Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podkreślił, że niedopuszczalne jest grożenie przez Rosję atakiem na cywilne obiekty w Kijowie; dodał, że Moskwa próbuje zastraszyć Ukraińców, ukraińskie władze i przebywających tam obcokrajowców. - My się na taki szantaż i na takie zastraszanie nie godzimy - zaznaczył.


Rosja przeprowadziła w niedzielę zmasowany atak na Kijów i region stołeczny, zabijając czterech i raniąc około 100 cywilów. Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji ostrzegło wcześniej, że jego armia rozpoczyna serię metodycznych uderzeń wymierzonych w obiekty wojskowe i przemysłowe na terenie Kijowa i w związku z tym zaleciło cudzoziemcom i placówkom dyplomatycznym jak najszybsze opuszczenie miasta.
Rzecznik resortu dyplomacji Maciej Wewiór przekazał PAP we wtorek po południu, że ambasador Rosji w Polsce Gieorgij Michno został we wtorek wezwany do MSZ.
Minister Sikorski powiedział wieczorem w Polsat News, że rosyjski dyplomata usłyszał, że „niedopuszczalne jest grożenie ewidentnie cywilnym celom, jakimi są budynki rządowe czy siedziby przedstawicielstw dyplomatycznych”. - I razem z całą Europą protestujemy, jeśli nasza ambasada ucierpi, tak jak ucierpiała w przeszłości, to będziemy uznawać, że to są świadomie podjęte decyzje - powiedział szef MSZ.
Dodał, że „Rosja próbuje zastraszyć po pierwsze oczywiście Ukraińców, po drugie ukraińskie władze, ale po trzecie legalnie tam przebywających obcokrajowców”. - My się na taki szantaż i na takie zastraszanie nie godzimy - powiedział Sikorski.

Zwrócił uwagę, że we wtorek, już po groźbach Rosji, do Kijowa pojechała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Na uwagę, że Ukrainie bardzo zależy, żeby w okresie rosyjskich gróźb przedstawiciele innych krajów nie wyjeżdżali, Sikorski przypomniał, że po wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej agresji w lutym 2022 roku w stolicy Ukrainy pozostał polski ambasador. - Przypominam, poprzedni rząd, potrafię pochwalić, wtedy, gdy inne ambasady ewakuowały się z Kijowa na początku wojny do Lwowa i dalej (za zachód), ambasador RP Bartosz Cichocki pełnił misję nadal - powiedział szef MSZ.
Dopytywany był, czy bierze w ogóle pod uwagę ewakuację polskich dyplomatów, odparł, że „to się zdarza”. Przypomniał, że po ataku Moskwy musiały być ewakuowane polski konsulat na Krymie, w Sewastopolu i w Donbasie, w Doniecku.
Ewakuacja polskiej placówki z Kijowa? MSZ zabiera głos po groźbach Moskwy
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór powiedział PAP, że resort ma przygotowane plany postępowania na wypadek, gdyby doszło do rosyjskiego ataku na polską placówkę dyplomatyczną w Kijowie. Nasza placówka funkcjonuje w warunkach wojennych nie od dziś, a nasi dyplomaci już nie raz udowodnili swoją odwagę - zaznaczył.
Rosja przeprowadziła w niedzielę zmasowany atak na Kijów i region stołeczny, zabijając czterech i raniąc około 100 cywilów. Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji ostrzegło wcześniej, że jego armia rozpoczyna serię metodycznych uderzeń wymierzonych w obiekty wojskowe i przemysłowe na terenie Kijowa i w związku z tym zaleciło cudzoziemcom i placówkom dyplomatycznym jak najszybsze opuszczenie miasta.
W poniedziałek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow poinformował swojego amerykańskiego odpowiednika Marco Rubio o decyzji Kremla w sprawie przeprowadzenia systematycznych uderzeń na cele w Kijowie powiązane z ukraińską armią — podał Reuters za resortem dyplomacji w Moskwie.
Atak na polską placówkę? MSZ ma ukryty plan awaryjny
PAP spytała we wtorek rzecznika MSZ, czy przygotowany jest scenariusz dla polskich dyplomatów, którzy znajdują się na placówce w Kijowie oraz czy w wypadku uderzenia w nią planowana jest ich ewakuacja.
Mamy oczywiście plany na taką okoliczność (ataku), ale nie informujemy o nich; nasza placówka funkcjonuje w warunkach wojennych nie od dziś, a nasi dyplomaci już nie raz udowodnili swoją odwagę - powiedział Wewiór.
- Traktujemy poważnie te groźby, choć nie jest to pierwszy raz, kiedy Rosja ich używa. Jeśli jednak ma atakować też placówki dyplomatyczne, to zmienia zasady gry - podkreślił rzecznik MSZ.
Polskie MSZ ostro odpowiada na rosyjskie groźby wobec dyplomatów
W poniedziałkowym komunikacie polski resort dyplomacji odpowiedział na oświadczenie rosyjskiego MSZ wzywające do opuszczenia Kijowa w związku z zaplanowaną serią uderzeń na cele militarne. Polskie MSZ wskazało, że każdy przypadek uderzenia w polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne w Ukrainie będzie traktowany jako celowy i zamierzony.
„W związku z oświadczeniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej wzywającym cudzoziemców, w tym dyplomatów, do niezwłocznego opuszczenia Kijowa w związku z planami przeprowadzenia ataków na cele militarne i centra decyzyjne, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP oświadcza, że niezmiennie traktuje wszelkie ataki na Ukrainę, w tym na obiekty i ludność cywilną, jako akty nieuzasadnionej agresji niosące za sobą ogromne ofiary ludzkie i infrastrukturalne” - czytamy w oświadczeniu polskiego resortu dyplomacji.
Według MSZ, skoro Rosja, „jak sama deklaruje, nie prowadzi wojny tylko tzw. »specjalną wojenną operację« , która w założeniu powinna mieć zasięg ograniczony do obiektów militarnych, to jakiekolwiek ataki na inną infrastrukturę, w tym przedstawicielstwa dyplomatyczne powinny być traktowane jako akty nieprzyjazne”.
Rosja straszy dyplomatów w Kijowie, świat odpowiada
We wtorek niemiecki resort dyplomacji poinformował, że w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę oraz apelem Moskwy do zachodnich placówek dyplomatycznych o opuszczenie Kijowa niemieckie MSZ wezwało ambasadora Rosji.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej Anitta Hipper powiedziała, że UE wezwała we wtorek charge d'affaires Rosji w związku z groźbami rosyjskiego MSZ wobec zachodnich placówek dyplomatycznych. Dodała, że Unia nie zamierza wycofywać swojej misji dyplomatycznej z Kijowa.
M. Wewiór: Ambasador Rosji wezwany do MSZ; usłyszał zdecydowane wezwanie do zaprzestania bezprawnej agresji
Ambasador Rosji w Polsce Gieorgij Michno został we wtorek wezwany do MSZ; usłyszał bardzo zdecydowane wezwanie do natychmiastowego zaprzestania nieuzasadnionej i bezprawnej agresji oraz do przestrzegania zobowiązań i traktatów międzynarodowych — przekazał PAP rzecznik resortu Maciej Wewiór.
Rosja przeprowadziła w niedzielę zmasowany atak na Kijów i region stołeczny, zabijając czterech i raniąc około 100 cywilów. Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji ostrzegło wcześniej, że jego armia rozpoczyna serię metodycznych uderzeń wymierzonych w obiekty wojskowe i przemysłowe na terenie Kijowa i w związku z tym zaleciło cudzoziemcom i placówkom dyplomatycznym jak najszybsze opuszczenie miasta.
Rzecznik MSZ podkreślił, że strona polska bardzo poważnie traktuje rosyjskie groźby.
- Tak jak inne kraje wezwaliśmy — w naszym przypadku ambasadora Rosji w Polsce — i przekazaliśmy mu nasze stanowisko wobec tych gróźb, czy ostrzeżeń jak je Federacja Rosyjska nazywa — powiedział Wewiór.
- Nie może być na to naszej zgody. My bardzo jasno podkreślamy, że skoro Rosja, jak sama deklaruje, nie prowadzi wojny, tylko specjalną operację wojenną, to oznacza, że zasięg tych celów powinien był ograniczony do militarnych. Ale Rosja już niejeden raz pokazała swoje podejście — zauważył rzecznik MSZ.
- I ataki na jakąkolwiek inną infrastrukturę, w tym przedstawicielstwa dyplomatyczne powinny i będą traktowane jako akty nieprzyjazne. Groźby rosyjskie czy potencjalne potem działania obniżają jej rolę jako państwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Dlatego Ambasador usłyszał od nas bardzo zdecydowane wezwanie do natychmiastowego zaprzestania nieuzasadnionej i bezprawnej agresji oraz do przestrzegania zobowiązań i traktatów międzynarodowych — dodał Wewiór.
Pytany, czy ambasador został przyjęty przez szefa MSZ, rzecznik resortu dyplomacji zaprzeczył. Podkreślił, że co do zasady bardzo rzadko takie rozmowy odbywają się na poziomie ministra. Poinformował, że ambasador przyjął stanowisko strony polskiej.
Wewiór podkreślił, że działanie MSZ było skoordynowane z innymi partnerami europejskimi. - My działamy razem z naszymi partnerami, którzy również wezwali odpowiedników w ambasadach czy przedstawicieli ambasad rosyjskich na ich terytoriach — powiedział rzecznik MSZ.
wni/ par/





























































