Liczący ponad 180 000 mieszkańców Bytom – duży ośrodek przemysłowy w aglomeracji śląskiej - jest liderem wśród miast z najniższymi cenami mieszkań. Średnia stawka za m2 kształtuje się tam na poziomie 2466 zł, czyli o połowę mniej niż w Rzeszowie (4861 zł/m2) i prawie czterokrotnie mniej niż wynosi średnia stawka ofertowa w zamieszkiwanym przez ok. 38 000 mieszkańców Sopocie (9554 zł/m2).
To porównanie jest jaskrawym przykładem ogromnych dysproporcji cen mieszkań, z jakimi mamy do czynienia w
Polsce. W wielu miastach, które w czasach minionego ustroju prężnie się rozwijały, dając zatrudnienie zarówno
mieszkańcom, jak i przyjezdnym, obecnie zapanował marazm. Fabryki i zakłady poupadały, a znalezienie pracy
graniczy z cudem. Tym, którzy ją mają często trudno jest związać koniec z końcem; problem stanowi
regulowanie bieżących opłat za prąd, wodę, gaz, a co dopiero mówić o zakupie nowego czy większego
mieszkania. Na sile przybiera też zgubny dla miast exodus mieszkańców – powszechne stają się wyjazdy "za
chlebem" do większych ośrodków lub zagranicę. Młode pokolenie też upatruje szans na lepsze życie w większych
miastach, do których wyjeżdża na studia, a po ich zakończeniu nie wraca w rodzinne strony.
Postępujące wyludnienie ogranicza popyt i prowadzi do spadków cen mieszkań. W ponad połowie badanych przez Oferty.net miast średnia stawka ofertowa na rynku wtórnym nie przekracza 4000 zł za m2, co z punktu widzenia Warszawy wydaje się być atrakcyjnie niską ceną. Oprócz przytoczonego na wstępie przykładu Bytomia, za mniej niż 3000 zł za m2, a więc o połowę taniej niż we Wrocławiu (6537 zł) czy choćby w Kołobrzegu (6044 zł), oferowane są mieszkania m.in. w Grudziądzu (2510 zł), Wałbrzychu (2579 zł) czy Przemyślu (2931 zł). W każdym z tych miast przed transformacją ustrojową można była znaleźć pracę za godziwa płacę. Teraz często się słyszy, że są to miasta emerytów, rencistów i samotnych żon, których mężowie wyjechali, by zarabiać na utrzymanie rodziny.
O ponad połowę tańsze niż w Warszawie (8826 zł) są mieszkania w Koszalinie (4024 zł), stolicy Górnego Śląska -
Katowicach (4005 zł) czy Płocku (3807 zł).
Uwagę obserwatorów rynku zwracają wysokie ceny mieszkań w popularnych kurortach. Średnia stawka ofertowa w uzdrowiskowej Krynicy Górskiej (5200 zł) jest wyższa niż ceny w stolicach niektórych województw – Opolu (4288 zł), Szczecinie (4574 zł) czy Olsztynie (4634 zł). Właściciel mieszkania w Międzyzdrojach, sprzedając je za średnią cenę wynoszącą w tym kurorcie 8667 zł/m2, mógłby kupić ponad dwa razy większy lokal w Elblągu (3709 zł), Bydgoszczy (3926 zł) czy w Łodzi (4160 zł).
– Wbrew przekonaniom wielu osób najwyższą średnią ceną mieszkań w Polsce nie może się poszczycić Warszawa – mówi Marcin Drogomirecki z serwisu Oferty.net. Choć stolica jest największym w kraju rynkiem pracy i oferuje najlepsze zarobki, to jednak wyższe stawki są domeną najpopularniejszych kurortów. Za metr kwadratowy mieszkania w Zakopanem zbywcy oczekują średnio 9370 zł; w położonym w przeciwległym punkcie Polski Sopocie – 9554 zł.
Tekst jest fragmentem Raportu z rynku nieruchomości - październik 2011 autorstwa Open Finance i Oferty.net.




























































