Wchodzące w życie 1 stycznia 2021 r. restrykcyjne przepisy dotyczące efektywności energetycznej nowych budynków to, zdaniem ekspertów, wzrost kosztów budowy nawet o kilkanaście procent. Czy jak zwykle w takich sytuacjach, koszty poniosą kupujący, a mieszkania budowane w 2021 r. dodatkowo podrożeją?


W myśl nowych, zaostrzonych przepisów, nowo budowane domy jednorodzinne i budynki wielorodzinne mają charakteryzować się zerowym zużyciem energii.
Restrykcyjne normy, czyli jakie?
Dotychczasowe standardy promujące budownictwo energooszczędne i niskoemisyjne zastąpią przepisy nakazujące stawianie budynków pasywnych, czyli takich, które mają:
- ograniczone zapotrzebowanie na energię pierwotną
- zwiększoną energooszczędność ścian, okien, drzwi zewnętrznych, dachu i stropodachu, fundamentów oraz podłóg na gruncie
- zmodernizowane dotychczasowe kotły grzewcze
- urządzenia (np. windy) pozyskujące energię odnawialną
Wszystko po to, żeby sprostać nowym, zaostrzonym współczynnikom przenikania ciepła z budynków na zewnątrz. Dla mieszkań w budynkach wielorodzinnych po 1 stycznia 2021 r. będzie to 65 kWh/mkw. w ciągu roku (do tej pory 85 kWh/mkw.), dla domów jednorodzinnych 70 kWh/mkw. na rok (obecnie 95 kWh/mkw.), a dla budynków gospodarczych 70 kWh/mkw. (obecnie 90 kWh/mkw.).
Inwestycje droższe od kilku do kilkunastu procent
– Nowe normy oznaczają wzrost kosztów budowy domu. Według szacunków może on wynieść nawet kilkanaście procent, choć realne wartości są trudne do oszacowania – zauważa Marcin Krasoń, ekspert obido.pl.

Kilkunastoprocentowy wzrost kosztów budowy może przełożyć się, z kolei, na kilkuprocentową podwyżkę cen ofertowych mieszkań. Dla porównania dane Bankier.pl udostępnione przez serwis nieruchomości Otodom wskazują, że wycena nowych mieszkań notowana we wrześniu 2020 r. w relacji rocznej wzrosła w większości największych polskich miast o kilkanaście procent.
Najmocniej - o nieco ponad 20 proc. swoje oczekiwania podnieśli deweloperzy działający w Poznaniu i Lublinie. W Warszawie podwyżka średniej stawki ofertowej wyniosła 19,8 proc. Wzrost poniżej 10 proc. zanotowano jedynie w Szczecinie (+8,7 proc. r/r) oraz Katowicach (+2,9 proc. r/r).
Wyższe koszty już widoczne w ofertach
I choć 2020 r. miał być czasem zbierania przez deweloperów pozwoleń na budowę jeszcze według poprzednich standardów, wyższe stawki związane z energooszczędnym budowaniem widać w ofertach już teraz.
Jak zauważyła bowiem Iwona Sroka, członek zarządu Murapol SA, podczas debaty zorganizowanej na Bankier.pl z okazji Dnia Mieszkaniowego, większość deweloperów, zwłaszcza największych nie będzie wprowadzała zmian w projektach po 1 stycznia, ani nie zacznie wówczas budować energooszczędnych budynków.
– Branża szykowała się do zmian już od kilku lat, a wiele obiektów było budowanych według nowych standardów już wiele miesięcy temu. To zresztą nie pierwsza zmiana w prawie budowlanym związana z energooszczędnością, a trzeci etap dłuższego procesu. Współczynniki były zmieniane już w 2014 r. i 2017 r. – podkreśla Iwona Sroka.
W ocenie Anny Karaś, starszej analityk ds. rynku nieruchomości w Cenatorium, mieszkania w budynkach, w których stosuje się obecnie technologie energooszczędne cechują się zwykle cenami ofertowymi wyższymi od 5 do 10 proc. od porównywalnych projektów.
Teraz drożej, później oszczędniej
– Warto jednak pamiętać, że większa energooszczędność to także spadek kosztów ogrzewania domu, co oznacza, że wyższy koszt budowy częściowo się zbilansuje. Zasada ta dotyczy zwłaszcza domów jednorodzinnych, w przypadku których koszty ogrzewania zimą są znacznie wyższe od kosztów ogrzania pojedynczego mieszkania w budynku wielorodzinnym – mówi Anna Karaś.
Jak dodaje, większe zainteresowanie domami pasywnymi widać już od dłuższego czasu. Wynika to z faktu, że inwestycja w energooszczędne rozwiązania zwraca się później w niższych kosztach eksploatacji.
– Większa energooszczędność to spadek kosztów ogrzewania domu, co oznacza, że wyższy koszt budowy częściowo się zbilansuje – zaznacza z kolei Marcin Krasoń.
Dodatkowo, budujący domy jednorodzinne mogą liczyć na dofinansowanie do montażu systemów grzewczych oszczędzających energię, a także paneli fotowoltaicznych, o czym pisaliśmy w artykule „Ponad 50 tys. zł dla właścicieli domów jednorodzinnych”.


























































