To, że w czerwcu padł rekord sprzedaży obligacji oszczędnościowych nie było żadną niespodzianką. Ale bardzo wysokie zainteresowanie Polaków rządowym długiem utrzymało się również w lipcu. To dobra wiadomość dla resortu finansów, gorsza - dla banków.


W lipcu inwestorzy ulokowali w obligacjach detalicznych Skarbu Państwa przeszło 10 mld złotych - wynika z danych KDPW. Jest jeszcze za wcześnie, by podać dokładną kwotę, ale na pewno była ona niższa niż w rekordowym czerwcu, gdy na zakup papierów oszczędzający wyasygnowali przeszło 14 mld zł, a równocześnie zdecydowanie wyższa niż w poprzednich miesiącach i latach. Wcześniejszy rekord (z kwietnia 2020 r.) wynosił "tylko" 5,4 mld zł.
Czerwcowy boom na obligacje oszczędnościowe nie był zaskoczeniem - resort finansów wprowadził do sprzedaży nowe papiery oraz znacząco uatrakcyjnił dotychczasową ofertę. Ponadto, kampanię reklamową zapewnili politycy, przypominający że w ubiegłym roku premier Morawiecki zainwestował w obligacje detaliczne aż 4,6 mln zł. Kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy jest to jednorazowy wyskok, czy trwałe tendencja. To istotne z dwóch powodów.
Zobacz także
Po pierwsze, w obliczu wysokich stóp procentowych, sporej awersji do ryzyka na rynkach finansowych oraz ograniczonych możliwości krajowych inwestorów instytucjonalnych rosną koszty finansowania państwowych wydatków. W tej sytuacji wymierne wsparcie budżetu przez dziesiątki tysięcy Polaków jest nie do przecenienia dla resortu finansów. Na koniec maja zobowiązania z tytułu obligacji oszczędnościowych stanowiły blisko 5 proc. zadłużenia Skarbu Państwa. Jeszcze na koniec 2016 r. było to raptem 1,2 proc.
Wynik w wysokości przeszło 10 mld zł w lipcu jest tym bardziej imponujący i satysfakcjonujący dla urzędników ze Świętokrzyskiej, że prawdopodobnie okaże się zbliżony do rezultatu netto. W czerwcu inwestorzy kupili papiery za ponad 14 mld zł, ale część tej kwoty pochodziła z przedterminowej sprzedaży wcześniejszych serii. Polacy pozbywali się obligacji detalicznych już w maju - resort finansów zaraportował sprzedaż w wysokości 2,35 mld zł, lecz zadłużenie SP z ich tytułu spadło o 1,4 mld zł. Kolejni inwestorzy zapewne decydowali się na taki ruch również w czerwcu, można więc domniemywać, że resort finansów faktycznie pozyskał o kilka miliardów mniej niż nagłówkowe 14 mld zł. Z kolei w lipcu skala tego zjawiska powinna była być już mniejsza - większość osób, która miała upłynnić wcześniejsze papiery, zrobiła to zapewne w maju i czerwcu.

Po drugie, resort finansów rywalizuje o oszczędności Polaków z bankami. Te jeśli chcą zatrzymać odpływ depozytów, muszą podnosić oprocentowanie środków zgromadzonych przez deponentów. Jak wynika z analizy Moniki Dekrewicz, coraz więcej banków proponuje na lokacie minimum 7 proc. w skali roku. Na razie efekt jest taki, że oszczędzający przenoszą pieniądze z depozytów bieżących na terminowe - w czerwcu z kont odpłynęły 23 mld zł, a na lokatach przybyło 23,7 mld zł. W tym ujęciu banki wciąż wygrywają więc rywalizację o pieniądze Polaków z resortem finansów.
Przeczytaj także
Wynika to zapewne nie tyle z bardziej atrakcyjnej oferty, co łatwego i szybkiego procesu transferu środków pomiędzy kontami a lokatami i vice versa. Tymczasem aby kupić obligacje detaliczne, należy założyć konto w portalu obligacjeskarbowe.pl i potwierdzić swoją tożsamość w PKO BP. Z poziomu e-bankowości w papiery łatwo mogą zainwestować wyłącznie klienci największego polskiego banku. Analitycy mBanku i Satander Bank Polska oceniają, że Polacy płacą za obligacje detaliczne gotówką, co znajduje odzwierciedlenie w danych o jej malejącej ilości w obiegu w ostatnich miesiącach. W czerwcu na zakup obligacji oszczędnościowych zdecydowało się rekordowe 113,2 tys. inwestorów. Dziś ruszyła sprzedaż serii sierpniowych.





























































