Czerwiec przynosi bardzo silny spadek rentowności obligacji skarbowych, co dzieje się zarówno w krajach rozwiniętych, jak i w Polsce. Przy czym w Polsce może niedługo dojść do wydarzenia bezprecedensowego – spadku rentowności obligacji 10-letnich poniżej stopy inflacji.


Nie jest to oczywiście wydarzenie o jakichkolwiek bezpośrednich konsekwencjach, ale symbolicznie pokazuje, jak Polska stopniowo dołącza do klubu „ujemnej stopy realnej”. Za dużo kapitału poszukuje bezpiecznego inwestowania, by stopa zwrotu z bezpiecznych inwestycji mogła być dodatnia.
W pierwszym tygodniu czerwca rentowność skarbowych obligacji 10-letnich w złotych spadła o ok. 20 pkt bazowych (0,2 pkt proc.), do 2,47 proc., podążając śladem analogicznych papierów w innych walutach. Różnica między rentownością dziesięciolatek a inflacją w Polsce wynosi już niecałe 0,2 pkt proc., bo inflacja w maju wyniosła 2,3 proc. Jest to najniższa różnica w historii. Niewykluczone, że wkrótce rentowności spadną poniżej stopy inflacji, choć ważniejszy jest trend niż dokładna wartość tej różnicy. Warto też pamiętać, że realna rentowność obligacji powinna być mierzona poprzez różnicę między rentownością nominalną a oczekiwaniami inflacyjnymi (dla okresu 10 lat), ale można w uproszczeniu przyjąć, że oczekiwana inflacja jest tam, gdzie obecna – blisko celu NBP.
Zobacz także
Bezpośrednią przyczyną zawężającej się różnicy między rentownością nominalną a inflacją jest jednoczesne pogorszenie perspektyw globalnego wzrostu gospodarczego (i sygnalizowane przez Fed obniżki stóp procentowych) oraz przyspieszenie inflacji w Polsce.
Ale na obniżenie realnych rentowności lepiej patrzeć jako na odzwierciedlenie długookresowych przemian w światowej gospodarce. My w końcu jesteśmy tylko małą jej częścią i to, co dzieje się u nas, zależy od trendów globalnych. Najczęściej przytacza się trzy przyczyny obniżenia realnych stóp procentowych i realnych rentowności obligacji na świecie w ostatnich latach.

Po pierwsze, kryzys finansowy trwale zwiększył awersję do ryzyka wśród inwestorów i tym samym popyt na bezpieczne papiery wartościowe. Realna cena tych papierów musiała trwale się podnieść, co oznacza obniżenie rentowności/zyskowności.
Po drugie, zbyt mało odważne podejście krajów rozwiniętych do polityki fiskalnej i niechęć do stymulowania popytu sprawiły, że tzw. luka popytowa (różnica między PKB możliwym do osiągnięcia bez nadmiernej inflacji a faktycznym PKB) jest trwale ujemna i generuje presję na spadek stóp procentowych w długim okresie. Jest to hipoteza tzw. sekularnej stagnacji.
Po trzecie, starzenie się społeczeństw krajów rozwiniętych wywiera presję na wzrost oszczędności i spadek inwestycji. A to może wywoływać presję na spadek zyskowności aktywów finansowych, ponieważ więcej osób chce je kupować i mniej firm emitować.
Sądzę, że obawy o światową recesję w tym momencie mogą być przesadzone, co oznaczałoby, że rentowności obligacji mogą wzrosnąć. Ale te krótkookresowe zmiany nie powinny przesłaniać długookresowych trendów. A te dla realnych rentowności są raczej negatywne. Przełom mogłoby przynieść znaczące przyspieszenie światowego wzrostu gospodarczego wywołane pozytywnymi efektami obecnych rewolucji technologicznych (głównie w obszarze ICT). Wtedy realne stopy by wyraźnie wzrosły. Ale na to jeszcze czekamy.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.































































