiec jako dobry prognostyk w kontekście możliwości utworzenia przez nich rządu. Byłby to pierwszy taki przypadek w powojennej historii Niemiec.
Opracowano na podstawie depesz PAP / Iwona Weidmann, Mateusz Obremski































































