Publikacja raportów rocznych spółek Skarbu Państwa notowanych na GPW pokazała, jak kształtowały się zarobki prezesów narodowych czempionów. Rok 2025 w wielu z nich upłynął pod znakiem bezprecedensowej rotacji na najwyższych szczeblach, czego świetnym przykładem jest sytuacja w PZU, gdzie na koszt utrzymania prezesa złożyły się wypłaty dla trzech różnych menedżerów. Sprawdzamy kto zarobił najwięcej, kto może zarobić najwięcej, a kto jako prezes nie zarobił nic.


Wynagrodzenie stałe, premie, odprawy i rekompensaty za zakaz konkurencji składają się na wynagrodzenia osób pełniących funkcję prezesów spółek Skarbu Państwa, które prześwietlamy wraz z końcem sezonu publikacji wyników rocznych. W 2024 roku pisaliśmy o „zarobkach powyżej 160 tys. zł miesięcznie”, rok później o „skromniejszych pensjach nominatów Koalicji”, ale z uwagi na specyficzny czas wymiany zarządów.
W tegorocznym zestawieniu pod lupę wzięliśmy wszystkie giełdowe spółki pod nadzorem Ministra Aktywów Państwowych. Ponadto sprawdziliśmy BOŚ S.A. (nadzór Dyrektora Lasów Państwowych), PKP Cargo i Trakcję (kontrolowane przez PKP i PKP PLK pod nadzorem resortu infrastruktury), Torpol (kontrolowany przez CPK) oraz Rafamet (z portfela ARP).
Łącznie, analiza dotyczy więc 24 spółek notowanych na GPW z mniejszym, większym, bezpośrednim lub pośrednim udziałem Skarbu Państwa, ale na pewno decydującym. Co istotne, w tegorocznym rankingu sumujemy całe przyznane wynagrodzenie za 2025 rok. Oznacza to połączenie wypłaconej części stałej oraz komponentów zmiennych (premii), które często są należne za dany rok, nawet jeśli ich fizyczna wypłata nastąpi w kolejnym okresie sprawozdawczym.
Kto zarobił najwięcej i czy aby na pewno?
Analiza wynagrodzeń za rok 2025 pokazuje, że najlepiej opłacanym prezesem w ubiegłym roku był Ireneusz Fąfara z Orlenu. Jego pensja, na którą złożyło się wynagrodzenie stałe oraz zmienne wyniosła 2,97 mln zł brutto. Jednak z tej puli 1,473 mln zł to kwota należna do wypłaty w bieżącym roku jako część zmienna wynagrodzenia.

Dalej już trudniej przedstawić prezesów, którzy w 2025 zarobili najwięcej w spółkach Skarbu Państwa, notowanych na GPW, ponieważ na przykład Szymon Midera z PKO BP zainkasował blisko 1,88 mln zł brutto w wypłaconych świadczeniach, ale w części zmiennej znajdujemy dodatkowe 930 tys., czyli razem 2,81 mln zł. Niestety w tej dodatkowej części zmiennej spółka zsumowała wynagrodzenie zatwierdzone i niezatwierdzone do wypłaty.
O ile trudno spodziewać się, aby WZA największego polskiego banku nie zatwierdziło całej kwoty dla urzędującego prezesa, to nieco inaczej sprawa wygląda w KGHM, gdzie odwołany w styczniu prezes Andrzej Szydło zarobił w 2025 r. 2,63 mln zł brutto, ale tam raport roczny informuje jeszcze o dodatkowym 1,48 mln zł z tytułu świadczeń zmiennych potencjalnych do wypłacenia, co w przyszłości może wywindować go nawet na pozycję lidera. O ile zwołane na 9 czerwca WZA KGHM zatwierdzi olbrzymią premię dla byłego już prezesa, którego przecież rada nadzorcza, reprezentująca akcjonariuszy, odwołała.
Próg 2 mln zł przekroczył jeszcze prezes Alior Banku Piotr Żabski, dla którego suma świadczeń wyniosła 2,05 mln zł brutto, z czego 1,725 mln zł to wynagrodzenie gotówkowe. Potencjalne należne do wypłaty do dodatkowe 48 tys. oraz 53 tys. w akcjach, czyli razem ponad 2,15 mln zł. O wiele mniej zainkasował Cezary Stypułkowski (blisko 1,66 mln zł), czyli prezes Pekao, znacznie większego banku, i tak jak Alior, kontrolowanego przez PZU.
Z kolei w PZU sytuacja wśród wszystkich analizowanych spółek jest najciekawsza. Przypadek ubezpieczeniowego giganta najlepiej obrazuje koszt karuzeli kadrowej, o której pisaliśmy w kontekście „wymiany prezesów jak rękawiczki”. W 2025 roku funkcję prezesa PZU sprawowały aż trzy osoby. Prawie do końca stycznia był to Artur Olech, później Andrzej Klesyk, którego zastąpił Bogdan Benczak. Wypłaty dla tych trzech osób wyniosły w ubiegłym roku 3,16 mln zł.
Ponad 1,4 mln zł zgarnął Olech, w czym zawarte było ponad 600 tys. zł premii za 2024 r. oraz prawie 700 tys. zł z tytułu zakazu konkurencji. Andrzej Klesyk, któremu w sumie wypłacono ponad 1,31 mln zł brutto, z tytułu zakazu konkurencji od września otrzymał prawie 485 tys. zł. Pulę ponad 3 mln zł uzupełniło wynagrodzenie Bogdana Benczaka podliczone na 442 tys. zł.
Gdzie jeszcze płacono „na raty” a gdzie "nic"?
PZU nie było odosobnionym przypadkiem. W Grupie Azoty Adam Leszkiewicz (urzędujący do 9 maja) oraz Andrzej Skolmowski (od czerwca) zarobili łącznie 1,77 mln zł. W Enerdze duet Sławomir Staszak i Magdalena Kamińska zainkasował razem 1,52 mln zł, z tym że Kamińska pobierała wynagrodzenie z tytułu zasiadania w zarządzie jako wiceprezes. Z kolei w JSW Ryszard Janta i Bogusław Oleksy otrzymali łącznie ponad 1,08 mln zł, przy czym ten drugi łączył funkcję z pracą w radzie nadzorczej.
Na liście płac uwagę zwraca wypłata dla Wiesława Malickiego prezesującego w Polskim Holdingu Nieruchomości. Ta wyceniana na niespełna 490 mln zł spółka wypłaciła prezesowi 1,08 mln zł wynagrodzenia i może wypłacić kolejne 581 tys. zł, co da w sumie ponad 1,66 mln zł pensji. Więcej niż otrzymał prezes Pekao, Tauronu, czy PGE, a więc wycenianych na miliardy złotych spółek z WIG20.
Ciekawie wygląda sytuacja w GPW, gdzie Tomasz Bardziłowski zainkasował 1,45 mln zł, z czego ponad pół miliona złotych to komponent zmienny. Podobną kwotę (1,46 mln zł) otrzymał Zbigniew Stopa w Bogdance, przy czym w jego przypadku znaczną część stanowiła premia roczna za 2024 rok (416 tys. zł). Z kolei prezesi Zakładów Chemicznych "Police" (Andrzej Dawidowski) oraz Zakładów Azotowych Puławy (Hubert Kamola) otrzymali równe 0 zł z tytułu pełnienie wymienionych stanowisk, ale jednocześnie zasiadali w zarządzie integrującej Grupy Azoty, za co otrzymali odpowiednio 1,17 mln zł oraz 1,32 mln zł.
































































