Obserwując ceny na stacyjnych pylonach trudno się dziwić, że wrzesień przyniósł dalszy wzrost oczekiwań inflacyjnych wśród polskich konsumentów. Ogólny poziom zaufania konsumentów pozostał ostrożnie pesymistyczny.


Wrześniowe badanie koniunktury konsumenckiej pokazało, że nastroje polskich konsumentów nie uległy znaczącemu pogorszeniu i to pomimo rekordowo wysokich cen paliw. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) nawet odnotował niewielki wzrost, podnosząc się do -10,8 pkt. względem -11,3 pkt. w sierpniu – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To jednak odczyt nieco słabszy od -10,2 pkt. z lipca czy -9,9 pkt. z czerwca. Generalnie taki odczyt można by podsumować jako stabilny i ostrożny pesymizm.
Z kolei wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK) odnotował niewielkie pogorszenie, obniżając się z -7,6 pkt. do -7,9 pkt. – podał GUS. Także w tym przypadku możemy mówić o stabilizacji na poziomach nawet całkiem wysokim jak na post lockdownowe standardy.
Obydwa wskaźniki ufności konsumenckiej mogą przyjmować wartości od –100 do +100. Wartość dodatnia oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych optymistycznie nad konsumentami nastawionymi pesymistycznie, natomiast wartość ujemna oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych pesymistycznie nad konsumentami nastawionymi optymistycznie. Przy czym wartości dodatnie obu wskaźników obserwowaliśmy jedynie w latach 2017-2019. Najnowsze badanie przeprowadzono w dniach 1-10 września na próbie 1351 wywiadów z konsumentami.
Drogie paliwa napędzają oczekiwania inflacyjne
W centrum uwagi ekonomistów znalazły się jednak nie same nastroje konsumentów (bo te od dłuższego czasu są w miarę stabilne), lecz ich oczekiwania inflacyjne. Pod tym względem wrześniowe dane nie przyniosły większej niespodzianki. Gusowski indeks oczekiwań inflacyjnych odnotował wzrost do 27,2 pkt. względem 22,9 pkt. w sierpniu oraz 19,9 pkt. w lipcu.

Jest to wzrost niebagatelny, ale:
a) nie jest on zaskakujący zważywszy na to, co dzieje się z cenami paliw,
b) nie jest jakoś spektakularnie duży, gdyż np. w marcu odnotowano skok aż o 13,5 pkt.
c) wskaźnik oczekiwań inflacyjnych wciąż pozostaje na względnie umiarkowanym poziomie
Warto też zerknąć na strukturę odpowiedzi ankietowanych konsumentów. Po pierwsze, tylko nieznacznie wzrósł odsetek respondentów spodziewających się szybszego wzrostu cen. Takich odpowiedzi było 11,9% wobec 8,9% w sierpniu. Dla porównania, w marcu nastąpił skok z 5,8% do 18%. Po drugie, nadal prawie połowa badanych odpowiadała, że ceny będą rosły w podobnym tempie – czyli jakieś 3,5% w skali roku bazując na ostatnich odczytach inflacji CPI. Nadal nieco ponad 10% (a dokładnie: 11,15%) wierzyło w co, że ceny będą rosły wolniej. To frakcja zwolenników dezinflacji. Prawie 17% uważało, że ceny pozostaną mniej więcej na tym samym poziomie (to zatwardziali optymiści). Zaś mniej niż 1% (to marzyciele) wierzyło w deflację rozumianą jako spadek cen. Blisko co 10. (to racjonaliści) uczciwie odpowiadało, że nie wie, co stanie się z cenami w ciągu następnych 12 miesięcy.,
Jakby nie liczyć 72,3% ankietowanych spodziewało się jakiegoś wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych w ciągu następnych 12 miesięcy. Przy czym zdecydowana większość (bo prawie połowa ogółu, czyli 68% obstawiających inflację) liczyło, że będzie to wzrost w podobnym tempie jak przez poprzednie 12 miesięcy. Pod tym względem bankierzy centralni mogą mówić o jakiejś formie zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych i wiary w to, że inflacja CPI zmieści się w ramach dopuszczalnego odchylenia od 2,5-procentowego celu NBP. Przy czym dobrze wiemy, że przynajmniej w najbliższych miesiącach tak raczej nie będzie i że już we wrześniu możemy zobaczyć inflację CPI w okolicach 4%.
Warto przy tym wziąć poprawkę na fakt, że metodyka sporządzania GUS-owskiego wskaźnika oczekiwań inflacyjnych obarczona jest sporą rysą. A to dlatego, że przy jego obliczaniu pomijani są respondenci, którzy spodziewają się wolniejszego wzrostu cen. A przecież oni także spodziewają się inflacji, tyle że niższej od obecnej. Są to więc ludzie, którzy jak najbardziej prezentują oczekiwania inflacyjne, ale ich odpowiedzi zostały pominięte.





























































