Grudzień przyniósł zauważalny wzrost oczekiwań inflacyjnych
wśród polskich konsumentów – wynika z danych GUS. Lecz równocześnie nastroje
gospodarstw domowych przestały się pogarszać po wielu miesiącach.


W grudniowych statystykach Głównego Urzędu Statystycznego zobaczyliśmy dalszy wzrost oczekiwań inflacyjnych wśród Polaków. Wskaźnik ten podniósł się do 29,6 pkt względem 27,1 pkt. odnotowanych w listopadzie. Pomijając lipiec (gdy oczekiwania inflacyjne podbiła gwałtowna podwyżka taryf za energię), jest to najwyższy odczyt od stycznia 2023 roku – czyli od niemal dwóch lat.
Po silnym spadku w latach 2022-23 wskaźnik oczekiwań inflacyjnych konsumentów znów rośnie. Od cyklicznego minimum we wrześniu ’23 podniósł się on przeszło trzykrotnie. I trudno się temu dziwić. Polacy w ostatnich miesiącach musieli się zmierzyć ze znacznie wyższymi rachunkami za prąd, gaz i ciepło sieciowe. Teraz właśnie dowiedzieli się, że od nowego roku znów mocno podrożeje gaz. Do tego w wielu gminach dochodzą wyższe taryfy za wodę i odbiór ścieków. Wcześniej doświadczyliśmy także wzrostu cen żywności w odpowiedzi na podniesienia stawki VAT z 0% do 5%. Jesienią widzimy też galopujące ceny masła oraz warzyw.
W badaniach GUS-u dostrzegalny jest zwłaszcza rosnący odsetek konsumentów, którzy nie wierzą w dalszą dezinflację. Wzrostu cen w podobnym tempie przez następne 12 miesięcy w grudniu oczekiwało już 52,6% ankietowanych. To aż o 20 punktów procentowych więcej niż na początku roku. Już mniej niż co piąty badany wierzył w to, że ceny będą rosły wolniej. Odsetek naiwnych przekonanych o braku wzrostu cen (czyli zerowej inflacji) zmalał do 11,75% względem 18,56% wyznających ten pogląd jeszcze w marcu (czyli na inflacyjnym dołku).
Wciąż jednak zaledwie co dziesiąty respondent oczekiwał przyspieszenia inflacji – czyli szybszego wzrostu cen. W tym kontekście dane o oczekiwaniach inflacyjnych nie wyglądają aż tak źle, jakby się mogło zdawać na pierwszy rzut oka. Z drugiej strony w społeczeństwie utrwala się pogląd, że mniej więcej 5-procentowa oficjalna inflacja CPI stała się nową normą i mniej więcej takiego tempa wzrostu cen oczekuje ponad połowa badanych. Przypomnijmy, że cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego wynosi 2,5%.

Może nie będzie aż tak źle?
Wciąż wysoka inflacja, coraz wolniejszy realny wzrost wynagrodzeń oraz nieco gorsza sytuacja na rynku pracy (gdzie kolejne firmy ogłaszają plany zwolnień grupowych) przez ostatnie miesiące prowadziły do systematycznego spadku nastrojów polskich konsumentów. Ale w grudniu ten trend uległ wyhamowaniu.
Obliczany przez GUS bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wzrósł o 0,4 pkt, do poziomu -16,7 pkt., podnosząc się z najniższego poziomu od przeszło roku. Drugi z rzędu miesiąc bez spadku odnotował wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK), który od początku 2024 roku notował spadkową trajektorię.
Zarówno BWUK, jak i WWUK mogą przyjąć wartość od -100 pkt do 100 pkt. Odczyty ujemne świadczą o liczbowej przewadze respondentów negatywnie oceniających sytuację finansową swojego gospodarstwa domowego, jak i kondycję ekonomiczną kraju. Przy czym wartości dodatnie obu wskaźników obserwowaliśmy jedynie w latach 2017-2019.
- Spośród składowych wskaźnika najbardziej poprawiły się oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów oraz obecnej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrosty odpowiednio o 2,7 p. proc. i 1,4 p. proc.). Wyższą wartość osiągnęła również ocena przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (wzrost o 0,1 p. proc.). Niższą wartość niż przed miesiącem od-notowano dla oceny obecnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (spadek o 2,1 p. proc.). Bez zmian pozostała ocena przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju.
Wskaźniki ufności konsumenckiej zaczęły pogarszać się wiosną, gdy zakończyła się zeszłoroczna fala dezinflacji. Także od wiosny obserwujemy wzrost większości wskaźników inflacji bazowej. Po drugie w kwietniu doszło do podniesienia stawki VAT na żywność z 0% do 5%. I wreszcie po trzecie w lipcu Polacy dostali nowe rachunki za gaz i energię elektryczną. Choć rząd uspokajał, że „średnie” podwyżki będą nie aż tak wielkie, to w niektórych przypadkach nowe stawki mocno uderzyły po kieszeni gospodarstwa domowe.


























































