Premier Słowacji Robert Fico powiedział w środę, że pomoc związana z wysokimi cenami paliwa nie powinna być wliczana do długu publicznego i deficytu budżetowego państw UE. Jego zdaniem decyzję w tej sprawie powinien podjąć unijny szczyt. Fico zapowiedział „trudną jesień i zimę”.


Jego zdaniem Europa boryka się z poważnym problemem związanym z paliwami. Jak sprecyzował słowacki premier, że nie chodzi mu tylko o konflikt zbrojny między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, lecz także o stopniowe zmniejszanie mocy przerobowych rafinerii.
Fico uważa, że rozwiązania sytuacji nie można pozostawić wyłącznie państwom członkowskim Unii Europejskiej. „Nie proszę Komisji Europejskiej o żadne pieniądze. Proszę Komisję Europejską o większą elastyczność. Jeśli mamy przeznaczyć środki finansowe, aby pomóc ludziom, to nie mogą tego wliczać do deficytów ani do długu publicznego” – powiedział.
W odróżnieniu od wiosennej fali podwyżek cen paliw słowacki rząd nie zdecydował się obecnie na ingerencję w rynek. Fico powiedział, że nie uważa obniżania podatków z powodu wysokich cen za właściwe rozwiązanie. Jest natomiast zwolennikiem obniżenia cen biletów w transporcie publicznym. W październiku na Słowacji obowiązuje 50-proc. obniżka cen w pociągach drugiej klasy. W środę premier zapowiedział, że regulacja będzie także obowiązywać w listopadzie. Wyraził przypuszczenie, że będzie to dotyczyć także grudnia.
Fico przypomniał, że samorządy w dużych miastach oraz w województwach, w których z dniem 12 października wprowadzone będą 50-procentowe obniżki cen biletów w autobusach miejskich i podmiejskich, otrzymają od rządu zwrot poniesionych kosztów.

Piotr Górecki (PAP)
ptg/ kar/































































