„Chory człowiek Europy” znów negatywnie zaskoczył wiadomościami z gospodarki. We wrześniu stopa bezrobocia we Włoszech nieoczekiwanie wzrosła, choć w całej strefie euro utrzymała się na najniższym poziomie od 5 lat.


Stopa bezrobocia w Italii wyniosła we wrześniu 11,7% - poinformował Eurostat. To o 0,2 punktu procentowego więcej niż w sierpniu i o 0,3 pkt. proc. więcej niż przed rokiem. Ekonomiści zostali niemile zaskoczeni, ponieważ spodziewali się spadku bezrobocia we Włoszech do 11,4%.
Tymczasem w strefie euro stopa bezrobocia czwarty miesiąc z rzędu utrzymała się na poziomie 10% - niższy odsetek poszukujących pracy ostatni raz odnotowano w kwietniu 2011 roku, a więc ponad 5 lat temu.
W ujęciu bezwzględnym we Włoszech odnotowano 3,016 mln bezrobotnych, czyli o 60 tys. więcej niż w sierpniu i aż o 98 tys. więcej niż we wrześniu 2015 roku.
Wzrost bezrobocia jest kolejnym sygnałem potwierdzającym słabość trzeciej co do wielkości gospodarki strefy euro. We wrześniu indeks PMI dla włoskiego sektora wytwórczego znalazł się na granicy stagnacji (50,9 pkt.), notując spadek w relacji do sierpnia. Wśród ośmiu badanych krajów eurolandu tylko Włochy i Grecja odnotowały spadek „przemysłowego” PMI we wrześniu.
Od początku XXI wieku Włochy pogrążone są w pełzającym kryzysie gospodarczym. Kraj przytłoczony jest brzemieniem ogromnego długu publicznego (ponad 135% PKB), potężnymi wydatkami państwowymi (50,4% PKB), wszechpotężną biurokracją i sztywnymi regulacjami rynku pracy paraliżującymi prowadzenie biznesu. Dodatkowo kraj ugina się pod rosnącą presją niespłacanego długu prywatnego – złe kredyty stanowią aż 17% aktywów włoskiego sektora bankowego.
Krzysztof Kolany































































