REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Czy stać Cię na to, żeby nie inwestować?". 100 zł na start i koniec mitu o wielkim kapitale

2026-08-04 06:00
publikacja
2026-08-04 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Czy na giełdę można wejść z kwotą równą jednej kawie dziennie, jak opanować emocje na spadkach i jak nie dać się nabrać na obietnice "szybkiego zysku"? O przełamywaniu finansowego tabu, giełdowych mitach i budowaniu trwałych nawyków rozmawiamy z Izabelą Kozakiewicz, prezeską Fundacji "Trampki na giełdzie" i konkursu Wakacje na Giełdzie.

"Czy stać Cię na to, żeby nie inwestować?". 100 zł na start i koniec mitu o wielkim kapitale
"Czy stać Cię na to, żeby nie inwestować?". 100 zł na start i koniec mitu o wielkim kapitale
fot. Bartek Syta / / Bankier.pl

W konkursie Wakacje na Giełdzie uczestniczy już ponad prawie 4900 osób, które rywalizują na stopy zwrotu, obracając wirtualnymi 20 000 złotych. Obok doświadczonych inwestorów w grze biorą udział kompletni nowicjusze, dla których może być ona szansą na zdobycie wiedzy i pierwszym krokiem do wejścia na prawdziwy rynek. O rady dla początkujących poprosiliśmy Izabelę Kozakiewicz - prezeskę Fundacji "Trampki na giełdzie" i ambasadorkę konkursu. 

Dlaczego powinnam/powinienem zacząć swoją przygodę z giełdą, jeżeli mam małą wiedzę na ten temat?

Mała wiedza to nie przeszkoda - to punkt startu, w którym kiedyś byliśmy wszyscy. Nikt nie rodzi się inwestorem. Odwróciłabym to pytanie: nie „czy mam wystarczającą wiedzę, żeby zacząć?”, tylko „czy stać mnie na to, żeby nie zacząć?”. Inflacja nie czeka, aż poczujesz się w gotowości. Pieniądze, które trzymasz w "skarpecie", po cichu tracą wartość każdego roku - a Ty w tym czasie możesz budować kapitał i, co ważniejsze, doświadczenie. Giełda to natomiast sposób, nie tylko żeby oszczędności zaczęły pracować, ale jednocześnie najlepsza szkoła myślenia o pieniądzach, otaczającym nas świecie i przestrzeni gospodarczej.

Jakie są największe błędy popełniane przez początkujących inwestorów? Jak mogę ich uniknąć?

Wakacje na giełdzie

Najczęstszy błąd to inwestowanie pod wpływem emocji i tłumu - kupowanie czegoś, bo „wszyscy o tym mówią”, a sprzedawanie w panice, gdy kurs spada. Drugi to brak dywersyfikacji, wkładanie wszystkich pieniędzy w jeden pomysł, jedną spółkę czy jeden rodzaj aktywów inwestycyjnych. Trzeci - inwestowanie pieniędzy, których się realnie potrzebuje na życie, albo, co gorsza, pożyczonych. Jak ich uniknąć? Zanim cokolwiek kupisz, zbuduj poduszkę finansową minimum na kilka miesięcy życia - to ona pozwala Ci przy spadkach zachować spokój. Inwestuj tylko nadwyżki, których nie będziesz potrzebować przez jakiś czas. Zapisz też sobie zawczasu, dlaczego coś kupujesz i kiedy zamierzasz to sprzedać - żeby decyzje podejmowała Twoja chłodno myśląca głowa, a nie rozedrgane nerwy.

Z jakim najmniejszym kapitałem ma sens wejście na giełdę? Czy w ogóle jest coś takiego jak "zbyt mała kwota"?

"Zbyt mała kwota" to jeden z najbardziej szkodliwych mitów, jakie znam - skutecznie zniechęca ludzi do startu. Dziś dzięki rachunkom maklerskim bez wysokich prowizji i możliwości kupowania ułamków jednostek ETF realnie można zacząć od 100-200 złotych. Można zacząć odkładać równowartość jednej kawy dziennie. Na początku sama kwota jest wręcz drugorzędna. Pierwsze kilkaset złotych to nie jest inwestycja, która zmieni nasz majątek - to inwestycja w dobry nawyk i w edukację. Chodzi o to, żeby przejść przez cały proces: założyć rachunek, kupić pierwszy instrument, zobaczyć, jak się reaguje, gdy wartość inwestycji rośnie i spada. Zdecydowanie większe znaczenie niż to, ile wpłacimy start, ma regularność i czas. Małe kwoty odkładane systematycznie przez lata, z procentem składanym po naszej stronie, robią robotę, której pojedyncza duża wpłata nigdy nie zrobi.

W jaki sposób poradzić sobie ze stresem i emocjami, gdy widzę, że moje inwestycje tracą na wartości?

Po pierwsze - spadki to nie awaria, tylko naturalna część inwestowania. Rynek nigdy nie rośnie bez przystanku. Jeśli inwestujesz długoterminowo, zobaczysz w swoim portfelu niejeden spadek i to jest normalne. Świadomość tego z góry jest połową sukcesu, przestajesz traktować każdą czerwoną liczbę jak katastrofę. Po drugie - najlepszą ochroną przed paniką jest przygotowanie się, zanim ona nadejdzie. Poduszka finansowa sprawia, że nie musisz sprzedawać w najgorszym momencie, bo nie potrzebujesz tych pieniędzy od zaraz. Horyzont czasowy i jasny plan sprawiają, że wiesz, po co to robisz. Praktyczna rada: nie sprawdzaj portfela codziennie. Częste zaglądanie karmi emocje, a nie decyzje. Jeśli natomiast spadek odbiera Ci sen, to może to być sygnał, że masz za duże ryzyko jak na siebie, a nie że rynek jest zły. Wtedy warto urealnić proporcje, a nie uciekać z rynku w panice.

Powszechnie mówi się, że finanse to u nas temat tabu. Jak przełamać ten strach przed rozmawianiem o pieniądzach, by móc skuteczniej się uczyć od innych?

To prawda i to jeden z największych hamulców w naszej rodzimej finansowej edukacji. O pieniądzach się nie rozmawia - ani w domu, ani przy stole, ani w szkole. A skoro się nie rozmawia, to nie mamy czas na naukę i całe życie chodzimy z przekonaniem, że „to nie dla mnie” albo „to nie wypada”. Właśnie dlatego w naszych projektach stworzyliśmy nawet grę „Finansowe Anty-Tabu” - żeby oswoić ten temat śmiechem i rozmową, a nie kolejnym wykładem. Jak to przełamać? Zacznij od małego kręgu zaufanych osób - partnera, przyjaciółki, kogoś, komu ufasz - i po prostu zadaj pierwsze szczere pytanie: „jak Ty to robisz?”. Zobaczysz, że większość ludzi ma dokładnie te same wątpliwości co Ty, tylko też się boi je wypowiedzieć. Szukaj społeczności - dziś jest mnóstwo miejsc, wydarzeń jak nasz krakowski Invest Cuffs, poznański Festiwal Finansów Osobistych czy inicjatyw, gdzie o pieniądzach rozmawia się otwarcie i bez oceniania. I odczaruj jedno przekonanie: mówienie „nie znam się na tym” nie jest wstydem, tylko pierwszym krokiem do nauki. Ludzie chętnie dzielą się wiedzą z kimś, kto szczerze pyta.

Jak odróżnić rzetelną wiedzę inwestycyjną od obietnic "szybkiego zysku", których jest pełno w Internecie?

Mam na to prostą zasadę: jeśli ktoś obiecuje Ci pewny, szybki i wysoki zysk bez ryzyka - to nie jest edukacja, to sprzedaż, a najczęściej wręcz oszustwo. Rzetelna wiedza brzmi zupełnie inaczej. Nie obiecuje cudów, uczciwie mówi o ryzyku i o tym, że można stracić, tłumaczy „dlaczego”, a nie tylko podaje gotowe „kup to teraz”, i nie naciska na Ciebie presją czasu w stylu „tylko dziś, ostatnie miejsca”. Kilka praktycznych sygnałów ostrzegawczych: gwarancja konkretnych zysków, luksusowy styl życia jako główny argument, brak jakiejkolwiek wzmianki o ryzyku i namawianie do wpłat na już. Zawsze zadawaj pytanie, które powtarzam do znudzenia: jak ta osoba zarabia? Jeśli głównie na tym, że Ty kupisz jej kurs albo wpłacisz na wskazaną platformę - niech zapali Ci się czerwona lampka.

Czym różni się oszczędzanie od inwestowania i dlaczego w dzisiejszych czasach samo odkładanie do skarbonki lub na konto to za mało?

Oszczędzanie to odkładanie i ochrona pieniędzy - to Twój bufor bezpieczeństwa na nagłe wydatki i spokojny sen. Inwestowanie to pomnażanie pieniędzy - praca nad tym, żeby z czasem było ich więcej. Jedno nie zastępuje drugiego. Kolejność jest ważna: najpierw poduszka finansowa i porządek w budżecie, a dopiero potem inwestowanie nadwyżek. W Trampkach uczymy tego jako etapów budowania bezpieczeństwa finansowego - i oszczędzanie jest tego fundamentem. Inwestowanie to też jedyny rozsądny sposób, żeby przynajmniej nadążyć za inflacją, a najlepiej ją wyprzedzić - i wykorzystać procent składany, który przy długim horyzoncie potrafi zdziałać naprawdę wiele. Oszczędzanie chroni to, co masz. Inwestowanie buduje to, co będziesz mieć.

Jaką radę, z perspektywy swojego wieloletniego doświadczenia, dałaby Pani/Pan samej sobie na początku swojej drogi zawodowej i inwestycyjnej?

Nie wydawaj na głupoty, odkładaj więcej, inwestuj wcześniej.

Sprawdź, jak wygląda inwestowanie w Wakacjach na Giełdzie!
>> Kliknij i zarejestruj się <<

Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
W portfelu ma 200 mln zł. „Najwięcej pieniędzy można zarobić tam, gdzie rynek się myli"
Tematy

Komentarze (31)

dodaj komentarz
caesar_m
Podstawowa prawda jest taka że WSZYSCY bierzemy udział w grze inwestycyjnej ( pomijając osoby bez środków do życia). Umieszczając swoje środki w PLN w banku czy w skarpecie po prostu mamy otwartą baaardzo długą pozycje na PLN. Czy takie podejście jest pozbawione ryzyka a nawet czy jest to najmniej ryzykowny sposób inwestowania każdy Podstawowa prawda jest taka że WSZYSCY bierzemy udział w grze inwestycyjnej ( pomijając osoby bez środków do życia). Umieszczając swoje środki w PLN w banku czy w skarpecie po prostu mamy otwartą baaardzo długą pozycje na PLN. Czy takie podejście jest pozbawione ryzyka a nawet czy jest to najmniej ryzykowny sposób inwestowania każdy powinien sobie sam odpowiedzieć...W zasadzie inflacyjno-podatkowa strata (utrata siły nabywczej środków) jest GWARANTOWANA.
jacek-19
Kazdy kto jest przeciwny inwestycjom powinien przeczytac: Przypowieść o talentach z Ewangelii św. Mateusza (Mt 25,14–30). Bogacz wyjeżdża i daje sługom talenty (dawne duże sumy pieniędzy): pięć, dwa i jeden – każdemu według jego sił. Dwaj pierwsi pomnażają majątek, a trzeci zakopuje swój talent w ziemi. Po powrocie pan chwali pracowitych,Kazdy kto jest przeciwny inwestycjom powinien przeczytac: Przypowieść o talentach z Ewangelii św. Mateusza (Mt 25,14–30). Bogacz wyjeżdża i daje sługom talenty (dawne duże sumy pieniędzy): pięć, dwa i jeden – każdemu według jego sił. Dwaj pierwsi pomnażają majątek, a trzeci zakopuje swój talent w ziemi. Po powrocie pan chwali pracowitych, a karze leniwego sługę.

Przeczytac przypowiesc dokladnie ze zrozumieniem i zastanowic sie nad nia doglebnie.
Nic zadarmo, na wszystko trzeba tak czy inaczej zapracowac.
piotr76
Jak już w konsumenckich bankach reklamują lewarowane certyfikaty a w mediach pojawiają się artykuły jak ten, to znak że wchodzimy w fazę dystrybucji.
jacek-19
A tak wyglada moje doswiadczenie z gieldami, bo nie jedna.
Ja jestem od (dokladnie) 23.10.2001 roku na gieldach. Wtedy osobiscie u maklera kupowalo sie akcje. I pierwsza moja bessa byla (dno portwela) osiagnela minimum 4.02.2004 roku. Nie powiem jaka pierwottnie byla wycena mojego portfela, ale powiem, ze z kazdego 1000 zl zrobilem
A tak wyglada moje doswiadczenie z gieldami, bo nie jedna.
Ja jestem od (dokladnie) 23.10.2001 roku na gieldach. Wtedy osobiscie u maklera kupowalo sie akcje. I pierwsza moja bessa byla (dno portwela) osiagnela minimum 4.02.2004 roku. Nie powiem jaka pierwottnie byla wycena mojego portfela, ale powiem, ze z kazdego 1000 zl zrobilem 360 zl.
Przy takiej sumie jak 1000 zl mozna to zapomniec, ale u mnie bylo to razy wielkie X. No i zona, a one (zony) w takich sytuacjach sa malo wyrozumiale. ALE , po latach musze powiedziec bessa na poczatku drogi to dobra nauka. Teraz jak dziennie portwel skacze w dol lub gore o 20 - 50 tysiecy to nie robi na mnie wrazenia.
Strata jest tylko wtedy gdy ja zrealizujemy (sprzedamy) akcje, gdy je trzymamy to tylko nasz portfel jest mniej lub wiecej wart ale straty nie ma !
Teraz moj portfel do pierwotnej wyceny trzeba pomnozyc przez kilkanascie razy.
Rynki kapitałowe to miejsce, gdzie można pomnażać zarobione pieniądze, a nie zarabiać. W "robocie " zarabia sie pieniadze, bo przychodzisz, pracujesz i za ta prace dostajesz pieniadze.
jacekkalimowski4
Ja właśnie chce inwestować i nawet już o otwartych funduszach inwestycyjnych czytałem na zarabiajmypl co nieco. I kto wie może w to pójdę prędzej czy później
f_kruggeri
Ueee - jak nie ma "ekspertka" to nawet nie czytam! Trzeba się szanować, nie? :P
zoomek
Wolisz fizyczne kruszce pod swoją kontrolą czy roszczenia i zależność? Wybór należy do Ciebie.
lpg_plus_benzyna
100 złotych? Kto ma taka kasę? Ja, jakbym miał 100 złotych, to bym sobie życie odmienił i oligarchem nazwał!
samsza
Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą, a nie grą w ruletkę.
zoomek
Ale oszczędnością w kruszce a nie płacidła.

Powiązane: Wakacje na giełdzie - konkurs Bankier.pl i GPW

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki