Polskie fundusze zachowały mocne nerwy w odróżnieniu od ich kolegów w Eurolandzie
Otwarcie było fatalne, oknem bessy. Bardzo szybko inwestorzy jednak opanowali nerwy i nastąpiło odbicie. W Eurolandzie trwały spadki. Bardzo mocno spadał Elektrim. Przyzwoicie zachowywał się Pekao i Softbank. Widać było, że rynek chce czekać na dane z USA mimo spadków w Eurolandzie.Ustabilizowaliśmy się w okolicach wsparcia na 1072 pkt. i rynek wszedł w fazę wyczekiwania. Około 12.30 rynek wyszedł ze stabilizacji i ruszył do góry, ale nie wiele się posunął. Poza tym przed 14.00 rynki w Eurolandzie wpadły w klasyczną panikę, a spadki były bardzo poważne (4%). Nie czekano na dane z USA. Prawdopodobnie alarm terrorystyczny w USA i ostrzeżenie Lucenta miały podstawowe znaczenie w wywołaniu paniki. Elektrim spadał jak kamień (potem okazało się, że złożył wniosek o upadłość). Nasz rynek tez się osunął, ale w niczym nie przypominało to paniki na rynkach Eurolandu.
Dane w USA były bardzo dobre, jeśli chodzi o sprzedaż detaliczną. To prawdę mówiąc zadziwiające – dane cząstkowe były fatalne. Jak ze złych danych z tygodni robi się dobre w miesiącu? W każdym razie wywołały natychmiastowa poprawę na rynkach. Nasz wrócił nad wsparcie. Zły odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan i ostra przecena Elektrimu (powyżej 40%) oraz Grupy Onet (powyżej 12%) obniżyły indeks o 6 pkt., ale szeroki rynek trzymał się znakomicie.
Na WIG-20 nastąpiło co prawda przełamanie wsparcia na 1072 pkt. (zamknięcie okna hossy) i otwarcie okna bessy (teraz oporem jest 1085 pkt.), ale zachowanie rynku pokazuje, że nie ma to specjalnego znaczenia. Jeśli w poniedziałek będą dobre nastroje to okno bessy zostanie natychmiast zamknięte.






























































