Od wymiany władzy w Polsce nieco ponad dwa lata temu, 24 państwowe spółki notowane na GPW miały już ponad 50 osób sprawujących funkcję prezesa z polecenia obecnej koalicji rządzącej, wynika z wyliczeń Bankier.pl. W niektórych przypadkach na najważniejszym fotelu w państwowej firmie zasiada już 4. z kolei osoba z poparciem Skarbu Państwa, reprezentowanego przez nową władzę. Przykład idzie z góry. Jeszcze przed półmetkiem kadencji parlamentu, funkcję ministra aktywów państwowych sprawowały trzy osoby.


Zanim zajrzymy do gabinetów prezesów Spółek Skarbu Państwa notowanych na GPW, spójrzmy na rząd premiera Donalda Tuska, w którym w ciągu niespełna dwóch lat, trzy razy powoływano nowego ministra aktywów państwowych. Pierwszym był wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka, który zaledwie po kilku miesiącach urzędowania wybrał start w wyborach do Parlamentu Europejskiego i ze stanowiska ministerialnego został odwołany 13 maja 2024 r.
Następnym ministrem aktywów państwowych został Jakub Jaworowski, były korespondent makroekonomiczny Reutersa, następnie analityk i wysoki rangą urzędnik w poprzednich rządach Platformy Obywatelskiej. To za jego rządów w MAP, przypadł okres intensywnych audytów w Spółkach Skarbu Państwa, rozliczających poprzednią ekipę. Także on nieopatrznie wypalił, że po zakończeniu ów kontroli zarządy skupią się na rozwoju spółek.
Jego następcą w ramach nowego otwarcia i rekonstrukcji rządu w lipcu 2025 r. został Wojciech Balczun były prezes PKP Cargo i ukraińskich kolei, uchodzący za technokratę, ale z silnym politycznym mandatem od premiera Donalda Tuska do przeprowadzenia porządków korporacyjnych w narodowych czempionach, z którego aktywnie korzysta. Odkąd tekę ministra objął Balczun, prezesów odwołano w kluczowych spółkach takich jak PZU, PGE, JSW, KGHM, a ostatnio Grupa Azoty.
Szef MAP: Młyny mielą powoli, ale mielą
Zmiany w zarządach i radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa będą, ale nie spodziewałbym się wielkiej rewolucji – mówi Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych w swoim pierwszym wywiadzie po objęciu stanowiska udzielonym gazecie „Parkiet”.
Prezesi wchodzą i wychodzą przez drzwi obrotowe
Ale po kolei. W analizie tego, jak zmieniali się prezesi w państwowych spółkach pod uwagę wzięliśmy wszystkie giełdowe spółki pod nadzorem Ministra Aktywów Państwowych. Ponadto sprawdziliśmy BOŚ S.A. dla którego reprezentantem państwa jest Dyrektor Lasów Państwowych oraz PKP Cargo i Trakcję, które kontroluje PKP i PKP PLK, nad którymi z kolei nadzór sprawuje minister infrastruktury.

Jest też Torpol, kontrolowany przez spółkę CPK (Skarb Państwa reprezentuje pełnomocnik), budującą Port Polska (dawniej Centralny Port Komunikacyjny). W grupie znalazł się też Rafamet, gdzie Skarb Państwa reprezentuje kontrolująca firmę Agencja Rozwoju Przemysłu. Łącznie, analiza dotyczy więc 24 spółek notowanych na GPW z mniejszym, większym, bezpośrednim lub pośrednim udziałem Skarbu Państwa, ale na pewno decydującym.
Warto zauważyć, że przywołane poniżej liczby w niektórych przypadkach dotyczą okresu krótszego niż dwa lata, ponieważ po zaprzysiężeniu nowego rządu proces wymiany kadr w spółkach Skarbu Państwa według nowego klucza trwał kilka miesięcy. W największych już na koniec stycznia 2024 r. ludzie z polecenia PiS zostali wymieceni ze stanowisk. Jednak nowych prezesów w innych państwowych czempionach poznawaliśmy jeszcze w połowie 2024 roku, zanim wszystkie procesy korporacyjne przemieliły procedury wymiany rad nadzorczych i zarządów.
Jak się okazuje, w 4 analizowanych spółkach prezesami są te same osoby, które na swoje funkcje zostały wybrane w procesie wymiany kadr po zmianie władzy lub wskazane zostały początkowo do prowadzenia spraw zarządu. Do grona spółek gdzie utrzymali się pierwsi prezesi z mandatem obecnej ekipy rządzącej należą: PKO BP (Szymon Midera), GPW (Tomasz Bardziłowski), Polimex (Jakub Stypuła), Kogeneracja (Dariusz Witkowski). Tę grupę można podsumować liczbą 4 prezesów i 0 zmian.
Gorące krzesła w PZU, PKP Cargo i Grupie Azoty
W drugiej grupie, obejmującej 13 spółek naliczyliśmy po jednej zmianie w fotelu prezesa. W większości przypadków są to sytuacje, gdy po odwołaniu zarządów z nadania poprzedniej władzy do kierowania pracami zarządu, oddelegowano osobę z nowo powołanej rady nadzorczej. Następcą takiej osoby pełniącej obowiązki prezesa był już właściwy szef spółki, który utrzymał się do dziś.
W tym gronie mamy więc na przykład prezesa Orlenu, Ireneusza Fąfarę, któremu miejsca musiał ustąpić Witold Literacki. Podobne sytuacje dotyczą Tauronu (Grzegorz Lot), Enei (Grzegorz Kinelski), Pekao (Cezary Stypułkowski), Zakładów Azotowych Puławy (Marcin Celejewski), Zakładach Chemicznych Police (p.o. Artur Błażejak), Torpolu (p.o. Marcin Zachariasz), Energi (p.o. Magdalena Kamińska), Aliora (Piotr Żabski), Bogdanki (Zbigniew Stopa), BOŚ (Bartosz Kublik), Rafametu (Rafał Rychtrer) oraz Polskiego Holdingu Nieruchomości (Wiesław Malicki).
Trzecią grupę stanowią 4 spółki, gdzie na fotelu prezesa przewinęły się już trzy osoby, co oznacza, że rady nadzorcze w tych firmach z polecenia Skarbu Państwa przeprowadziły już dwie zmiany. Należą do nich JSW gdzie obecnie p.o. jest Bogusław Oleksy, którego bezpośrednio poprzedzili Ryszrd Janta i Paweł Rostkowski, ale także PGE (Dariusz Lubera, a przed nim Dariusz Marzec i Eryk Kosińki), KGHM (p.o. Remigiusz Paszkiewicz, przed Andrzejem Szydło i Zbigniewem Bryją), Trakcja (Stefan Assanowicz, a przed nim Arkadiusz Arciszewski i Andrzej Kozera).
Rządzą już ponad 30 lat. Do Buffetta im jeszcze daleko
Ponad pół wieku na fotelu prezesa giełdowej spółki zasiadał Warren Buffett, rekordzista pod tym względem na Wall Street. Kto w takim razie jest najdłużej urzędującym prezesem spółki z GPW? Ile kobiet utrzymało się na stanowisku co najmniej 10 lat, a ile wynosi średnia na polskim rynku?
Z kolei aż trzy zmiany prezesa dokonały się już w PZU, Grupie Azoty i PKP Cargo. W ubezpieczeniowym gigancie najpierw po odwołaniu prezes Beaty Kozłowskiej-Chyła, sprawującej funkcję za czasów rządów PiS, obowiązki prezesa powierzono Annie Elżanowskiej. Następnie właściwym prezesem został Artur Olech, ale ten po kilku miesiącach został zastąpiony przez wracającego do PZU Andrzeja Klesyka. Ten nie utrzymał się na stanowisku po zmianie ministra aktywów państwowych i został podmieniony przez Bogdana Benczaka.
Duża rotacja jest też w Grupie Azoty, gdzie najpierw p.o. został Krzysztof Kołodziejczyk, zaledwie po miesiącu zastąpiony przez prezesa Adama Leszkiewicza. Po nieco ponad roku Leszkiewicz odszedł na stanowisko prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a w Azotach stery przejął Andrzej Skolmowski, który w lutym został odwołany ze stanowiska i zastąpiony przez p.o. Aleksandrę Machowicz-Jaworskę.
W przypadku PKP Cargo najpierw pełniącym obowiązki przez kilka miesięcy był Marcin Wojewódka, którego zastąpiła prezes Agnieszka Wasilewska-Semail. Następnie po jej odwołaniu p.o. została Monika Starecka, zastąpiona w lutym 2026 r. przez Zbigniewa Prusa.
Warto pamiętać, że tam, gdzie obecnie mamy do czynienia z osobami pełniącymi obowiązki prezesa (p.o), jeśli nie dojdzie do ich wyborów na właściwą funkcję, będziemy mieli kolejną rotację i podbicie obecnych statystyk. Podsumowując, w 24 spółkach kontrolowanych pośrednio lub bezpośrednio przez Skarb Państwa i notowanych na GPW, od dymisji zarządów z czasów PiS, obecna Koalicja wskazała już 54 osoby na stanowiska prezesów lub pełniących obowiązki prezesów.
| Liczba prezesów lub p.o. prezesa w spółkach Skarbu Państwa notowanych na GPW z poparciem obecnej koalicji rządowej | |
|---|---|
| Spółka | Liczba prezesów |
| Grupa Azoty | 4 |
| PZU | 4 |
| PKP Cargo | 4 |
| KGHM | 3 |
| PGE | 3 |
| JSW | 3 |
| Trakcja | 3 |
| Pekao | 2 |
| Energa | 2 |
| Torpol | 2 |
| Police | 2 |
| Puławy | 2 |
| Rafamet | 2 |
| Alior | 2 |
| Orlen | 2 |
| Bogdanka | 2 |
| Tauron | 2 |
| Enea | 2 |
| BOŚ | 2 |
| PHN | 2 |
| GPW | 1 |
| PKO BP | 1 |
| Kogeneracja | 1 |
| Polimex | 1 |
| Opracowanie własne na podstawie danych Notoria | |
Karuzela kręci się coraz szybciej
Oceniając obecne rozdanie w narodowych czempionach nie sposób nie odnieść wrażenia zjawiska déjà vu. Gdy spojrzymy na archiwalne teksty Bankier.pl (np. „Dobra zmiana, czyli rodeo z prezesami...”), widzimy uderzające podobieństwa do sytuacji, jaka miała za rządów poprzedniej ekipy.
Zmiana władzy nierozerwalnie wiąże się z „wietrzeniem” zarządów. I choć każda partia obiecuje konkursy i merytokrację, finał zazwyczaj jest podobny – na kluczowe stanowiska trafiają ludzie „zaufani”, a deklaracje o apolityczności idą w zapomnienie.
Minister Wojciech Balczun komunikuje, że dostrzega destrukcyjny wpływ tej karuzeli na budowanie długoterminowego zaufania inwestorów do państwowych spółek, stąd jego najnowsza propozycja – nowelizacja ustawy o zarządzaniu mieniem państwowym – ma być „rewolucją”.
Nawet 135 tysięcy złotych na miesiąc w narodowych czempionach
Po objęciu władzy w państwie przez nową koalicję rządową z premierem Donaldem Tuskiem na czele 2024 rok przyniósł niższe zarobki prezesów od tych raportowanych za czasów Mateusza Morawieckiego, ale to przede wszystkim efekt kadrowej miotły.
Zapowiada on wprowadzenie modelu wzorowanego na amerykańskim, gdzie proces selekcji do rad nadzorczych i zarządów jest maksymalnie transparentny i oparty na merytorycznych konkursach, a nie na partyjnych rekomendacjach.
Z tym, że jego ostatnie działania w pełni wpisują się w model karuzeli, który chce zmienić. To klasyczny przykład paradoksu reformatora, czyli sytuacji, w której osoba dążąca (a przynajmniej tak się pozycjonująca) do naprawy systemu musi posłużyć się mechanizmami tegoż systemu, aby zdobyć i utrzymać sprawczość. W efekcie, chcąc zlikwidować patologię, reformator sam zaczyna ją powielać.
Trudno uwierzyć w koniec karuzeli prezesów, gdy minister sam nadaje jej coraz większe obroty. Z drugiej strony to on odpowiada przed premierem i parlamentem za wyniki spółek. W efekcie karuzela kręci się coraz szybciej w oczekiwaniu na zmiany, które przecież zapowiada każda władza. Historia uczy, że projekty „odpolitycznienia” zazwyczaj grzęzną w sejmowych zamrażarkach, są kastrowane z kluczowych zapisów na etapie prac legislacyjnych, czy giną, gdy ich autor sam doświadcza, czym jest polityczna atrakcja w postaci stanowiskowej karuzeli.
Tym bardziej, że polityczne zaplecze może nie pozwolić swojemu ministrowi na odebranie sobie wpływów w Spółkach Skarbu Państwa, które w podziale „łupów”, po wygranych wyborach stanowią crème de la crème, dający o wiele większe pole manewru w korzystaniu z pieniędzy niż obwarowane zamówieniami publicznymi ministerstwa, centralne organy państwa, czy instytucje publiczne na różnym szczeblu.
Ostatnie wydarzenia w KGHM Polska Miedź najlepiej obrazują napięcia wewnątrz samej koalicji rządzącej dotyczące walki o wpływy w Spółkach Skarbu Państwa. To klasyczne starcie centralizmu z regionalizmem, ubrane w szaty merytorycznej dyskusji. Dla polityków, KGHM czy JSW to nie narodowe czempiony napędzające gospodarkę, ale miejsca pracy dla „swoich” i realna władza w terenie.
Na razie karuzela kręci się w najlepsze i nic nie wskazuje, aby miało się zmienić. Pytanie, czy osiągnie takie rozmiary jak za rządów Zjednoczonej Prawicy, gdzie w czasie 8 lat w analizowanych 23 spółkach z GPW było w sumie 106 prezesów, a tym 12 w jednej spółce - Enerdze.
































































