REKLAMA
Nagrodziliśmy najlepszych inwestorów w Wakacjach na Giełdzie

    Nasiliły się oczekiwania inflacyjne Polaków. Ale nie jest tak źle, jak w marcu

    Krzysztof Kolany2026-09-17 10:49główny analityk Bankier.pl
    publikacja
    2026-09-17 10:49
    Dodaj Bankier.pl w Google

    Obserwując ceny na stacyjnych pylonach trudno się dziwić, że wrzesień przyniósł dalszy wzrost oczekiwań inflacyjnych wśród polskich konsumentów. Ogólny poziom zaufania konsumentów pozostał ostrożnie pesymistyczny.

    Nasiliły się oczekiwania inflacyjne Polaków. Ale nie jest tak źle, jak w marcu
    Nasiliły się oczekiwania inflacyjne Polaków. Ale nie jest tak źle, jak w marcu
    fot. Czajnikolandia / / Shutterstock

    Wrześniowe badanie koniunktury konsumenckiej pokazało, że nastroje polskich konsumentów nie uległy znaczącemu pogorszeniu i to pomimo rekordowo wysokich cen paliw. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) nawet odnotował niewielki wzrost, podnosząc się do -10,8 pkt. względem -11,3 pkt. w sierpniu – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To jednak odczyt nieco słabszy od -10,2 pkt. z lipca czy -9,9 pkt. z czerwca. Generalnie taki odczyt można by podsumować jako stabilny i ostrożny pesymizm.

    Z kolei wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK) odnotował niewielkie pogorszenie, obniżając się z -7,6 pkt. do -7,9 pkt. – podał GUS. Także w tym przypadku możemy mówić o stabilizacji na poziomach nawet całkiem wysokim jak na post lockdownowe standardy.

    Bankier.pl na podstawie GUS

    Obydwa wskaźniki ufności konsumenckiej mogą przyjmować wartości od –100 do +100. Wartość dodatnia oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych optymistycznie nad konsumentami nastawionymi pesymistycznie, natomiast wartość ujemna oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych pesymistycznie nad konsumentami nastawionymi optymistycznie. Przy czym wartości dodatnie obu wskaźników obserwowaliśmy jedynie w latach 2017-2019. Najnowsze badanie przeprowadzono w dniach 1-10 września na próbie 1351 wywiadów z konsumentami.

    Drogie paliwa napędzają oczekiwania inflacyjne

    W centrum uwagi ekonomistów znalazły się jednak nie same nastroje konsumentów (bo te od dłuższego czasu są w miarę stabilne), lecz ich oczekiwania inflacyjne. Pod tym względem wrześniowe dane nie przyniosły większej niespodzianki. Gusowski indeks oczekiwań inflacyjnych odnotował wzrost do 27,2 pkt. względem 22,9 pkt. w sierpniu oraz 19,9 pkt. w lipcu.

    Scammingout
    Bankier.pl na podstawie danych GUS

    Jest to wzrost niebagatelny, ale:

    a)      nie jest on zaskakujący  zważywszy na to, co dzieje się z cenami paliw,

    b)      nie jest jakoś spektakularnie duży, gdyż np. w marcu odnotowano skok aż o 13,5 pkt.

    c)       wskaźnik oczekiwań inflacyjnych wciąż pozostaje na względnie umiarkowanym poziomie

    Warto też zerknąć na strukturę odpowiedzi ankietowanych konsumentów. Po pierwsze, tylko nieznacznie wzrósł odsetek respondentów spodziewających się szybszego wzrostu cen. Takich odpowiedzi było 11,9% wobec 8,9% w sierpniu. Dla porównania, w marcu nastąpił skok z 5,8% do 18%. Po drugie, nadal prawie połowa badanych odpowiadała, że ceny będą rosły w podobnym tempie – czyli jakieś 3,5% w skali roku bazując na ostatnich odczytach inflacji CPI. Nadal nieco ponad 10% (a dokładnie: 11,15%) wierzyło w co, że ceny będą rosły wolniej. To frakcja zwolenników dezinflacji. Prawie 17% uważało, że ceny pozostaną mniej więcej na tym samym poziomie (to zatwardziali optymiści). Zaś mniej niż 1% (to marzyciele) wierzyło w deflację rozumianą jako spadek cen. Blisko co 10. (to racjonaliści) uczciwie odpowiadało, że nie wie, co stanie się z cenami w ciągu następnych 12 miesięcy.,

    Bankier.pl na podstawie GUS

    Jakby nie liczyć 72,3% ankietowanych spodziewało się jakiegoś wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych w ciągu następnych 12 miesięcy. Przy czym zdecydowana większość (bo prawie połowa ogółu, czyli 68% obstawiających inflację) liczyło, że będzie to wzrost w podobnym tempie jak przez poprzednie 12 miesięcy. Pod tym względem bankierzy centralni mogą mówić o jakiejś formie zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych i wiary w to, że inflacja CPI zmieści się w ramach dopuszczalnego odchylenia od 2,5-procentowego celu NBP. Przy czym dobrze wiemy, że przynajmniej w najbliższych miesiącach tak raczej nie będzie i że już we wrześniu możemy zobaczyć inflację CPI w okolicach 4%.

    Warto przy tym wziąć poprawkę na fakt, że metodyka sporządzania GUS-owskiego wskaźnika oczekiwań inflacyjnych obarczona jest sporą rysą. A to dlatego, że przy jego obliczaniu pomijani są respondenci, którzy spodziewają się wolniejszego wzrostu cen. A przecież oni także spodziewają się inflacji, tyle że niższej od obecnej. Są to więc ludzie, którzy jak najbardziej prezentują oczekiwania inflacyjne, ale ich odpowiedzi zostały pominięte.

    Źródło:
    Krzysztof Kolany
    Krzysztof Kolany
    główny analityk Bankier.pl

    Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

    Tematy

    Komentarze (2)

    dodaj komentarz
    sweetacid1313
    Panie Główny Analityku, dlaczego publikuje Pan kłamstwa? Czy ma pan świadomość, że RPP badając (albo ktoś na zlecenie) poziom inflacji, tak manipuluje kryteriami, by osiągnąć "cel inflacyjny", który jakoś od dłuższego czasu nie jest już publikowany z wielką pompą, ciekawe, dlaczego?) Przejdź się pan po supermarketach (chociaż Panie Główny Analityku, dlaczego publikuje Pan kłamstwa? Czy ma pan świadomość, że RPP badając (albo ktoś na zlecenie) poziom inflacji, tak manipuluje kryteriami, by osiągnąć "cel inflacyjny", który jakoś od dłuższego czasu nie jest już publikowany z wielką pompą, ciekawe, dlaczego?) Przejdź się pan po supermarketach (chociaż one na naszych oczach przekształcają się w karmidła dla bydła) i zauważ pan na przykład (podaję ten produkt, bo jest popularny), że butelka litrowa coca coli skurczyła się do, bodajże do 870ml. Niestety, skurczyła się tylko butelka, cena już nie.Realna inflacja (szacuję na ponad 20 procent) jest doskonale maskowana przez wymienione karmidła dla bydła, bo przecież nie tylko skurczyła się butelka coca coli, kurczy się wszystko, co skurczyć można. (95 procent nabywców tego nie zauważa, bo kupują po kształcie i kolorze opakowania)
    tomitomi
    też mam coraz większe wątpliwości w rzetelność wypowiedzi tego Pana patrząc na ceny jakie obowiązują na rynku . Manipulacją bym tego jeszcze nie nazwał , ale zawoalowana szczerość wypowiedzi i ocena rzeczywistości jest na bakier . Zakładam ,że prowokacyjnie pisane artykuły mają na celu pobudzenie czujności obywatelskiej , a nie też mam coraz większe wątpliwości w rzetelność wypowiedzi tego Pana patrząc na ceny jakie obowiązują na rynku . Manipulacją bym tego jeszcze nie nazwał , ale zawoalowana szczerość wypowiedzi i ocena rzeczywistości jest na bakier . Zakładam ,że prowokacyjnie pisane artykuły mają na celu pobudzenie czujności obywatelskiej , a nie wprowadzanie w błąd .
    ..... chociaż , ludzie dla pieniędzy różne rzeczy robią , to trzeba pamiętać .

    Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki