Urzędnik odpowiedzialny finansowo, ale dalej bezkarny

Sejm zaakceptował ustawę o szczególnych zasadach majątkowej odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Przepisy te powinny pojawić się w Polsce już dwadzieścia lat temu. Jednak lepiej późno niż wcale.

Nowe prawo pozwoli na ukaranie urzędnika, który naruszając prawo naraził przedsiębiorcę lub Skarb Państwa na straty. Do tej pory również można było ubiegać się o odszkodowanie, ale odpowiedzialność finansową ponosił Skarb Państwa, a nie urzędnik. Kary podzielono na dwa rodzaje – umyślne i nieumyślne. W przypadku tego pierwszego, urzędnika będzie można ukarać odebraniem nawet rocznej pensji. Z kolei, gdy okaże się, że umyślnie złamał prawo, limit wysokości kary będzie nieograniczony.

Niestety znalezienie „sprawcy” może być utrudnione. Do tej pory nie wypracowano kompromisu w sprawie obligatoryjnych metryczek. W założeniu miał to być para dokument dołączany do każdego innego dokumentu, pozwalający na wskazanie osoby zajmującej się sprawą na danym etapie. Bez tego nie da się określić, kto i w jakim zakresie przyczynił się do powstania ewentualnej szkody. Z zewnątrz widać tylko tego urzędnika, który złożył podpis na piśmie – a chodzi o to, by wykazać również tego, który to pismo przygotowywał.

 


Prawo pod publikę


Czy urzędnika opłaca się karać? Nie ulega żadnym wątpliwościom, że prawo powinno regulować kwestie odpowiedzialności finansowej urzędnika. Niemniej ciężko powiedzieć jak ta świadomość wpłynie na płynność pracy urzędów. Istnieje obawa, że pogłębi ona i tak wszechobecną „spychologię”. Z drugiej strony pozostaje pewien niesmak – ustawodawca zrobił wszystko, aby wprowadzić sankcję, równocześnie doprowadzając do sytuacji, że jej wykonanie będzie niemożliwe.

O finansowej odpowiedzialności urzędników mówi się od kilkunastu lat. Projekt nie jest idealny, wymaga wielu poprawek, których wprowadzenie prawdopodobnie zajmie kolejne dwadzieścia lat. Pomimo tego pomysł i tak zasługuje na pochwałę. BCC podkreśla zniesienie stanu bezkarności urzędników w relacjach z przedsiębiorcami, będzie to skuteczną zaporą w podejmowaniu pochopnych, nieprzemyślanych lub złośliwych decyzji. Pozostaje mieć nadzieję, że przepisy nie będą stosowane zbyt często i nie dlatego, że jest to niemożliwe.

Jak sprawdzić, który urzędnik zajmował się dokumentem?

Obecnie zgodnie z urzędową instrukcją kancelaryjną kopia pisma wychodzącego, która zostaje w aktach musi mieć co najmniej parafkę osoby przygotowującej pismo. Wg nowej instrukcji inicjały tej osoby mogą być elementem znaku sprawy (pisma). W obydwu przypadkach szef urzędu w prosty sposób dotrze do autora pisma i obecnie może dochodzić sądownie obciążenia tej osoby kosztami odszkodowania wypłaconego klientowi urzędu.



Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~urzędnik

A co w sytuacji, gdy jest za mało pracowników i tego powodu są opóźnienia? Metryczka dotyczy tylko osó merytorycznie "zamieszanych" w sprawę.
Kiedy poruwnujemy obłożenie pracą z krajami UE okazuje się, że jest ono bardzo duże przy niewspólmiernie niższych wynagrodzeniach .
Każdy urząd ma problem z zatrzymaniem dobrej kadry.

Pokaż cały komentarz !
Polecane
Najnowsze
Popularne