Na warszawskiej giełdzie zawrzało przez wpis w mediach społecznościowych. Robert Kropiwnicki, poseł Koalicji Obywatelskiej i do niedawna wiceminister aktywów państwowych, wywołał burzę, informując o zmianach w zarządzie KGHM Polska Miedź, zanim zrobiła to sama spółka.


W piatek, 30 stycznia, atmosfera wokół KGHM stała się gęsta. Notowania spółki runęły o około 10 proc. W tle trwała silna korekta na rynku metali, w tym dwucyfrowe spadki cen srebra, ale doszło także do korporacyjno-politycznej zawieruchy wokół władz miedziowego giganta. Rada Nadzorcza KGHM, której skład w styczniu został zmieniony przez Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP), odwołała ze stanowiska prezesa spółki Andrzeja Szydło i wiceprezesa Piotra Stryczka.
Poseł przed szeregiem: wpis szybszy niż komunikat ESPI
Zanim jednak na platformie ESPI (Elektroniczny System Przekazywania Informacji) pojawił się giełdowy komunikat, Robert Kropiwnicki opublikował wpis, w którym wprost skrytykował odwołanie Szydły i wiceprezesa Stryczka. „To bardzo zła wiadomość dla firmy i regionu” – grzmiał poseł, chwaląc wyniki odchodzącego prezesa.
Problem w tym, że zmiany dotyczące tego, kto rządzi spółką wartą miliardy, to informacja poufna. Spółka giełdowa (emitent) ma obowiązek podać taką informację do wiadomości publicznej „tak szybko, jak to możliwe”. Formą tej publikacji jest raport bieżący ESPI. KGHM raport opublikował 30 stycznia po godzinie 12.00, natomiast Robert Kropiwnicki swój wpis zamieścił w piątek 30 stycznia o godzinie 9.47 rano.
Dzisiaj Rada Nadzorcza KGHM odwołała Prezesa Andrzeja Szydlo i wiceprezesa Piotra Stryczka, to zła i niezrozumiała decyzja, ludzi świeżo powołanych do rady. To bardzo zła wiadomość dla firmy i regionu. Przypomnę, że A. Szydlo wyciągnął firmę z dołka, rozpoczął budowę 3 nowych…
— Robert Kropiwnicki (@RKropiwnicki) January 30, 2026
Temat tej nierównowagi w dostępie do informacji zauważył Michał Czarnik, były wiceprezes KGHM z czasów PiS na portalu X. Sugeruje też, że oburzenia posła, nie wynika z troski o wynik ekonomiczny KGHM, lecz z faktu, że odwoływani są ludzie, których on sam desygnował lub wspierał (tzw. „ludzie Kropiwnickiego” na Dolnym Śląsku).
Czy doszło do naruszenia rozporządzenia MAR?
Czarnik pyta czy Robert Kropiwnicki jest osobą dopuszczoną do informacji poufnych przez KGHM i znajduje się na specjalnej imiennej liście osób w związku z wykonywanymi obowiązkami (w tym przypadku np. członkowie Rady Nadzorczej, pracownicy obsługujący Radę Nadzorczą, konkretnie wskazani doradcy prawni)? Jeśli nie, to poseł – choć chroni go immunitet – mógł naruszyć przepisy unijnego rozporządzenia MAR, które przez organy nadzoru traktowane są bardzo poważnie. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) stoi na stanowisku, że zmiany w kluczowych organach spółki (zarząd, rada nadzorcza) z zasady noszą znamiona informacji poufnych.
Odwołanie prezesa spółki giełdowej jaką jest @KGHM_SA to klasyczny przykład informacji poufnej - czyli takiej, która może wpływać na kurs spółki na giełdzie. Żeby chronić równy dostęp do takich informacji ich ujawnienie osobom trzecim innym niż imiennie wskazanym na specjalnej… pic.twitter.com/bMpmgeHK7Y
— Michał Czarnik (@MichalCzarnik) January 30, 2026
Stwierdzenia te znajdują potwierdzenie w oficjalnych wytycznych oraz dotychczasowej praktyce decyzyjnej KNF. Choć rozporządzenie MAR nie zawiera zamkniętego katalogu informacji poufnych, Komisja wielokrotnie wskazywała zmiany kadrowe jako podręcznikowy przykład takich danych.
KNF zwykła podkreślać, że emitent musi ocenić, czy „rozsądny inwestor” wykorzystałby informację o zmianie prezesa przy podejmowaniu decyzji o kupnie lub sprzedaży akcji. W przypadku narodowych czempionów, takich jak KGHM, zmiana prezesa często wiąże się z modyfikacją strategicznego kursu, a więc może wpływać na wycenę akcji oraz instrumentów pochodnych opartych na tych walorach.
Trudno jednoznacznie ocenić realny wpływ wpisu na kurs w tym konkretnym przypadku, ponieważ kluczową informacją dnia dla inwestorów były spadki cen metali. Pytaniem otwartym – choć być może naiwnym – pozostaje to, o czym jeszcze wiedział poseł Robert Kropiwnicki w kontekście poufnych informacji dotyczących KGHM, zanim opublikowała je sama spółka, i jak tę ewentualną wiedzę wykorzystywał w przeszłości?
Czarnik, jako prawnik, w swoim wpisie przypomina, że "unijne rozporządzenie MAR i ustawa o obrocie instrumentami finansowymi przewidują surową grzywnę a nawet zagrożenie karą do 4 lat pozbawienia wolności" za ujawnianie poufnych informacji giełdowych.
Podział w Koalicji Obywatelskiej
Poza wątkiem samego wpisu warto podkreslić kwestię walki o wpływy w spółkach Skarbu Państwa wewnątrz Koalicji Obywatelskiej. Wyraźnie zarysował się podział na dwie grupy. Pierwsza to frakcja skupiona wokół Wojciecha Balczuna, który pozycjonuje się jako technokrata realizujący zadanie „odpolitycznienia” spółek. Druga to frakcja broniąca wpływów regionalnych działaczy i posłów z okręgów, w których działają kluczowe przedsiębiorstwa.
Kropiwnicki, jako polityk z Legnicy, od lat jest uznawany za nieformalnego patrona interesów regionu w KGHM. Odwołany prezes Andrzej Szydło uchodził za człowieka merytorycznego, ale bliskiego frakcji Kropiwnickiego, który jeszcze w listopadzie pełnił funkcję wiceministra aktywów państwowych nadzorującego m.in. miedziowy koncern.
Widać mechanizm, w którym nowa ekipa w MAP pod wodzą ministra Wojciecha Balczuna systematycznie usuwa nominatów poprzedniego kierownictwa resortu, co Kropiwnicki publicznie kontestuje. Przypomnijmy, że odkąd tekę ministra objął Balczun, prezesów wymieniono już w PZU, PGE, JSW, a teraz w KGHM.
























































