Premier Donald Tusk powiedział w piątek, że zamiast ogłaszać „politycznych triumfów” po podpisie prezydenta pod ustawą o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, wolałby, żeby prezydent zrozumiał, że tak stale może wyglądać współpraca i żeby „podpisywał to, co ma sens”.


Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu, że podpisał ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych i oczekuje od rządu natychmiastowych obniżek cen na stacjach. Jednocześnie zapowiedział skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Premier, pytany w piątek w KPRM o to, kto wygrał w tym sporze – on czy prezydent – odparł, że „na razie wygrali polscy kierowcy”, którzy siedząc za kierownicą „może trochę mniej boleśnie będą myśleli o cenach paliw”, co – jak zaznaczył Tusk – jest dla niego najważniejsze.
- A w sensie politycznym (…) fajnie się wygrywa, szczególnie jeśli ta gra jest o tak wysoką stawkę, ale ja bym, szczerze powiedziawszy, wolał nie ogłaszać jakichś politycznych triumfów, tylko wolałbym, żeby panu prezydentowi przyszło do głowy, że tak może stale wyglądać współpraca. Ja bym wolał, żeby podpisywał to, co ma sens – mówił Tusk.
Podpisana przez prezydenta w czwartek ustawa to drugi akt prawny dotyczący podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, który przygotował rząd. Poprzednia ustawa w tej sprawie nie weszła w życie, ponieważ Karol Nawrocki skierował ją w sierpniu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, wskazując na jej niekonstytucyjność.
Nowa ustawa przewiduje 60-proc. podatek od nadwyżkowych zysków osiągniętych ze sprzedaży paliw ciekłych. Danina obejmie nadzwyczajne zyski uzyskane w okresie od 1 marca 2026 r. do 31 marca 2027 r. przez przedsiębiorców zajmujących się wytwarzaniem paliw ciekłych oraz obrotem paliwami ciekłymi na podstawie koncesji na obrót paliwami z zagranicą.

Podstawę opodatkowania stanowić będzie nadwyżka przychodów ponad poziom wynikający z historycznej marży osiąganej w 2025 r., powiększonej o 20 proc. Ustawa przewiduje minimalną marżę referencyjną na poziomie 2 proc. oraz ograniczenie podatku do 50 proc. dochodu lub zysku netto dla podmiotów niewytwarzających paliw.
O podpisaniu ustawy i skierowaniu jej do TK - w trybie tzw. kontroli następczej - prezydent Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu. Wyraził jednocześnie oczekiwanie, że ceny na stacjach paliw spadną od razu, i powinny spaść do poziomu deklarowanego przez polityków koalicji rządzącej w czasie kampanii wyborczej.
Jednocześnie Nawrocki stwierdził, że to rząd odpowiada za ceny paliw, a obecnie zarabia na marżach i podatkach od ich sprzedaży. Zarzucił rządzącym, że liczą na weto do ustawy dot. nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, co ma pozwolić im na utrzymanie zysków.
Na decyzję prezydenta zareagował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Zapewnił na konferencji prasowej w USA, że w najbliższym czasie zostanie podpisane stosowne rozporządzenie. We wpisie na X dodał, że „już w weekend ceny na stacjach paliwowych będą niższe”. „Szacunkowo o około 1,2-1,3 zł na litrze” - ocenił.
- Prezydent zupełnie niepotrzebnie zwlekał wiele, wiele tygodni z podpisaniem ustawy, bo przypomnę, że tę ustawę mógł podpisać znacznie, znacznie wcześniej i wtedy ceny na stacjach benzynowych byłyby już od wielu tygodni niższe - powiedział na konferencji w USA Domański. Zadeklarował jednocześnie, że rząd chce utrzymać program niższych cen paliw - kolejną edycję programu „Ceny Paliw Niżej” co najmniej do końca tego roku. (PAP)
from/ sdd/





























































