Wprowadzony w Austrii w piątek 10-dniowy lockdown przeciwepidemiczny i obowiązek szczepień przeciw Covid-19 wyprowadził w sobotę na ulice Wiednia około 30 tys. przeciwników tych obostrzeń – poinformowała stacja Deutsche Welle.


Uczestnicy demonstracji, głównie stronnicy prawicowo-populistycznej Austriackiej Partii Wolności (FPOe), manifestowali swój sprzeciw wobec decyzji rządu o wprowadzeniu od najbliższego poniedziałku serii obostrzeń, jak zakaz opuszczania domu poza wyjściem na zakupy spożywcze, po poradę lekarską i z potrzeby wykonania ćwiczeń fizycznych.
Podczas demonstracji doszło do przypadku usiłowania wyrwania policjantowi broni z kabury, aresztowano „co najmniej 10 osób” – podają media. Odnotowano także co najmniej 10 wykroczeń, dotyczących propagowania ideologii nazistowskiej i antysemickiej. „Kilku działaczy niosło, na przykład, żółte gwiazdy Dawida z napisem +nieszczepieni+ oraz plakaty odwołujące się do narodowego socjalizmu" – relacjonuje Puls24.
Jak informuje portal Nachrichten, wśród uczestników demonstracji widziane były osoby znane z poglądów neonazistowskich, skrajnie prawicowych, działacze ruchów antyszczepionkowych. „Wielu przeciwników obostrzeń i negujących pandemię przybyło z sąsiednich krajów związkowych, obecni byli ludzie z różnych środowisk. Niektórzy z demonstrantów spożywali dużo alkoholu. Protesty raz po raz stawały się chaotyczne” – opisuje Nachrichten.
Jak przekazała na Twitterze wiedeńska policja, była ona zmuszona użyć gazu pieprzowego wobec demonstrantów, którzy w stronę funkcjonariuszy rzucali butelki, puszki po piwie, petardy i fajerwerki.
Późnym popołudniem szef MSW Karl Nehammer (OeVP) podziękował funkcjonariuszom policji za pracę przy zabezpieczaniu demonstracji – podaje Nachrichten. Nehammer podkreślił, że ataki na funkcjonariuszy były „całkowicie nie do przyjęcia”.
Odniósł się także do incydentów z używaniem przez demonstrantów żółtych gwiazd Dawida, podkreślając oburzenie tą sytuacją. „To nie tylko jest całkowicie niestosowne, ale przede wszystkim bagatelizuje zbrodnie narodowych socjalistów i obraża miliony ofiar nazistowskiej dyktatury i ich rodziny” – podkreślił Nehammer.
Odwołanie imprez kulturalnych, zamknięcie punktów handlowych poza oferującymi produkty żywnościowe i nałożenie obowiązku poddania się szczepieniu przeciw Covid-19 na wszystkich, dla których preparaty są dostępne - to kolejne powody, które wyprowadziły na ulice stolicy Austrii dziesiątki tysiący ludzi. Według policji demonstrowało ok. 30 tys. osób.
„Oceniam, że około 20-25 proc. społeczeństwa nie jest do końca szczęśliwe, a zarazem bliskie im są różnego rodzaju teorie spiskowe. To grupa, którą próbują zwerbować prawicowi ekstremiści” – powiedział dziennikarz i pisarz Michael Bonvalot.

Przeczytaj także
Dodał, że w tych częściach kraju, gdzie ruch prawicowy jest silny, mniej ludzi się szczepi, a więcej choruje. Pozytywny wynik testu na Covid-19 otrzymał na początku bieżącego tygodnia także przywódca FPOe Herbert Kickl, który obostrzenia pandemiczne nazywa „dyktaturą”.
Austriacki kanclerz Alexander Schallenberg w piątek przeprosił wszystkich zaszczepionych za wprowadzone ograniczenia, mówiąc, że to niesprawiedliwe, że muszą cierpieć z powodu blokady, choć wykorzystali wszystkie dostępne środki, by chronić siebie i innych przed zakażeniem i powstrzymać transmisję wirusa.
„Przepraszam, że to zrobiłem” – powiedział Schallenberg o lockdownie w publicznej telewizji ORF.
Policja poinformowała, że ok. 1300 funkcjonariuszy będzie kontrolować w różnych częściach kraju przestrzeganie obostrzeń, których zasadność utrzymania zostanie oceniona po 10 dniach. Zakłada się przedłużenie okresu obowiązywania lockdownu maksymalnie do 20 dni.
Według rządowych danych mniej niż 66 proc. spośród 8,9 mln mieszkańców Austrii jest w pełni zaszczepionych.
mnw/ mal/



























































